krzysztofmroczko krzysztofmroczko
681
BLOG

Kogo reprezentuje minister Sikorski?

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 9

Gdybym umiał jakoś tam rysować, to dzisiaj narysowałbym kurę znoszącą wizy dla Polski. Słyszę ten temat od dwudziestu lat i zawsze jakoś tak dziwnie w trakcie kampanii prezydenckiej. Polska Polonia w Ameryce to łakomy kąsek. Oczywiście, nie tak łakomy, by się z obietnic wywiązywać, ale nie zaszkodzi tym głupim Polakom, wyśmiewanym bezlitośnie w polish jokes, pomachać marchewką przed nosem.

Ale dość znęcania się nad dyżurnym tematem. Lepiej przyjrzeć się ministrowi spraw zagranicznych III RP. Oto widzimy w głównym wydaniu „Wiadomości” uśmiechniętą buzię obok Hilary Clinton, chwilę potem wypowiedź pana ministra. Mówi on tak: „Reprezentujemy interesy USA w Syrii i porozumiewamy się w kwestiach bezpieczeństwa i wydobycia gazu łupkowego”. Przytaczam te słowa z pamięci, więc mogę być niedokładny, zwłaszcza w drugiej częśći, pierwsza mocno utkwiła w mojej głowie. Utkwiła, bo oto od razu sobie uświadomiłem ich sens, zgodny z podstawami logiki. Minister mojego kraju, w dodatku szef MSZ, czyli mający stać na straży polskiej racji stanu, mówi wprost i publicznie o tym, że reprezentuje interesy innego kraju. A może bardziej by się opłacało jednak się nie wychylać przed Syryjczykami z tą naszą proamerykańskością? A jak to, jak dotąd wierzy Leszek Miller, sprowadzi nam na Okęcie al-Kaidę i talibów jednocześnie? Nie wspominając o takich banałach jak ekonomiczne podstawy przyjaźni z krajem, który od czasów demokracji ludowej dawał dobrze Polakom zarobić i szanował polskich pracowników. Dla nas jednak, jak uczy nas (i biednych Egipcjan) naczelny stoczniowiec PRL, najważniejsza jest wolność, choćby i goła i głodna.

Radosław Sikorski jednak nie jest tu jednak jedynym i głównym oskarżonym. Oskarżona powinna być cała polska klasa polityczna, która przez ostatnie dwie dekady jest zastanawiająco zgodna w uwielbieniu dla Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Od czasów show Wałęsy w Kongresie i zaimportowaniu ekipy Sachsa polscy politycy robią nie tylko wszystko, czego zażądają Amerykanie, ale wykazują własną inicjatywę i starają się jeszcze bardziej. Leszek Miller nie tylko poprowadził nas do zwycięstwa w Bagdadzie i Kabulu, ale jeszcze czynnie wspierał walkę z terroryzmem, organizując miejsca odosobnienia dla groźnych Arabów. Dzięki temu ci ostatni w ogóle zorientowali się, gdzie Polska istnieje na mapie. Śp. Lech Kaczyński dogadał się w sprawie tarczy antyrakietowej z Bushem, nie czując żadnego dyskomfortu przed wpuszczeniem obcych wojsk na teren niepodległej tak krótko Polski. I on nie czuł dysonansu pomiędzy wyrzucaniem Ruskich i przyjmowaniem Amerykanów. No tak, ci drudzy mają czekoladę i nie gwałcą naszych kobiet za darmo, zostawiając im nylony.

Ja rozumiem, że mały kraj, że słaby, że między Rosją a Niemcami, ale, na miłość Boską, nie róbmy z siebie idiotów tylko dlatego, że liczymy na jakąś pomoc ze strony bogatego (???) Wujka Sama. Bo wyjdziemy na tym jak na offsecie, za który do tej pory nie dostaliśmy obiecanych pieniędzy.  

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka