Za nami II czytanie projektu obniżki esbeckich emerytur. Możliwe, że w piątek Sejm zagłosuje. Najpewniej, jak niemal zawsze, circa 220:180. Przeciw będą bowiem PiS i SLD.
Postawa PiSu wobec projektu PO zadziwia mnie od początku. PiS, który swego projektu nie odważył się uchwalić, gdy rządził - obraził się, gdy PO zamiast owego wzięła do pracy nowy, własny. Posłowie PiSu natychmiast zgłosili doń zastrzeżenia. Między innymi, że włączenie członków WRON do obniżki emerytur naraża ustawę na upadek w trybunale Konstytucyjnym. Teraz wszakże - w II czytaniu - zażądali, by stażu we WRON w ogóle nie wliczać do służby wojskowej, a nie uwzględniać z najniższym przelicznikiem emerytalnym.
Także w II czytaniu PiS zażądało, by przeliczniki obniżyć jeszcze bardziej - inaczej emerytury esbeków będą podobno i tak wyższe niż przeciętne. Kłopot w tym, że jeszcze dwa tygodnie temu także PiSowcy mówili, iż wprowadzenie przelicznika niższego od jakichkolwiek innych może zagrozić ustawie w TK. Wreszcie PiS teraz wniosło, by ustawą objąć WSW i IW. Albo koalicja wszystkie warunki spełni, albo PiS będzie przeciw.
Liczne poprawki PiSu sprawiają, że Sejm może nie zdążyć z głosowaniem w piątek. Rozumiem, że PiS jest w tej sprawie w trudnej sytuacji, bo nie bardzo ma jak dać znak odrębności od koalicji. Ale sposób, który wybrało, jest chyba antyskuteczny. Możliwe, że ustawa wejdzie w życie głosami samej koalicji, po podpisie prezydenta, który wszak chyba nie zawetuje tylko dlatego, że "obniżka była za mała"...


Komentarze
Pokaż komentarze (77)