We piątkowej „Gazecie Wrocławskiej” ciekawe bardzo wypowiedzi. Wypowiadają się ludzie prezydenta miasta, a ich wypowiedzi przeczą sobie nawzajem. Ale im akurat można, prawda? W obecnej sytuacji reszta świata może się jedynie przyglądać. Co najmniej do czasu wyborów samorządowych.
Odbył się protest przeciw podwyżkom cen biletów. Protest został zignorowany przez mieszkańców i przez – podobno opozycyjnych – radnych PO i PiS. Oni są opozycyjni w deklaracjach, jak radny Jerzy Michalak, spontanicznie odpowiadający na list otwarty w sprawach podwyżek propozycją organizacji debaty. Niestety, propozycja nigdy nie opuściła wirtualnego świata skrzynek emailowych. Nie to jest jednak najważniejsze. Radny i tak głosował za podwyżkami, bo sytuacja jest „chora” w MPK, między innymi z powodu działalności związków. Jakby radny wiedział coś o działalności związków zawodowych z życia, a nie z prasy i słów dyrektora Smyka.
W papierowym wydaniu gazety na stronie 4 radna – zapytana przed głosowaniem rady w sprawie cen biletów - Urszula Mrozowska mówi tak: „Tani populizm. Mieszacie ludziom w głowach. W życiu nie ma nic za darmo”. Trudno się nie zgodzić z ostatnim zdaniem. Utrzymanie pani radnej tanie nie jest, wie o tym każdy podatnik. Zdanie przedostatnie też nie odbiega od tego, jak traktują obywateli przedstawiciele kasty politycznej, skoncentrowanej wyłącznie na samej sobie. Ciekawie jednak robi się, gdy dotrzemy do strony 8 tej samej gazety.. Oto w artykule na temat meczu Śląska z Ruchem wiceprezydent Michał Janicki, nowy faworyt Rafała Dutkiewicza, zapewnia, że dla kibiców będzie darmowa herbata i darmowe tramwaje przed meczem i po nim. To ja chcę zapytać, kto tu jest populistą? I to w dodatku za publiczne pieniądze. Co dla podatników oznacza, to wiadomo. Tanim populizmem władza się brzydzi, ale drogi jakoś przełknie.
Dociekliwy czytelnik może się zdziwić, może nawet napisać mniej lub bardziej zjadliwy wpis w sieci. I na tym kończy się zakres jego możliwości. A także, co o wiele bardziej niebezpieczne dla rozwoju miasta, chęci. Bierność ogarnęła mieszkańców tak wielka, że nie są w stanie zadbać o swoje interesy. Korzystają na tym zarządzający miastem, traktując całość jak osobisty folwark, tym lepszy od własnego, że straty zawsze pokryją nowe podatki.


Komentarze
Pokaż komentarze