208 obserwujących
3086 notek
6038k odsłon
  1082   0

Kajko, Kokosz i Muminek

Za 30 godzin będziemy wiedzieli, kto, co i jak. Do obsadzenia - 730 stołków wójtów, burmistrzów, prezydentów. Rozgrywki o ponadlokalnym znaczeniu politycznym policzyć można na palcach. Bardziej jestem ciekaw, jak wypadną w II turze wyborów ci, którzy... odpadli w pierwszej. Dokładniej - zbieżność, lub raczej sprzeczność ich apeli z faktycznymi decyzjami ich wyborców.

Większość ogłosiła publicznie, mniej lub bardziej jasno, kogo popiera w II turze. W niektórych wypadkach mogłoby to być decydujące, gdyby przekładało się na zachowania przy urnie. Czy się przekłada? Możemy zgadywać. Mamy trochę danych, które sprawiają, że te zgadywanki są choć trochę racjonalne. Wiadomo, jaka była frekwencja w I i II turze, kto dostał ile głosów, łatwo więc policzyć, komu i ile przybyło, a komu spadło.

Kłopot w tym, że są mądrzejsi. Tacy, którzy głoszą: wszystko wiemy. Skąd wiemy? Jak to, skąd? Z telewizji. Przecież w telewizji były słupki. Mnóstwo słupków. Bo wieczór wyborczy trwa, na coraz dokładniejsze wyniki trzeba czekać, komentatorzy w studio powiedzieli już trzy razy więcej niż mieli do powiedzenia, więc pokazuje się nam słupki: jak głosowały gospodynie domowe, a jak marynarze, jak niemowlęta, a jak zwierzęta; i przede wszystkim - kto i co na kogo przerzucił. W porównaniu z wyborami z 1905, 1939, 2005, albo z I tury, jeśli akurat jest druga.

Skąd ta wiedza? Wszak nie z kartek wyborczych, nie z protokołów, nie z komisji. Pochodzi z exit polla. Na ankiecie wręczanej co któremuś wychodzącemu z obserwowanego lokalu jest mnóstwo pytań. Na kogo głosowałeś teraz, na kogo poprzednio, dalej o wiek, płeć, szkoły, pochodzenie, ulubiony film i stosunek do szpinaku. Pisałem wielokrotnie, że o dziwo wyborcy najrzadziej kłamią w odpowiedzi na pierwsze pytanie. Im dalej, tym gorzej.

Muszę złamać ciszę wyborczą. Jak wiecie, jutro w grodzie Mirmiła II tura wyborów. I turę wygrał Kajko o włos przed Kokoszem - obaj po 40% - a Muminek odpadł zebrawszy zaledwie 10%. Jutro ankieterzy zapytają, czyś był za Kajką, czy Kokoszem - oraz o I turę. Telewizja pokaże potem słupki. Dowiemy się, że połowa zwolenników Muminka wybrała Kajkę, a połowa - Kokosza. Że frekwencja była taka sama, że Kokosz wygrał 60:40, a wśród głosujących na niego 30% stanowili wyborcy Muminka z I tury, że wszyscy marynarze oddali głosy nieważne, itp. itd.

Telewizyjne słupki są animowane, więc się nie przewrócą. Ja należę do tych dziwaków, którzy dane słupkowe spisują, a potem przetwarzają. I zwykle okazuje się, że gdyby wyborcy mówili prawdę, to Muminek wygrałby I turę zdobywając ponad połowę głosów, a II tury by nie było...

To samo w języku algebry brzmi: każdy zestaw słupków można przekształcić w równanie. Kilka zestawów słupków tworzy układ równań. Gdy próbujemy układ rozwiązać, okazuje się, że zbiór rozwiązań jest pusty lub istniejące rozwiązania należą do dziedziny liczb z wyborczego punktu widzenia urojonych.

Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka