krzysztofmroczko krzysztofmroczko
1569
BLOG

Emerytura będzie nadawana pośmiertnie

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 7

"Dziś nadrabiam miną, ale wtedy chciało mi się wyć z rozpaczy, że o szóstej rano muszę wkładać brudny kombinezon i przez dwanaście godzin machać pędzlem. Bałem się, że do emerytury będę wisiał na kominach i coraz bardziej miałem poczucie marnowania życia" - podkreślał Tusk.

Powyższy cytat pochodzi stąd. Chyba dobrze oddaje to, co myśli nie tylko premier o ludziach pracujących fizycznie. Można się poprzymilać w kampanii, ale z dystansem.

 

Tak mi się przypomniało przy okazji tak zwanej reformy emerytalnej. Nie dociera do nikogo tak naprawdę, że trzeba zwrócić uwagę na pracowników fizycznych. To fakt bowiem, że nie wszyscy pracują przy biurkach, nie wszyscy też chcieliby (bądź nadawali się) się przekwalifikowywać. A o tym mówią nam często eksperci z magicznego szklanego ekranu. Im zapewne bez różnicy co mówią, ważne jest, że można na tym dobrze zarobić.

Oczywiście, z logiką tak zwanych ekspertów ciężko polemizować. Zwłaszcza komuś takiemu jak ja, co ekspertem nie jest. Spróbujmy jednak.

Po pierwsze – nie spełnia się sen o tym, jak to praca fizyczna będzie znikać. Nie da się wszędzie zastąpić człowieka maszyną. Przynajmniej w tym stuleciu. A przecież nikt o zdrowych zmysłach dalej nie planuje. No, chyba że akurat nazywa się Leszek Balcerowicz.

Po drugie – mówi się o ciągłym wzroście. Bardzo mnie ciekawi ten wzrost. Wielu o nim mówi, niewielu go widzi. Jeszcze mniej spożywa jego owoce. Za to mamy dookoła inne wzrosty – na przykład fakt, że inflacja wyprzedziła wzrost wynagrodzeń. Albo wzrost bezrobocia, największego od lat. Właśnie dzięki naszym ekspertom, wmawiającym na okrągło, że dobrobyt zapewnią nam zagraniczne firmy. I efekty mamy. Zatem ten wzrost bezrobocia to faktycznie ważny wzrost. Oby rósł nam zdrowo!

Po trzecie – straszenie niską, tak zwana „głodową” emeryturą. Może i tak będzie, ale jak głosi przysłowie: „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”. Wszyscy, którzy pamiętają reklamy związane z poprzednią reformą (opiniowaną, a jakże, przez tych samych ekspertów jako cud bogactwa dostępny dla każdego), zgodzą się, że wszystko to jest w najlepszym razie pisane patykiem po wodzie. Poza tym już dziś, dzięki wyraźnemu przecież rozkwitowi polskiej gospodarki, z tych niskich emerytur żyją niekiedy całe wielopokoleniowe rodziny. O tym eksperci milczą.

Wszystko rozbija się w rzeczywistości o coś innego. Tu tak naprawdę nie chodzi o pieniądze i te wszystkie dyrdymały o załamaniu się systemu, o bankructwie i nieopłacalności utrzymywania starszych ludzi. Zmiany w wieku przechodzenia na emeryturę idą w kierunku dalszego rozbijania społeczeństwa jako całości. To kolejne, tym razem dotykające każdego bez wyjątku „zwijanie” państwa. Nie mają znaczenia zaklęcia polityków (tych prorządowych i tych opozycyjnych) na tematy, o których większość z nich nie ma zielonego pojęcia. Przecież nie chodzi o żadną gospodarkę. A przynajmniej nie w przedstawianym nam sensie. Tu działają zupełnie inne mechanizmy. Te tak zwane reformy są jedynie kolejnym krokiem dezawuującym państwo jako instytucję, jako ideę właściwie. Już dziś coraz więcej młodych ludzi jest przekonanych nie tylko o bezzasadności istnienia systemu ubezpieczeń społecznych, ale państwa jako całości. Po co im państwo, w którym nikt nic nie może zrobić bez takich czy innych koncesji na rzecz władzy. Za co mają czuć się odpowiedzialni, gdy odmawia im się prawa głosu, a nawet dostępu do informacji? Dziś obywatel traktowany jest jedynie jako zło konieczne, swoistego rodzaju dodatek do coraz liczniejszych opłat. Opłat, z których zwolnieni są ci, którzy zarabiają najwięcej. Mnożą się utrudnienia dla małych i średnich przedsiębiorstw a jednocześnie więcej i więcej ulg przynosi się na tacy wielkim graczom. Skoro państwo nie potrafi spełniać swoich ról, to takie państwo nie jest nikomu potrzebne. Miliony już zagłosowały nogami.

Wszystko to jednak nie spędza snu z oczu polityków. Dla nich najważniejsze jest dobrze wypaść przed kamerami. Albo w ogóle wypaść, pojawić się, niezależnie od kontekstu. W końcu przedstawienie musi trwać. Przynajmniej do końca kadencji.

A emerytury niebawem będą wypłacane pośmiertnie. Oczywiście, w formie symbolicznej – dyplomu czy medalu. Bo przecież nie ma czegoś takiego jak dziedziczenie składek.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka