78 obserwujących
863 notki
1434k odsłony
  2118   2

Ukraina w Polsce – nowe problemy, stare nawyki

Zbrodnicza wojna trwa. Nie tylko wojna Putina lecz całego rosyjskiego państwa przeoranego dyktaturą i zniewolonego krok po kroku. Bo przecież kariera Putina oparta jest na rosyjskiej duszy, w której car, pierwszy sekretarz partii i współczesny despota są przedstawicielami rosyjskiego narodu i jego pragnień. Nie do wolności, demokracji czy praworządności lecz do panowania nad światem, do poddaństwa wobec wszechogarniającemu kłamstwa i bezczelnej propagandzie, pogodzeniu się ze swoim losem niewolnika współczesnego cara i jego bojarów-oligarchów. A car rozbudował istniejący od zawsze aparat ucisku, umiejętnie wykorzystując ciemne zakamarki rosyjskiej duszy i skutecznie trzymając ją w odosobnieniu od istniejącego na zewnątrz świata. Polegając na skorumpowanych do szpiku kości bojarach cieszących się nieograniczonymi możliwościami.

Demokratyczny świat jest w zasadzie bezbronny wobec dyktatorskich i zbrodniczych metod. Ograniczony wspólnie wypracowanymi metodami, dziesiątkami światowych połączeń, gospodarczych, finansowych, społecznych i kulturalnych, zogniskowany na rozwoju swoich interesów będących w dużej mierze interesami zachodnich społeczeństw, nie posiada skutecznych narzędzi do walki z jednowładcą. Żyje złudzeniami ucywilizowania tyrana próbując wciągnąć go w sieć reguł i wzajemnych zależności łudząc się, że „zło” można obłaskawić i wydobyć z niego „dobre strony”. Powracająca od zarania istnienia cywilizacji fikcja nie dała się jednak nigdy zastosować. Z powodów oczywistych, gdyż homo sapiens jakkolwiek uczy się na błędach, to trudno uznaje, że trzeba za nie płacić i ponosić ich koszty.

Wojna w Ukrainie to kolejny w rzece Historii przykład cofania się cywilizacyjnego rozwoju przynoszący te samo co zawsze, tragedie i nieszczęścia: śmierć, cierpienie, materialne zniszczenia i psychiczne katastrofy, To sznur uchodźców pozbawionych najczęściej dorobku całego życia uciekających przed słowiańskimi pobratymcami. Ponad milion z nich trafia do Polski przyjmującej ich bez szemrania. Znajdują tutaj schronienie i gościnę. Będzie ich tylko przybywać. Dopóki wojna się nie skończy, a na to na razie się nie zanosi.

Co dalej?

Jak państwo i polskie społeczeństwo będzie dalej borykać się z tym problemem? Jak jest przygotowane i co się robi nie tylko dzisiaj, ale co będzie się robić jutro, za tydzień czy przez następne miesiące a może i lata? Czy i jak początkowa oczywistość pomocy będzie się zmieniać pod oczywistymi czynnikami pogarszającymi jakość naszego życia? Tym bardziej, że nie znikły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zadry dotyczące przeszłości naszych narodów? Do niedawna jeszcze wzbudzające tyle dyskusji w naszych szeregach? Jak będą ewoluowały społeczne nastroje? Już teraz pojawiają się przecież dyskusje o zapomogach, prawie pobytu, opiece zdrowotnej i świadczeniach socjalnych dla nowoprzybyłych otrzymujących te same prawa co tubylcy?

Olbrzymie nowe, nieznane nam do tej pory problemy, ale niestety stare nawyki. O złej i czyhającej na nas Unii Europejskiej, o złym Tusku i jeszcze gorszej opozycji, o zdrajcach w polskich szeregach i V kolumnie wołającej o sojusz z Brukselą, o wypowiedziach z roku 2007 i spotkaniu na molo – tematy można zbierać w coraz liczniejszych salonowych wypowiedziach. Wyżywających się na starych animozjach i kłótniach, przypominających urazy, udawadniających „a nie mówiłem” i wskazujących palcem na winnych Putinowskiej agresji. Wszyscy mędrcy z którymi Polska mlekiem i miodem by płynęła, gdyby świat ich słuchał. Którzy powstrzymali by Putina Trumpem, węgierskimi bratankami, suwerenną Polską walczącą ze zbrodniczym tyranem i panem Ziobrą uwalniającym się od (nie)praworządnej Brukseli.

„Mądry Polak po szkodzie” jak zwykle aktualne tak samo jak i uciekanie od patrzenia w przyszłość pełnej nowych wyzwań, niebezpieczeństw, wyrzeczeń i bolesnego ograniczenia wypracowanych zdobyczy materialnych. O tym niewielu chce mówić a jeszcze mniej pokazywać nowe drogi po których powinniśmy kroczyć. Gdyż, nie oszukujmy się, skończyły się „dobre czasy”. Każdy z nas będzie musiał się czegoś wyrzec, coś poświęcić, będzie musiał się z czymś nowym pogodzić. I o tym warto rozmawiać, o tym może nawet warto się kłócić, o tym powinno się rozmawiać.

Zostawmy przeszłość bo nikt już jej nie zmieni. Ale można zmieniać jeszcze przyszłość. I ją teraz próbować kształtować.


Lubię to! Skomentuj75 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka