W wydaniu weekendowym Rzeczpospolitej ogrom miejsca poświęcono lewicy. Najistotniejszy wydał mi się ten artykuł (ogólnie dostępny tylko fragment, reszta treści płatna – realny kapitalizm, żadne tam lewackie copyleft). Autorka, pani Agnieszka Rybak, stawia diagnozę straszną z punktu widzenia prawicy – oto nadciągają lewicowe hordy, żądne krwi przedsiębiorców i wyzuwające z czci i kobiecości przedstawicielki płci piękniejszej. A wszystko pod sztandarem Krytyki Politycznej i jej wodza Sierakowskiego. Na dowód swej tezy przedstawia sygnał o braku protestów przeciw tegorocznej Manifie. Ja uważam, że protestów nie było, bo Manifa nie jest już zagrożeniem dla nikogo.
Nie wiem, skąd pochodzi autorka, ale po lekturze odnoszę wrażenie, że z perły naszych miast, miasta stołecznego Warszawa. Rzeczywiście, z punktu widzenia zanurzonego w centrum świadka wydarzeń można zapewne odnieść wrażenie, że oto wróg ideologiczny stoi u bram prawicy. Za rogatkami miasta stołecznego sytuacja wygląda zgoła inaczej. Tam, przynajmniej na razie, nie widać dominacji Klubów KP. Jeśli są jakieś kluby, to raczej tych od redaktora Sakiewicza.
Nie po drodze mi z większością działalności KP, ale doceniam ich naprawdę gigantyczny wysiłek w tym, co robią. Mniejsza o ideologiczne spory – robią swoje i na swoich zasadach, a to w naszym kraju wciąż rzadkość. Przy okazji umieją się świetnie sprzedać, czego nie potrafi na dobrą sprawę ani polska lewica ani polska prawica. KP działa niczym Apple – kreuje mody. I robi to świetnie. Dowodem tej sprawnej roboty jest nawet artykuł pani redaktor.
Rzeczywistość jednak skrzeczy, gdy porównać ją z obrazem z artykułu. Nie trzeba wyjeżdżać z Warszawy, by się o tym osobiście i naocznie przekonać. Wystarczy EMPIK na Marszałkowskiej. Półka z polityką i liczenie tytułów. Ileż to lewicowych pism znajdziemy, poza wspomnianą wyżej Krytyką Polityczną? Przekrój, który od miesiąca mieni się lewicowym tylko dlatego, że pozwala drukować tam lewicowym aktywistom, bo tak wyszło specom od marketingu pracującym dla pana Hajdarowicza? Niszowy (choć świetny – polecam każdemu – i bez państwowych pieniędzy wydawany) Przegląd Anarchistyczny? Czasem jeszcze Przegląd Socjalistyczny, jeśli tylko wydawca znajdzie pieniądze na druk kolejnego numeru. Reszta to zupełnie inne opcje polityczne, raczej właśnie po przeciwnej stronie barykady. O prasie codziennej nawet nie wspominam, bo taka na lewicy nie istnieje. A prawica liczbę swoich tytułów zna świetnie.
Podobnie i w tym naszym nowym drugim obiegu, który w sieci ma się całkiem dobrze. Dobrze dla prawicy, rzecz jasna, bo i tu bije na głowę lewicowe inicjatywy. Aby się bezsensownie nie rozpisywać - proszę zauważyć, na jakiej platformie blogerskiej umieszczam ten (i inne) wpisy. I wszystko chyba jasne, prawda?
Kiedy już wyjdziemy z księgarni, możemy też przypatrzeć się specyfice ulicznych protestów. Szumnie zapowiadana przez największe postaci kultury polskiej Kolorowa Niepodległa zgromadziła może jedną trzecią uczestników Marszu Niepodległości. Inne manifestacje lewicowe, tak w stolicy jak i poza nią, osiągają jeszcze gorsze wyniki. Popatrzmy na Wrocław, gdzie skrajna prawica z NOP organizuje marsze gromadzące minimum tysiąc osób i porównajmy do lewicowych gromadzących zaledwie kilkuset w swym największym sukcesie. Dodajmy Lublin, gdzie manifestowanie widoczne przejęli ostatnio radykalni narodowcy z ONR. Popatrzmy na marsze PiS, czy trwające właśnie pochody w obronie telewizji Trwam. Gdyby liczyć tylko uczestników, mogłoby się okazać, że to nie lewica jest silna jak nigdy w III RP, ale właśnie prawica.
Mógłbym tak wymieniać i wymieniać – są przecież think-tanki, kluby, stowarzyszenia i na każdym z pól konfrontacji lewica przegrywa. Owszem, słychać nieco więcej o niej w mediach, zwłaszcza tych mainstreamowych, ale to nie powód, by zaklinać rzeczywistość. A rzeczywistość jest dla lewicy brutalna – jest tak słaba, że bliska dna. I dlatego pani Agnieszko, nie ma się czego obawiać. Można spać spokojnie. Miną jeszcze lata, zanim lewicowa rewolucja każe prawicy opuszczać Ojczyznę. No, chyba, że prawica tak się pokłóci, że wszystko straci. Sęk tylko w tym, że na lewicy Napoleonów również wielu.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)