33
BLOG
Odszczekuję. Nie bez złości
I. Odszczekuję: to ja wykazałem się debilizmem, a nie Norwegowie. To trzeba powiedzieć otwarcie, w osobnym poście. Straciwszy trzydziestą bramkę Norwegowie słusznie rzucli bramkarza do walki o zwycięstwo, bo remis był i dla nich porażką. II. Oświadczam, że okoliczności były wyjątkowo niesprzyjające. Nie przepadam za piłką ręczną - pisałem już tutaj, że głupi jest sport, w którym każde starcie na kole to z definicji faul w obronie. Nie śledziłem dokładnie wyników mistrzostw i ani razu nie zajrzałem do tabeli II grupy ćwierćfinałowej. Oparłem się na tym, co słyszałem w TV i w radio - że remis premiuje Norwegów. Przeświadczeni o tym byli zresztą też kumple oglądający transmisję w newsroomie. Siedziałem tyłem do telewizora, sporadycznie łowiłem tylko informacje o wyniku i komentarze chłopaków. Mecz skończył się wczoraj krótko przed 22.00. Zdążyłem skrobnąć posta i pobiegłem do studia. Podczas audycji loguję się znów do systemu, by śledzić, czy nie zdarzyło się coś nowego. Przyznam wszakże, że czynię to ostatnio z mniejszym zapałem, odkąd przed miesiącem odebrano mi prawo przedstawiania serwisu o 22.00 i skrótu o 22.30 - teraz robią to serwisowcy Jedynki. Zalogowałem się więc, zajrzałem też na swego bloga i ujrzałem pierwszy komentarz podważający moją tezę. Nie miałem wszakże warunków, by sprawdzić, co i jak. Stąd moja opóźniona reakcja. III. Czy nie sądzicie, że niektóre komentarze pod moją wpadką są cokolwiek przesadzone? Zwłaszcza uogólnienia na temat dziennikarzy? Do licha, to jest blog. Dlaczego liczni komentatorzy sportowi mogą w ramach obowiązków służbowych, pobierając za to honoraria, gadać bzdury na antenie bez jakichkolwiek konsekwencji, a bloger dostaje w d*, jakby dopuścił się największej zbrodni? IV. Na marginesie zaistniałej sytuacji zauważam (bo lubię analizować tabelki i nie miewam problemów arytmetycznych, więc sprawdziłem) - że poniekąd mieliśmy farta. Bez względu bowiem na to, co stanowi regulamin mistrzostw, w razie remisu Polaków z Norwegami - do półfinału awansowaliby Niemcy. Wśród czterech drużyn, które w grupie II miałyby wówczas 5 pkt - to oni mieli najlepszy bilans: zarówno bramkowy wszystkich spotkań, jak też punktowo-bramkowy meczów pomiędzy ową czwórką. Ale gdyby było inaczej? Gdyby wcześniej Polacy przegrali z Niemcami o jedną bramkę niżej, a z Norwegią zremisowali - mielibyśmy kłopot. Na stronie międzynarodowej federacji przez pół godziny szukałem regulaminu rozgrywek. Pewnie tam gdzieś jest - ale nie znalazłem... PS. Mam prośbę: wpiszcie się, jeśli też słyszeliście wczoraj w mediach - zwłaszcza już po meczu Niemcy-Dania - że remis premiuje Norwegów. Poczytam, gdy wrócę - teraz udaję się do kuchni, bo mamy poważną awarię hydrauliczno-powodziową :(


Komentarze
Pokaż komentarze (42)