Kultura Liberalna Kultura Liberalna
166
BLOG

MISZA TOMASZEWSKI: Jesteśmy na początku drogi

Kultura Liberalna Kultura Liberalna Kultura Obserwuj notkę 1

 

Jak jednocześnie walczyć o ludzi, których przez własną krótkowzroczność i zaniechania, bezkrytycznie przyjmując hasła transformacji ustrojowej, wepchnęliśmy w ramiona populistów – i o niespokojne duchy chodzące po granicach ziemskiego Kościoła? 

„Poznacie ich po ich owocach” – mówi Jezus w ewangelii Mateusza, ostrzegając swoich uczniów przed fałszywymi prorokami. Zdanie to powtarzają krytycy Soboru, wymachując statystykami, które mają świadczyć o złej kondycji europejskiego Kościoła. Zmniejszyła się liczba ludzi deklarujących przynależność do wspólnoty, identyfikujących się z nauczaniem Magisterium, regularnie uczestniczących w praktykach religijnych, odpowiadających na powołania kapłańskie i zakonne.

Wszystkiemu winni są  ojcowie soborowi, zaczadzeni intelektualnym klimatem lat sześćdziesiątych, którzy w swojej naiwności postanowili – w myśl późniejszej formuły Jana Pawła II – człowieka uczynić drogą Kościoła, a nie – jak drzewiej bywało – Kościół drogą człowieka. Stawiając w zakład wierność Tradycji, zapragnęli otworzyć bramy Watykanu, by chrześcijański duch na nowo przeniknął doczesne struktury, a laicka kultura u własnych źródeł odkryła wartości z istoty, choć niekoniecznie z imienia, ewangeliczne. Ale świat ich przechytrzył. Przyjął chrześcijaństwo, które dobrowolnie zrzekło się przed nim swojego autorytetu, tak jak przyjmuje wszystkie inne tradycje religijne, intelektualne i etyczne: jako jedną z propozycji, w których jednostka może dowolnie przebierać, by wykreować swój eklektyczny światopogląd, osadzony w horyzoncie wartości czysto instrumentalnych. „Dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce”. Resztę każdy może dopowiedzieć sobie sam.

Powyższa, nieco zresztą wyidealizowana, krytyka Soboru budzi liczne wątpliwości. Po pierwsze, nawet jeśli przyjmiemy, że Sobór należy oceniać po jego owocach, to wcale nie jest oczywiste, po czym poznawać mamy same owoce. Objawy sekularyzacji w państwach Europy Zachodniej dla jednych są czytelnym znakiem klęski, innym jednak przywodzą na myśl warunki, w jakich funkcjonowały mniejszościowe wspólnoty wczesnochrześcijańskie.

Po drugie, nie jest wcale oczywiste, czy i w jakiej mierze pustoszenie Kościołów i seminariów uznać wolno za konsekwencję soborowego aggiornamento, w jakiej zaś za względnie niezależny od niego znak czasów, być może zaś nawet syndrom niedostatecznego zrozumienia przez Sobór współczesności i skutek kompromisowego charakteru jego dokumentów końcowych. O tym, że rzeczywiście mają one taki charakter – że Sobór sam siebie pojmował jako początek, a nie koniec drogi – świadczą liczne jego postanowienia. Choć bezprecedensowo dowartościowały rolę świeckich w Kościele, zabrakło w nich pozytywnej definicji laikatu.  A jak napisał teolog Józef Majewski, „dopóki jednych chrześcijan określa się pozytywnie, a innych negatywnie, czyli dopóki do definicji jednych należy łaska powołania przez Ducha Świętego, a do definicji drugich jej brak, dopóty konserwuje się jedną z podstaw «klerykalizacji» Kościoła oraz pogłębia się nieprawidłowości w relacjach między świeckimi a duchownymi”. Efektów tych nieprawidłowości nie trzeba daleko szukać.

Sobór jedynie wyznaczył kierunki

Co więcej, wymowa przełomowego dekretu o ekumenizmie „Unitatis redintegratio” została – jak się z czasem okazało – osłabiona ósmym punktem konstytucji „Lumen gentium”, który interpretować można zarówno w sposób inkluzywny (konkretyzowanie się Kościoła Chrystusowego w Kościele rzymskokatolickim nie wyklucza jego obecności w innych Kościołach chrześcijańskich), jak i ekskluzywny. W tym ostatnim kierunku poszła Kongregacja Nauki Wiary w wydanej dwanaście lat temu deklaracji „Dominus Iesus”, odmawiając wspólnotom ewangelickim statusu Kościołów.

Podobne przykłady można mnożyć. Sobór jedynie wyznaczył kierunki, my zaś wciąż jesteśmy w drodze, być może bardzo długiej, do głębszej interpretacji i pełniejszej recepcji jego postanowień.

Na koniec zwróćmy jeszcze uwagę na przełom, jakiego dokonał Sobór w społecznym nauczaniu Kościoła. To właśnie konstytucja „Gaudium et spes”, wzywając do przemiany struktur społeczno-ekonomicznych, apel o miłosierdzie równoważy – niepozbawionym znamion paternalizmu –  wołaniem o sprawiedliwość społeczną. Jest to zresztą dobry przyczynek do zastanowienia się nad kryzysem postępowej inteligencji katolickiej. Nie roszcząc sobie pretensji do wyczerpania tematu i ograniczając na moment perspektywę do samej tylko Polski, pozwalam sobie odnotować napięcie w obrębie tradycji katolicyzmu otwartego, które szczególnie mocno daje o sobie znać po roku 1989. Jest to napięcie pomiędzy otwartością na kulturę współczesną i troską o  ubogich.

Problem polega na tym, że nasi ubodzy stanowią raczej konserwatywną grupę społeczną, którą jej naturalni sojusznicy – Kościół katolicki i lewica – pozostawili samej sobie. W efekcie, jak pisałem swego czasu w „Znaku”, „wykluczeni zostali sprawnie zagospodarowani przez populistów, łączących hasła opartego na rozdawnictwie społecznego solidaryzmu z nacjonalistyczną retoryką, przedstawiającą katolicyzm jako «formę polskości»”. Jak jednocześnie walczyć o ludzi, których – jako środowisko – przez własną krótkowzroczność i zaniechania, bezkrytycznie przyjmując hasła transformacji ustrojowej, wepchnęliśmy w ramiona tychże, i o niespokojne duchy chodzące po granicach ziemskiego Kościoła? Oto wielkie wyzwanie, w ostatnich latach jednoznacznie rozstrzygnięte na korzyść dialogu z liberalną kulturą.

* Misza Tomaszewski, doktorant w Instytucie Filozofii UW. Redaktor naczelny magazynu „Kontakt”, wydawanego przez warszawski Klub Inteligencji Katolickiej. Członek Zarządu KIK. Nauczyciel filozofii w Zespole Szkół Społecznych STO im. Pawła Jasienicy.

** Tekst ukazał się w dziale "Temat tygodnia", w „Kultura Liberalna” nr 196 (41/2012) z 9 października 2012 r.

"Kultura Liberalna" to polityczno-kulturalny tygodnik internetowy, współtworzony przez naukowców, doktorantów, artystów i dziennikarzy. Pełna wersja na stronie: www.kulturaliberalna.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura