Miasto Wrocław obiegła dziś wiadomość o ogłoszeniu przetargu na zagospodarowanie dziury w ziemi przy naszym pięknym nowym Stadionie Miejskim. Ciekawe oferty, duża rozpiętość cenowa, no i oczywiście w perspektywie rachunek wystawiony mieszkańcom. Ale do tego nas władza już przyzwyczaiła. Zgodnie przecież ze słowami prezydenta Dutkiewicza „żyjemy w paradygmacie piłki nożnej”. Nawet ci, których piłka nie obchodzi, muszą tkwić w tym konstrukcie. To trwanie zaś oznacza, że miasto w imię promowania swojego gospodarza przy okazji jakichkolwiek wyborów poniesie wiele wyrzeczeń. Byleby tylko wypromować. Promocja bowiem nie ma ceny, tak jak nie miała jej propaganda w nie tak odległych przecież czasach.
Jest dobrze, będzie lepiej, zgodnie z tym, co serwują nam co dzień urzędnicy w mediach wszelakich. I faktycznie. Przecież taki nowy sztuczny akwen wodny z całą pewnością zasługuje na uwagę w mieście, w którym zniknęło większość otwartych basenów. Raj dla mieszkańców i nie tylko. Nie bez znaczenia jest przecież też, tak dziś popularna, ekologia. Przecież w takim akwenie można stworzyć wspaniały nowy ekosystem, który będzie atrakcją turystyczną na skalę co najmniej europejską. Wystarczy tylko rozpisać nowy przetarg. Budżet na pewno to wytrzyma. Najwyżej coś się sprywatyzuje, na przykład MPWiK.
Co więcej, takich atrakcyjnych turystycznie miejsc jest dużo więcej, także w ścisłym centrum. Wspaniałe dziury przy placu Dominikańskim czy przy gmachu Poczty Głównej również zasługują na uwagę. Roślinność pleni się tam bujnie, woda już dobrze ustana, potencjał zatem widzę ogromny. Kiedy dodamy do tego tak interesujące miejsca jak Wzgórze Polskie czy Wzgórze Partyzantów, przypominające prasłowiańskie puszcze, mamy w ręku klucz do sukcesu. Wystarczy dobry pomysł (a tymi miejscy urzędnicy po prostu tryskają na każdej naradzie) i będzie coś na miarę naszych aspiracji. Taki produkt już właściwie będzie można zaklasyfikować do tego, co tak nieśmiało zaproponowali urzędnicy jakiś czas temu na oficjalnych mapach miejskich inwestycji. Wrocławski Park Narodowy to brzmi dumnie! I na pewno żadna inna europejska metropolia nie jest tak hojnie obdarzona przez naturę.
Polityka miejskich urzędników naprawdę wykazuje ogromną troskę o rozwój miasta. Cieszy niezmiernie, że obok skoku cywilizacyjnego uosabianego przez wielkie budowy, włodarze nie tracą z oczu wartości życia blisko natury. Dzięki temu na pewno nastąpi długo oczekiwana poprawa jakości życia mieszkańców. A wpływy z turystyki przekroczą nasze najśmielsze oczekiwania. Zwłaszcza, że ogródki w rynku będą mogły stać dłużej.


Komentarze
Pokaż komentarze