Rudzielce mają już rok. Do świeczki w suchej karmie podeszły nieufnie, ale niewątpliwie zdają sobie sprawę z doniosłości dnia dzisiejszego. A jednak nie są w świątecznym nastroju. Nastrój psuje im czarny diabeł.
G. wciąż nie dopuszcza myśli, że nie jest jedynym kotem w domu, choć to on zastał tu rude, a nie odwrotnie.
Atakuje je notorycznie, bez powodu. Kłaki fruwają. Ukarany, G. chowa się pod łóżko, by po 20 sekundach wyprysnąć do kolejnego ataku. Minął miesiąc i nic nie zapowiada rozejmu... Rude winią mnie, stały się mniej ufne, rzadziej się tulą. G. nie ma teraz dokąd wracać, ale są chwile, gdy chętnie wysłałbym go do diabła...
Inne tematy w dziale Rozmaitości