Fajnie jest być człowiekiem roku, oznajmił Donald Tusk. Może. Ale blogerem być - jeszcze fajniej. Ależ z Was idealiści! Moje rozważania o braku miejsca na ulgi podatkowe w naszym systemie najchętniej kwitujecie: ten system jest zły.
Pewnie, że jest zły. Każdy z nas wie, czego by chciał docelowo. Ja też, zgrubsza przynajmniej. Ale dziś, kochani, jest, jak jest. Porzućmy teraz rodziny wielodzietne. Zajmijmy się Młodym, który właśnie poszedł do pierwszej pracy i dostał 2500 zł. Wielkiego brutto. Młody myśli, że ma mniej - duże brutto, po odliczeniu płaconej przez pracodawcę części składki emerytalnej, to 2256 zł. Ale my się oszukać nie damy. Wychodzimy od 2500 zł.
* 588 zł zabiera Młodemu ZUS
* 173 zł zabiera Młodemu NFZ
* 360 zł zabiera Młodemu budżet centralny (VAT i akcyza)
* 20 zł zabiera Młodemu gmina (podatki lokalne)
* 75 zł zabiera PIT, którym dzielą się państwo i samorząd.
Młodemu na życie netto zostają 1284 zł. Ułamek ponad połowę wielkiego brutto. PIT stanowi zaledwie 6% podatkowych i parapodatkowych obciążeń Młodego!
A teraz zabaw się w polityka. Jak zacząć to zmieniać? Pamiętaj, że:
* Z owych 588 zł na ZUS, 488 zł to składka emerytalna dla ZUSu i OFE. Obciąć? Budżet państwa wciąż dopłaca do ZUSu!
* 173 zł dla NFZ to rzekomo za mało - służba zdrowia i wszystkie partie polityczne od dekady krzyczą, że składkę trzeba podnieść.
* Wpływy z VATu to jedna trzecia całego budżetu centralnego. Też bym obciął VAT, ale trzeba by pewnie znieść wszystkie zasiłki socjalne.
Wnioski? Piszcie! Ale wyznam, że moim zdaniem niewiele tu dziś do zrobienia. Za finanse państwa zabrać się trzeba najpierw od strony wydatków. Nie tych na auta czy komórki urzędników, bo to grosze, choć symbolicznie ważne. Tych dużych.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)