krzysztofmroczko krzysztofmroczko
2084
BLOG

Tak zwany poseł Wipler

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 30

W mediach społecznościowych łatwo sobie sparzyć łapkę, która kciukiem aktualizuje status na ekranie tabletu. Zwłaszcza w przypadku osoby publicznej. Chce się być miłym, dowcipnym i bliskim jednocześnie, nie zapominając o młodzieżowym luzie, który pozwoli odbiorcom zapomnieć, że profil prowadzimy dla zysku w postaci głosów. Przykładów takich politycznych strzałów w stopę mnogo. Ostatnim zabłysnął w taki negatywny sposób poseł Prawa i Sprawiedliwości, Przemysław Wipler. Napisał był w swoim statusie, że w niedzielny wieczór będzie brał udział w debacie z „tzw. Anną Grodzką” w telewizji. Tym samym pokazał, że jest „tak zwanym” dobrze wychowanym człowiekiem i już całkowicie prawdziwym parlamentarzystą. Trudno bowiem po czymś takim odróżnić go i od Janusza Palikota i od Stefana Niesiołowskiego i od innych, tak licznych przedstawicieli narodu.

Rozumiem, że można nie lubić Anny Grodzkiej. Sam nie przepadam za tą osobą. Moja  niechęć wynika jednak nie z uprzedzeń do osób transseksualnych, a do bzdurnych poglądów, jakie raczy głosić mową i pismem wszędzie tam, gdzie się pojawi. Podobnie jednak obce mi są poglądy pana posła Wiplera. W przeciwieństwie jednak do pana posła mam taką umiejętność, która pozwala oddzielać osobę od poglądów. Nie mówiąc o czymś, co dawniej określano mianem „kindersztuby”.

Rozumiem też, że – pałając taką niechęcią do osoby posłanki Grodzkiej – nie mógł pan poseł po prostu odmówić pokazania swojej osoby w szklanym ekranie. Widać to choćby na rzeczonym facebookowym (nie linkuję, kto ciekaw to znajdzie) profilu posła, gdzie zdjęcia pojawiają się właśnie z takich wydarzeń. Wydaje się, że taka odmowa jest prostu poza wyobrażeniem polityka, który żyje w świecie studiów telewizyjnych i debat. Debat, w których mówi bardzo wiele, tylko nie mówi o czym właściwie mówi. Ważne jest tylko to, że mówi dłużej niż siedzący obok.

Wiele się pisze o upadku obyczajów dyskusji politycznej w naszym kraju. Także i tu, na salonie, dostrzegając od czasu do czasu, że mało salonowych argumentów pojawia się bezlik. Przykład jednak idzie z góry. Od posła Rzeczpospolitej Polskiej wymagałbym (niezależnie od opcji politycznej) choćby podstaw ogłady towarzyskiej. W przeciwnym razie trudno jest bowiem uwierzyć, że posiada on (lub ona) także i inne przymioty charakteru, które osobę sprawującą taką funkcję powinny charakteryzować. A skoro na razie tej pewności nie mam, pan Wipler pozostanie dla mnie „tak zwanym” posłem Wiplerem. Nawet mimo tego, iż udało mu się dowieść, że w dziedzinie językowych ataków na innych posłem już jest pełną gębą.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka