Od kilku miesięcy słychać o pomyśle radnych miasta Wrocławia w sprawie sprzedaży budynków przy ulicy Gabrieli Zapolskiej. Miasto postanowiło sprzedać budynki i wynająć je od nabywcy. Wszystko po to, by nie komplikować życia mieszkańców. I urzędników, rzecz jasna. Jesli się ta operacja uda, następne budynki też zostaną sprzedane. Budżet tego wymaga.
Od lat miasto pozbywa się cennych budynków pod pozorem nieopłacalności inwestycji. Co ciekawe, prywatni zarządcy jakoś jednak sobie radzą, niektórzy naprawdę nienajgorzej. Jak choćby nowy właściciel kompleksu basenów przy Teatralnej. Miasto – głowami swych urzędników – nie umiało zarobić. Podobnych cudów można znaleźć więcej.
Wytłumaczenia dla tej sytuacji są jedynie dwa. Albo miejscy urzędnicy i rządzący nimi radni są zupełnie niekompetentni albo też realizują oni interesty inne niż służące dobru miasta. W obu przypadkach urzędników należałoby wymienić.
Ostatnio zaczyna się głośno mówić o niedostatku szkół w mieście. Tłumaczenie pana Obremskiego, że to deweloperzy zaskoczyli władze, budując nowe osiedla jest – delikatnie mówiąc – kompletną bzdurą. O ile mi wiadomo, nadal w naszym kraju obowiązuje wymóg posiadania zezwolenia na budowę. A takowe wystawiają odpowiedzialni za to urzędnicy, na przykład z wydziału planowania miasta. Jeśli czują się zaskoczeni znaczy to jedynie tyle, że są całkowicie niekompetentni. I nie powinni pracować w obecnym miejscu pracy.
Mało tego – wmawia się nam, że dzieci czują się świetnie w przedszkolach w kontenerach. Być może to prawda, nie pytałem dzieci. Być może pan wiceprezydent pytał. Skoro jednak kontenery mają same zalety, od niskiej ceny poczynając, może nasze władze powinny rozważyć kolejne źródło dochodu. Proponuję zacząć od siebie, sprzedać ratusz miejski i przenieść się do kontenerów. Są przecież dużo tańsze w utrzymaniu i o wiele zdrowsze, bo drewniane. A za uzyskane pieniądze będzie można wybudować wymarzony przez prezydenta Dutkiewicza park rozrywki. Bo przecież kontenery na szkoły już mamy.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)