Pan podejrzany jest o zabicie pani, swej żony. Dowodów przeciw swemu ojcu miał dostarczyć syn. Gazeta.pl wydaje się przekonana, że prokurator zagadkę rozwiązał i wszystko jest jasne: kto kiedy kłamał, a kiedy mówi prawdę.
Dowiadujemy się, że ofiara zabójstwa wcześniej wyprowadziła się z domu, zostawiając syna ojcu. Po jej śmierci syn podtwierdził relację ojca, że matkę porwano. Gazeta.pl: Po zabójstwie mały Jacek trafił do rodziny swojej matki. Kilka miesięcy temu prokuratura zabroniła dziadkom ze strony ojca kontaktu z wnukiem, obawiając się, że będą chcieli wpłynąć na treść jego zeznań. Chłopiec otworzył się dopiero teraz.
"Okazało się", że ojciec matkę zabił, a synowi kazał się odwrócić. Zeznanie takie syn złożył po kilkumiesięcznym pobycie u rodziny matki. Prokurator i gazeta nie wątpią, że ta rodzina nie próbowała wpłynąć na treść zeznań. Zresztą ojciec to zły człowiek. Dowód: jeździł z synem na wakacje, gdy matka pracowała. Ach, i kazał synowi otruć matkę. Wykazały to badania, kropka.
Być może tak było. Mam jednak tę okropną przypadłość, że trzymam się jak najdalej od tekstów pisanych schematami.
Inne tematy w dziale Rozmaitości