W Sejmie zapadły decyzje. Bardzo znaczące i o zapewne poważnych konsekwencjach - choć podjęła je Kancelaria Sejmu. Wszakże nie bez konsultacji z klubami-elektami.
Kandydaci wybrani 21 października są od ogłoszenia oficjalnych wyników (23 października) posłami-elektami lub senatorami-elektami i mają np. immunitet. Pełnię uprawnień uzyskaja jednak dopiero 5 listopada po ślubowaniu. Ich posiedzenia w tych dniach nazywam więc posiedzeniami klubów-elektów.
Chodzi o pomieszczenia dla klubów. Teraz pustoszeją: wszystkie meble trzeba wynieść i zinwentaryzować w magazynie, by nieliczne skasować, a resztę znów wnieść na górę do tych samych pokojów, bo gdzie indziej nie pasują. Podobno inaczej się nie da.
Będą też przeprowadzki. PiS zgrubsza zamieni się z PO, PSL zostaje, gdzie był, zaś LiD przenosi się w najprzytulniejszy w Sejmie, choć niezbyt obszerny, zaułek nad wejściem dla dziennikarzy. Tam, gdzie od 2001 do teraz urzędowała Samoobrona.
Z tego zaułka wyjście jest chyba tylko jedno. W kadencji 1991-1993 był tam klub KPN - wyniósł się na bruk; od 1993 do 1997 Unia Pracy: też przegrała wybory i musiała zlać się z SLD. Od 1997 do 2001 siedziała tu Unia Wolności - i nie załapała się nawet na subwencję budżetu. Samoobrona podobnie, choć przynajmniej przetrwała nie jedną, lecz aż półtorej kadencji. Teraz do zaułka wprowadza się SLD z przystawkami...


Komentarze
Pokaż komentarze (25)