Furda państwo, gdy naszych biją. Aleksander Szczygło zapowiedział przed chwilą, że zaraz wystąpi z wnioskiem do premiera o powołanie Antoniego Macierewicza na sekretarza stanu. Po co? By przeciąć niepotrzebną dyskusję, oznajmił.
Dyskusja istotnie bez sensu: Szczygło od kilku godzin idzie w zaparte. Chce dowieść wbrew prawu, że Macierewicza nie można odwołać oraz że może on być jednocześnie szefem kontrwywiadu wojskowego i posłem. Zapowiedziana nominacja to ewidentna próba zadośćuczynienia na siłę wymogom art. 103. ust. 1 Konstytucji.
O prawnej stronie zagadnienia, a raczej obu zagadnień, napiszę szerzej. Na razie tyle, bo wreszcie wybieram się do domu.


Komentarze
Pokaż komentarze (48)