Jeszcze w 2005 PO próbowała lub udawała, że próbuje zagospodarować bezludną na politycznej mapie Polski wyspę o nazwie Realny Liberalizm. Potem podniosła żagle i dziś błąka się w pobliżu klasycznej chadecji z ludowym akcentem.
Waldemar Pawlak chciał wicepremiera i ministra gospodarki, więc ma. PO musi zrobić rząd, PSL może żądać. Dla Pawlaka to prestiż, władza nad ludźmi, ale niewiele wpływu na kraj, bo słabnie rola rządu w gospodarce i rola resortu gospodarki w rządzie. Ciężar tej kadencji poniosą: MSWiA (reforma struktury zarządzania państwem), Finanse (podatki, reforma finansów publicznych) i zwłaszcza resort pracy.
Czekają emerytury pomostowe, zmiany w ZUSie i KRUSie, obniżki (?) kosztów pracy, zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn itp., itd. Dlatego zdziwiłem się, że PSL może dostać albo środowisko, albo pracę. Decyzje będą zapadać w rządzie i parlamencie - ale gotowość oddania PSL kontroli nad przygotowaniem projektów to sygnał, że PO może zwrócić okręt w kierunku widniejącej w oddali wyspy Populizm.
I kto wie - może nawet dobić do niej przed następnymi wyborami.


Komentarze
Pokaż komentarze (69)