Tak..Odetchnąłem…
Wiedziałem, że wszystkie przekazy dotyczące rozruchów wołyńskich to przesada.
Opowieści świadków po latach podlegają „koloryzacji” i przesadzie, o czym wiemy już od czasów Homera, który najnormalniejszych z normalnych, można nawet rzec tchórzliwych ludzi jak Achilles czy Hektor przedstawił, jako Herosów i półbogów.
Ostatecznie sejm się wypowiedział:
„Czystki etniczne o znamionach ludobójstwa”
Zapewne bliższe prawdy i do zaakceptowania przez Ukraińców.
Tyle, że: te „znamiona”. Jakoś mało poetyckie i razi ucho.
Lepiej by brzmiało:
„ Czystki etniczne z przebłyskami ludobójstwa”,lub „300-ki etniczne z muśnięciem ludobójstwa niczym letni zefirek”.
Ale te „czystki”. Kojarzy się z czyszczeniem, czyli czynnością sprzątaczki.. Mało to poetyckie.
Wiemy, że używano tam przedmiotów w rodzaju: widły, siekiery, kosy, płoty, kije…
Ostatnio modne wśród kiboli słowo: „ustawka” mogłoby tu lepiej zabrzmieć i bliżej oddawać realia, gdyż ci także używają, wprawdzie nie wideł, bo takich w kołtuńskich domach nie uświadczysz, ale kijów baseballowych i podobnych narzędzi, a ponieważ mordy zaczynano o świcie to:
„Poranne ustawki z muśnięciami ludobójstwa niczym letni zefirek”
Ale to „ludobójstwo”. Wyraźnie nie pasuje w tym zdaniu.
Myślę, że „brutalność przeciw bliźniemu” to prawie to samo i wcale nie „prawie”, które robi wielką różnicę.
Czyli np.:
„ Poranne ustawki z muśnięciami brutalności przeciwko bliźniemu swemu niczym letni zefirek”
Można i bardziej politycznie, a mniej poetycko, czyli:
„ Poranne ustawki z muśnięciami brutalności przeciwko bliźniemu swemu”.
Skoro jednak rezygnujemy z zefirka to należy jakoś podkreślić, że opowieści o nadzwyczajnej brutalności i bezprzykładnej rzezi są przesadzone, więc:
„ Poranne ustawki z nieznacznymi muśnięciami brutalności przeciwko bliźniemu swemu”.
Ale: „ustawka „? Słowo potoczne, pospolite i mało poetyckie..Lepiej zabrzmi: spotkania.
„ Poranne spotkania z nieznacznymi muśnięciami brutalności przeciwko bliźniemu swemu”.
Tyle, że ludzie spotykają się zwykle w jakimś celu. Czyli, skoro były „obiady czwartkowe” u króla Stasia to, czemu nie:
„ Śniadania o świcie z nieznacznymi muśnięciami brutalności przeciwko bliźniemu swemu”.
Ale ognia i wódy tam nie brakowało, jak to, kiedy dwóch Słowian się spotka i trwało to całe dnie to:
„ Letnie grillowanie z nieznacznymi muśnięciami brutalności przeciwko bliźniemu swemu”.
Echhhh. Wszystkiego mieć nie można.
Bozia obdarzyła mnie różnymi zdolnościami, ale mistrzem słowa nigdy nie byłem i już nie będę.
Na pewno wśród blogerów takich jest wielu.
Może ustalimy konsensus, zbierzemy podpisy, a sejm ponownie ustali historię



Komentarze
Pokaż komentarze (2)