Krzysztof Leski Krzysztof Leski
29
BLOG

Mgła. Święta w Białołęce

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 7

Zasyczał w zimnej ciszy samowar, ukrop nalewam w szklanki...

Nie snuję analogii między Wigilią 1981 w Białołęce i wigiliami zesłańców. Jacka Kaczmarskiego "Wigilią na Syberii" zaczynam, bo me wspomnienia o Świętach w internacie wiążą się z nią mocno, nieomalże do niej się sprowadzają. Czy jest przyczyna? Nie wiem. Czyśmy pod celą ten kawałek śpiewali? Nie wiem. Nie pamiętam niemal niczego. Mgła...

W poprzednim odcinku wspominałem, że zrazu ulokowano nas w Białołęce w celach po dwunastu. W Święta miało to swoje zdecydowane zalety. Pamiętam, że w Wigilię siedzieliśmy dość długo. Ale przy czym?

Płomieniem ciemnym świeca się kopci, słowem - wszystko jak w domu

Może i mieliśmy świecę. Wydaje mi się, że światło było mocno przytłumione. Ale może myli mi się z Sylwestrem? Na pewno stół był zastawiony więcej niż skromnie. Ale przecież nie był pusty...

Talerz podstawiam by nie uronić tego czym życie się słodzi

Na pewno nikt z nas nie miał jeszcze żadnego kontaktu z rodzinami, o paczce nawet nie wspominając. Na pewno nie ruszyła jeszcze machina dostaw z Prymasowskiego Komitetu. Może jednak władze więzienne dopuściły jakąś jej forpocztę? A może dostaliśmy już tzw. wypiskę, czyli prawo do zakupów w więziennym "sklepiku"?

Na pewno bowiem mieliśmy już co palić. Niewiele, ale jednak. Chyba okropne DSy - zatem pewnie z wypiski. A jeszcze około 20 grudnia nie było nic. To wtedy usłyszeliśmy nagle pukanie do okna. Przez kraty nikogo już nie dojrzeliśmy, ale na parapecie leżała paczka fajek. Od prowadzonych zapewne z lub do "wolnościowej" pracy kryminalnych, którzy wypiskę mieli regularną, wiedzieli zaś, że my jeszcze nie. Wiedzieli też, że to "przez nas" odebrano im widzenia - ale nie dali się w to wpuścić.

Nie, nie jesteśmy biedni i smutni, chustka przy twarzy to katar

Tak chyba było. Ale coś mi dzwoni, że osiągnęliśmy to przy pomocy drobnego wybiegu: rozmawialiśmy głównie o "Solidarności", o Polsce, o tym, co może się zdarzyć w kraju, o życiu więziennym. Unikaliśmy jak ognia tematu, który groził łzami: rozmowy o naszych rodzinach. Ale może tylko mi sie tak wydaje, bo nie zwracałem uwagi na ten wątek? Bo byłem szczeniakiem niezdolnym jeszcze do zrozumienia, co przeżywa choćby moja Matka?

Jesteśmy razem - czegóż chcieć jeszcze, jutro przyjdzie Zbawiciel

Byliśmy razem. Chyba nawet bardziej niż w dwunastu. Chyba jestem niemal pewien, że w Wigilię lub w pierwszy dzień Świąt na jakieś dwie godziny otwarto cele. Mogliśmy odwiedzać sąsiadów, nagadać się, naściskać. Na pewno była też wspólna msza, podczas której byłem bodajże jedynym stojącym, gdy reszta klęczała. Niemała liczba dotąd niewierzących nawróciła się w Białołęce.

Lepsze czasy miały nadejść szybciej, niż ktokolwiek z nas mógł się spodziewać.

PS. Wciąż gorąco zapraszam: napisz, co znalazłaś, znalazłeś pod choinką. Nie chcesz czytać mego postu? OK! Wpisz się stąd - bezpośrednio! Hokus, pokus!

Polecam także zdjęcia z nocnej walki kotów w wadze lekkopółśredniej :)

= W następnym odcinku - Sylwester = 1491 = 16 083 = 2 401 301 =

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka