ladynoprofit ladynoprofit
746
BLOG

CASUS KOMINKA

ladynoprofit ladynoprofit Rozmaitości Obserwuj notkę 4

W związku z obecnością na  Blog Forum Gdańsk Kominka - tu i ówdzie pojawiły się oceny tego blogera.

Co ważne - wartościowanie zaczynające się od słów -nigdy nie czytałem go, ale...

GW1990  we wpisie: Kominek jak Krupa: 

Kominek to podobno najpopularniejszy bloger w Polsce. Siedzę w sieci kupę czasu od paru lat, ale nigdy, żadnego tekstu jego autorstwa nie przeczytałem. Nie piszę tego bynajmniej z zazdrości, bo zauważyłem, jaka przepaść dzieli nas - Salonowców - z gwiazdorem.

Najogólniej mówiąc: on pisze dla kasy i chce się jedynie sprzedać w tematach łatwych, my zajmujemy się sprawami polityczno-społecznymi. Dla przyjemności, idei, z potrzeby.

No właśnie nieznajomość historii Kominka, do której przyznaje się GW1990, może zaowocować tak fałszywą konkluzją.

Inny ignorant - zresztą nie tylko w temacie Kominka - łączy go z onetem.

Kominek lata temu zaczynał swoje blogowanie na bloxie, jako nikomu nieznany user netu. I był wierny temu portalowi przez lata.

Bardzo sensownie na blogu GW1990 napisałARTURWWA:

Nie chcę się odnosić do konkretnych wpisów Kominka bo do fanów się nie zaliczam.

Wiem natomiast, że autor odniósł sukces swoim blogiem, ma mnóstwo czytelników czy wręcz fanów, wszystko to dzięki swojemu autorskiemu pomysłowi i specyficznemu stylowi. Jeśli jeszcze zarabia na tym co sam stworzył to nie odmawiałbym mu kreatywności.

Myślę, że błędem wyjściowym jest tu przykładanie miary blogów poważnych(np. politycznych) do bloga prywatnego, nastawionego na rozrywkę.

Do tego moją opinie motywuje również pewien szacunek do ludzi którym udało się zbudować coś dochodowego od zera, własnymi siłami/pomysłami oraz do ludzi którzy zarabiają na tym co lubią robić. Taki etos "selfmade mana" ;)

Otóż to - Kominek na swoją popularność zapracował sam jeden, bez sponsorów. Dopiero jego popularność sprawiła, że posypały się propozycje firm.

Przecież także na Salonie24 wielu blogerów ma/miało włączoną opcję, że można reklamować się na blogu.

GW1990 stawia w opozycji piszących dla przyjemności, idei - z Kominkiem piszącym dla kasy.

Kominek większość lat pisał jedynie dla swej przyjemności.

Wystartował z manierą prostej prowokacji - wulgarny, także wobec czytelników, prostacki, apodyktyczny etc.

Cóż, znalazł takich, których to zachwyciło.

Mnie nigdy.

Jednym słowem wyczuł największy target - fascynatów taniej sensacji, niewybrednego języka, stałego narzekactwa na wszystko i na wszystkich.

W jego przypadku zbędne są pytania kim jest i po co jest.

Ważniejsze jest pytanie o profil odbiorcy, sympatyka jego wpisów.

Powstało już kilka prac magisterskich o fenomenie Kominka, artykuły socjologiczne etc.

Czyli jest temat.

Nigdy nie byłam fanką jego bloga.

Owszem brałam udzial w dyskursie pod artykułami o nim.

Tam też wyjaśniłam tajemnicę ilości wejść.

Bo nie jest komentowana treść jego wpisów, a jeśli już - to w niewielkim procencie. Przez całe lata jego adres był dachem dla chatujących o wszystkim, ale nie o jego notatkach.

Każdy chat ma ogrom wejść, choć nie figuruje tam jakikolwiek wpis.

U niego ludzie poznawali się, nawiązywali chatowe sympatie, nawet spotykali się w realu - także przy okazji zlotów fanów Kominka.

Nigdy nie trafiło się u niego na rzeczowe, pogłębione dyskursy.

Najczęściej to swobodne bla, bla, bla o niczym. A klikalność rosła.

Dla pełnego obrazu Kominka, warto wspomnieć o pewnej specyficznej sytuacji.

Pewnego razu zapodał bardzo interesujący wpis, pogłębiony analizą siebie, bardzo intymny, bez gruzu cynizmu - tak charakterystycznego dla jego pióra.

I co się stało?

Jakie kamienie polecialy pod jego adresem od stałych fanów - że ma się nie wygłupiać, że ma wracać prawdziwy Kominek, ten prostacki, wulgarny i chamski.

Że nie chcą takich bzdur jak intymne zwierzenia.

Tak jak nigdy nie komentowałam Kominka, tak wtedy napisałam tam słowo.

Kominek, który rzadko wchodzi w dialog z bywalcami napisał wtedy w odpowiedzi:  że jakby co, to mam walić do niego jak w dym w jakiejkolwiek sprawie.

Była to forma ukłonu, że doceniłam tak nietypowy dla jego maniery tekst.

Paradoks popularności Kominka osadza się na tym, że ludzie pokochali jego -  od początku do końca -  wymyśloną konwencję na siebie.

Gdy raz zdjął maskę - zarzucili mu nieprawdziwość /sic!/.

Jego pomysł na siebie - może odpowiadać lub nie.

Mi nigdy nie pasował.

Jeśli obecnie może żyć z bloga - sam jeden na to zapracował.

Nie trzeba zarabiać na blogu, by w każdym kolejnym wpisie fundować sprzedajne myśli. Sprzedawać siebie tak za nic.

Puste wnętrza czytelnicze uwielbiają takie blogi sprzedajne, i wierzą w ich rzekomą ideowość - która jest zwykłą rachubą i manipulacją.

Zakochana w suwerenności. Smakoszka autentyzmu. Ze słabością do erekcji intelektu. ministat liczniki.org

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości