krzysztofmroczko krzysztofmroczko
1111
BLOG

Pan Adam napisał pana Tadeusza

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 13

Wczorajszy dzień, 4 czerwca, to data dla wielu znacząca. Choć znacząca różne rzeczy, co wynika z miejsca zajmowanego (lub popieranego) na scenie politycznej. I tak dla rządu to były przede wszystkim „wolne” wybory z 1989 roku. Jak i dla prorządowych mediów. Co ciekawe, jedynie gdzieniegdzie pojawiał się jeszcze jeden przymiotnik – „częściowo”. Dobre i to, chwała za ten akcent, którego przez lata po prostu nie było. Tak jakby każdy zapomniał, że wolność ta przyniosła na urzędzie prezydenta wielkiego polskiego patriotę, gen. Wojciecha Jaruzelskiego. I dała chłopcom i dziewczętom z MSW czas na zrobienie wielu wspaniałych ognisk. No i zachowania co nieco w szafkach. Na czarną godzinę, co zdawała się szybko nadchodzić.

I właśnie z efektami tego palenia papieru wiążą datę 4 czerwca ludzie, którzy nadal nie mogą się pogodzić z brakiem lustracji w naszym kraju. Piszą o dniu 4 czerwca 1992 roku, gdy połączone siły kilku skłóconych na co dzień ugrupowań zjednoczyły się pod przewodnictwem prezydenta Wałęsy i obaliły rząd Jana Olszewskiego. Dość interesująco pisze o tym Piotr Semka w najnowszym „Uważam Rze”. Jako świadek tamtych wydarzeń jest osobą godną wysłuchania. Nawet, jeśli nie zgadzamy się z jego interpretacją faktów. Faktów, które mówią o rozbiciu („śmierć ducha”) solidarnościowej opozycji. I o zjednoczeniu się niektórych polityków opozycji z komunistami przechrzczonymi na socjaldemokratów.

Sęk jedynie w tym, że geneza 1992 roku sięga dalej niż nawet 4 czerwca 1989. pomijam już kwestię, na ile sama „Solidarność” była ruchem tak jednorodnym, jak to przedstawia dzisiejsza prawica. Podobnie jak i zbliżenie z „czerwonymi”. Rozmowy prowadzone przy Okrągłym Stole odebrały bowiem szansę nie tylko na lustrację, ale na ukaranie winnych wielu komunistycznych zbrodni, działających zupełnie jawnie. Nigdy nie ukrywał tego Wojciech Jaruzelski, który w wielu swoich książkach przypominał, że czuł się odpowiedzialny za „swoich” i nie chciał ich krzywdy. O ile można generała zrozumieć, to zupełnie nie wiadomo dlaczego pozwoliła na to opozycja. W większości pewnie chodziło o władzę, a także i oszołomienie jej blichtrem. Tak się kupuje buntowników na całym świecie – daje im się część władzy, zwykle tę mniej istotną, a potem już można nimi sterować. Albo sami poproszą o opiekę, gdy lud, który dotąd reprezentowali, obróci się przeciw nim.

W takim ujęciu ciekawe jest, że ugrupowania czy ludzie występujący cały czas przeciw Okrągłemu Stołowi, znaleźli się, jak to obrazowo mówili komuniści, na „śmietniku historii”. Z największych i dość popularnych osób i ugrupowań tamtego czasu – PPS, KPN, Solidarność Walcząca – jedynie Leszek Moczulski jeszcze w III RP przez chwilę zasiadał w sejmie. Reszta zupełnie się nie liczyła. Ot, taka ciekawostka. Też zresztą jakoś rzadko wspominana, zwłaszcza dziś, gdy jedynym przeciwnikiem „układu” pozostaje prezes PiS, choć korzystał z jego owoców w pierwszych latach jego funkcjonowania.

Za to, gdzie jesteśmy dziś odpowiada jednak ktoś inny. Szara eminencja naszego życia politycznego, Adam Michnik. To on stworzył cały ten system, przynajmniej po stronie opozycji. Miał do tego szereg predyspozycji i pozycję, co pokazał najlepiej słynnym artykułem „Wasz prezydent, nasz premier”. Ta odpowiedź na pragnienie Jaruzelskiego zabezpieczenia jak największej liczby aparatczyków postawiła na czele rządu Tadeusza Mazowieckiego, który był tak bezbarwny, że najlepiej pasował każdemu. Bo każdy chciał nim sterować i stworzyć to, co sam Mazowiecki określił „grubą kreską”. I się udało. W tym sensie po raz drugi pan Adam napisał pana Tadeusza.

Teczki do dziś budzą ogromne spory, do dziś wielkie emocje. Bardzo źle się stało, że nie załatwiono tej sprawy od razu. Dziś jest coraz trudniej, a dawne spory i podziały zupełnie się rozmyły w epoce transferów politycznych i medialnej rzeczywistości, która ani z ideowością ani służbą krajowi nie ma nic wspólnego. Służą tylko promowaniu osób, które temat podejmują. I niczemu więcej.

I w tym sensie to jest nadal sprawa polityczna właśnie. Bo uniemożliwia istnienie normalnej sceny politycznej w naszym kraju. Ale tak to już bywa w republikach bananowych.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka