"Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem". Fragment ewangeli św. Mateusza, posłuży za kanwę rozważań, na temat treści nauczania. Nauczanie mam na myśli zwykłe, szkolne. Nim temat rozwinę kilka uwag, nie błachych i ważnych. Otóż posługuję się logiką aksjomatyczno-informacyjną. Z tego względu pewne sprawy są dla mnie oczywiste, ale nie znaczy to, że są i będą oczywiste dla innych. Można mniej więcej sytuację przyrównać do człowika kształconego przed wojną. Powszechnm zwykczajem było zapoznanie ucznia z podstawami logiki. Uczeń taki nawet gdyby nie chciał, musiał zapoznać się z zasadą niesprzeczności. Bazując na takiej edukacji, już ów uczeń, jak dorosły człowiek, mógł twierdzić,
że pewne rzeczy są dlań oczywiste, takie jak choćby to, że twierdzenie i jego zaprzecznie, nie może być równocześnie prawdziwe. Towarzysz Berman zadbał, aby nigdy wiecej młody człowiek, nie musiał być obciążony takim nadmiarem wiedzy i problem braku tego obciążenia odczuwamy do dziś. Wielu osobom, zapewne wydaje się, że prawda, to jakiś rodzaj mitu, nieosiągalnego. Otórz wydaje się tak głównie tym, co wcale nie dziwi, którzy nigdy nie zetknęli się z tym czym jest prawda.
Ci którzy się zaś zetknęli doskonale wiedzą, że to ani mit, ani nic nie osiągalnego. Warunkiem podstawowym w wychowaniu człowieka winno być nauczenie go odróżniania prawdy od fałszu. Człowiek wyposażony dopiero w takie narzędzie, jest w stanie obronić się w świecie informacji przed falą szumu informacyjnego. Oczywiście są tego pewne konsekwencje. Człowiek taki jest trudno manipulowalny, słabiej więc reaguje na środki masowego przekazu. Nie znaczy, że w ogóle, ale
z pewnością takie oddziaływanie jest trudniejsze.
333
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)