krzysztofmroczko krzysztofmroczko
220
BLOG

Zyski wasze, koszty nasze

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 0

Podróże kształcą, jak mówi znane porzekadło. Zwłaszcza podróże tramwajem. Ostatnio byłem świadkiem rozmowy dwóch nastolatków, którzy narzekali na to, że w szkole nie ma wystarczającej ilości piłek na lekcje wychowania fizycznego. Te słowa zmusiły mnie do myślenia o sporcie. A jak sport, to i pieniądze, bo sport amatorski to można zobaczyć w parku Szczytnickim, a nie na sportowych arenach.

Coż zatem dziwnego w chronicznym niedofinansowaniu naszych szkół? Sprawa od lat znana i nie zapowiada się, by coś się w tej materii zmieniło. Chyba, że na gorsze. A taki rozwój sytuacji wcale nie jest nieprawdopodobny. W obliczu czekających nas spłat długów zaciągniętych pod budowę stadionu może się okazać, że nie stać nas dłużej na luksus edukacji dzieci i młodzieży.

Właśnie, stadion. Oczywiście, siła wyższa, bo mistrzostwa, bo promocja zagraniczna, bo to i tamto. W sumie to i dobrze może, ale dlaczego nagle okazało się, że nasza spółka Wrocław2012 będzie istnieć długie lata? I dlaczego akurat we Wrocławiu działania tejże spółki pochłonęły już 38 milionów, gdy podobne w innych miastach dużo mniej? I proszę tu nie mówić o imprezach na stadionie, bo w Poznaniu grał Sting, do którego George Michael w szczycie swojej kariery nawet nigdy się nie zbliżył.

Co więcej - powoli wychodzi na jaw, że za publiczne pieniądze postawiliśmy stadion, który faktycznie będzie własnością nie miasta, a spółki nim zarządzającej. Pisanie w tej sytuacji o prywatnym folwarku. Początki już mamy – zarząd jeździ mercedesami, które dostał w zamian za darmową reklamę na stadionie i nikt nie słyszał o przetargu. Widać zatem wyraźnie, że nowoczesna i kreatywna ekonomia cieszy się niesłabnącym podziwem władz miasta. Stosuje się jej założeniu w każdym możliwym przedsięwzięciu. I tak po raz kolejny sprywatyzowano zyski, a upubliczniono straty. Płacimy wszyscy, zarabiają nieliczni.

Miasto nie ma na piłki dla młodzieży, ale za to lekką ręką wydaje co roku 5 milionów na wsparcie dla piłkarskiego Śląska. To więcej, niż przeznaczono w tegorocznym budżecie na remont torów i ścieżki rowerowe łącznie. Co ważniejsze, Śląsk jest prywatną spółką, w której miasto ma udziały. Jeszcze co prawda nie słyszałem o żadnej wypłacie dywidendy z tego tytułu, ale może się mylę? Może po prostu tajemnica handlowa nie pozwala upubliczniać zysków, jedynie straty.

Przez ponad dwie dekady przekonuje się nas, że prywatyzacja jest jedynym panaceum na wszystko zło, które istnieje wokół. Prywatne jest przecież lepiej zarządzane, efektywniej pracuje i przynosi zyski. A zysk, mierzony w złotówkach, jest jedynym wyznacznikiem przydatności. Dlatego sprzedaje się lokale po domach kultury i szkołach, wyprzedaje dotąd wynajmowane powierzchnie handlowe i prywatyzuje ostatki dóbr publicznych. Oczywiście, korzystają na tym jedynie nieliczni.

A dzieciaki mogłyby się wziąć do uczciwej pracy a nie latać za piłką. Na którą i tak ich nie stać.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka