Wokół Antoniego Macierewicza robi się gorąco. Minister obrony uparł się dziś, by wywrócić prawo do góry nogami. W licznych wywiadach dowodził, że szef SKW może jednocześnie być posłem, a odwołać go bez zgody prezydenta nie można. Późnym wieczorem orzekł, że spór o łączenie funkcji przetnie wnosząc do premiera o nominację Macierewicza na sekretarza stanu w MON.
Media przez większość dnia toczą spory, odwołują się do opinii ekspertów, choć prawo jest proste jak drut. Art. 3.1 ustawy o SKW i SWW stanowi, że szefowie obu służb są centralnymi organami administracji rządowej, a art. 103.1 Konstytucji zakazuje łączenia mandatu posła z zatrudnieniem w administracji rządowej. Kropka.
Tenże ustęp czyni wyjątek dla ministra i sekretarza stanu. Macierewicz dotąd nie był ni jednym, ni drugim. Dziś oto minister zapowiada nominację! Po co? Otóż po nic. Wedle ustaw Macierewicz jako szef SKW nie jest ministrem ani sekretarzem stanu, tej funkcji łączyć z mandatem posła nie może i basta. Może zostać wiceministrem w MON i tyle.
Ale zadziwiający pomysł Szczygły musi wzbudzić w innych partiach podejrzenie, że szef SKW i Komisji Weryfikacyjnej potrzebuje jeszcze czasu, by zrobić jakieś groźne coś, tak dla PiSu ważne, że warte sfalandyzowania prawa. Efekt może być jeden: bzdurny pośpiech. Nowy rząd postara się odwołać Macierewicza jak najszybciej.
Wbrew Szczygle może to zrobić bez cienia problemu. Art.13.1. ustawy o SKW i SWW stanowi, że ich szefów powołuje i odwołuje premier po zasięgnięciu opinii prezydenta. Nie ma słów za zgodą ani w porozumieniu, zatem opinia prezydenta nie wiąże premiera. Co prawda art. 17 niby ogranicza możliwość odwołania szefów, ale zawiera m.in. klauzulę o utracie predyspozycji, co daje premierowi dowolność.
Tyle, że najpierw powstać musi sejmowa speckomisja, bo i jej opinia jest niezbędna. To może oznaczać wariacki pośpiech nowej koalicji w powoływaniu tego i innych organów Sejmu może już w przyszłym tygodniu. Jedyny efekt wizji Szczygły.
Pozostaje jeszcze Komisja Weryfikacyjna. Jej szefa (jest nim także Antoni Macierewicz) istotnie nie da się odwołać. Nie tylko bez zgody prezydenta - w ogóle. Ale premier w zarządzeniu określa termin zakończenia działalności komisji. Cokolwiek zarządził premier J.K., zmienić będzie mógł premier D.T.
I tyle będzie Antoniego Macierewicza, którego Szczygło próbuje utrzymać na stołku, a który to Macierewicz zapowiada walkę w sądzie przeciw swemu odwołaniu. Szkoda, bo ułatwia Polakom zapomnienie o tym, co dobrego zrobił w minionej kadencji.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)