Problem jest bardzo trudny - taka jest dominująca opinia z jaką się spotykam bardzo często. Zwolennicy aborcji mówią że te parę komórek to nie człowiek. Zwolennicy in vitro nie mają nic przeciw zamrażaniu "nadliczbowych zarodków". Jakby tego było mało spotykani przez mnie ludzie w realu nie potrafią odpowiedzieć na pytanie czy płód to człowiek. Ogólnie kiszka.
Zresztą co się dziwić. Przeciętny obywatel nawykł do wyborów w stylu- szynka czy golonka? majonez czy chrzan? piwo czy wódka? jak więc od nich wymagać rozstrzygania tak trudnych kwestii. Niech się tym zajmują mądrzejsi i szuka sobie opinii takiej jaka będzie mu wygodniejsza. Jedni wybiorą współczesne liberalne stanowisko, bo to dla nich dobre jako że mówi masz racje robisz dobrze (dla siebie). Drudzy wybiorą stanowisko kościoła- bo dbają (o swoje) zbawienie. A co z myśleniem? Życie ma polegać na wyborach zgodnych ze swoją wygodą?
No, ja to też trochę tak wybieram. Ale nauczyłem się krytycznie patrzeć na siebie, swoje poglądy, myśli i wybory. Więc nie wystarczy mi ufanie autorytetom, sprawy muszę zbadać i dopiero wtedy gdy WIEM (lub mi sie tak zdaje) przyjmuje stanowisko.
Więc czy zarodek w znaczeniu jednej komórki to człowiek.
Aby na to odpowiedzieć musimy zastanowić się kiedy jest sie człowiekiem. Nic nam nie da stawianie kolejnych pytań w stylu - czy 9 miesięczne dziecko to człowiek a wiec czy 8 miesięczne.. czy 7.... czy 6.... zróbmy odwrotnie
Rozpatrzmy problem z pktu widzenia biologii bo z pkt widzenia religii jest to proste. Człowiek to dusza więc zarodek to człowiek. A co z biologią?
Człowiek umiera w ułamku sekundy i nagle to co było takie duże i żywe, jest dalej duże ale już martwe. Co się więc stało? Został przerwany proces zwany życiem, polegający na zdolności do replikacji czyli rozmnażania. Wirusy np to organizmy żywe choć mają tylko tą jedną cechę, zdolność do rozmnażania. Wiec gdybym ja teraz kopnął nagle w kalendarz STOP to już nie żyje. Sekundę wcześniej byłem człowiekiem, teraz jestem ciałem. Sekundę wcześniej trwał we mnie te proces życia, teraz już ustał.
Mam 85kg, z czego jakieś 10kg za dużo, wzrost 167cm, brzucho i mięśnie z młodości. I oto nagle w sekundzie człowiek staje się materią nieożywioną. 85 kilogramów niczego, uformowanych na kształt człowieka. Dziwne prawda? ROZMIAR SIĘ NIE ZMIENIŁ! Nie zmniejszyła się liczba moich komórek a mimo to nie żyje!
Więc pierwszy prosty wniosek - ROZMIAR SIĘ NIE LICZY
drugi wniosek - ŻYJE TO CO MA W SOBIE "PROCES" GDY ON USTAJE CZŁOWIEK UMIERA
i teraz dochodzimy do sedna - czy zarodek to człowiek? Z punktu widzenia biologii tak- bo jest żywy. Z punktu widzenia religii tak- bo ma dusze.
A z jakiego punktu widzenia nie? Z punktu widzenia innego człowieka, który siebie samego przedkłada nad innych ludzi.
Przypomnijcie sobie tutaj słowa feministek - Kobieta ma prawo decydować o SWOIM ciele. Po co to podkreślają? Podświadomie koncentrują się na
sobie? A zwolennicy in vitro z jej zamrażaniem zarodków zarzucają mnie/nas argumentami - Co byś zrobił gdybyś TY się znalazł w tej sytuacji? Znowu nacisk na siebie. Oj, nieładnie, nieładnie.
Zarodek, nawet jedna komórka to człowiek bo jest żywy. Ma zdolność do rozmnażania, jest PROCESEM ŻYCIA. Ma swoje prawa i nie wolno go ot tak "usunąć", "zamrozić".
Reszta to już rozważania etyczne/religijne./moralne, nie będę kontynuował.
Ale zakończę - ZARODEK ŻYJE BO JEST CZŁOWIEKIEM
1042
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)