Benedykt XVI jest, a może już był moim Papieżem. Nie tylko dlatego, że zostałem ochrzchony i dumnie w każdą niedzielę mówię, że "wierzę w święty, powszechny i apostolski Kościół". Był moim papieżem w sposób szczególny. O zgrozo, Papież Niemiec był bardziej "mój" niż Polak - Papież Pielgrzym. Nie chcę wartościować. To po prostu był papież, jakiego potrzebowałem.
Papież Benedykt XVI czyli spokojny intelektualista, który tłumaczył prawdy wiary. Nie był w centrum uwagi a pozwalał, aby w centrum było to, co mówił. Nie był "showmenem" w dobrym i złym tego słowa znaczeniu. Pozwalał, aby to Słowo, które niósł było najważniejsze, kiedy mówił i czynił.
Choć przyznaję, że ciężko czyta mi się jego książki, to jednak "Duch Liturgii" to chyba najważniejsza książka, którą mam w domu. Zbieram się też do przeczytania "Wprowadzenia w chrześcijaństwo". Takiego duszpasterstwa potrzebuję, choć sam jestem zupełnie inny. Potrzebuję mądrego i spokojnego tłumaczenia tajemnic mojej wiary. Nie potrzebuję wielkich spotkań na krakowskich Błoniach, choć były wspaniałe. Potrzebuję kogoś, kto zachęci mnie do pójścia głębiej.
Benedykt XVI dbał o liturgię. Może sam nie był liturgistą, może tylko dobrał sobie odpowiednich ludzi, ale liturgia odprawiana przez Biskupa Rzymu po prostu była wspaniała. Nie tak "kolorowa" jak pamiętne Msze Jana Pawła, nie tak może bliska wielu ludziom, ale po prostu bliska nieba. Za to jestem Ojcu Świętemu po prostu wdzięczny.
Wdzięczny jestem też za trwanie przy wartościach. Cały czas w pamięci mam wydarzenie sprzed kilku dni, kiedy na modlitwie Anioł Pański roznegliżowały się aktywistki FEMEN. To tylko epizod, ale pokazuje, że to nie jest wygodne. Komunał, ale ważny dla mnie. Zresztą BXVI nie był "doktrynerem". To, co mówił, wynikało z jakiejś dojrzałej mądrości i wszystko jest logiczne.
To wszysko jednak, co czyniło Benedykta XVI "moim Papieżem" tak samo sprawia, że dziś czuję się opuszczony i może nawet zdradzony. Z jednej strony takie działanie doskonale pasuje właśnie do takiego człowieka. Skoro nie jest w stanie tak dobrze używać rozumu, to nie może głosić na ten sposób. To jasne. Jednak Kościół potrzebuje dziś świadków! Czy to jest świadectwo
Jednak teraz się boję, bo nie wiem, czy Benedykt nie jest dziś potrzebny Kościołowi bardziej niż kiedykolwiek. Nie wiem, czy istnieje ktokolwiek inny, kto będzie w stanie nie tylko bronić Kościoła przed światem, ale też dojrzale podjąć z nim dialog, nie wyrzekając się tożsamości. Czuję, że mój Papież opuścił Kościół, który go dziś potrzebuje. Właśnie dlatego nie jestem pewien, czy Benedykt jest, czy był "moim" Papieżem.
Wiem, że jako członek Kościoła powinienem wierzyć w Chrystusa i w to, że to on prowadzi Kościół. Ja niestety nie mam tak wielkiej wiary i boję się dziś. Może to właśnie ten dzień, żeby przypomnieć sobie właśnie słowa z tytułu "Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi". Czy to nie byłby piękny owoc tego trudnego odejścia?
W każdym razie wiem, że przyszedł najwyższy czas modlić się za Kościół. Za Benedykta również.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)