LesJot LesJot
603
BLOG

Jeszcze demokracja czy już anarchia ?

LesJot LesJot Rozmaitości Obserwuj notkę 51

Od dwudziestu kilku lat nasza demokracja ma charakter rozwojowy. Jest to zrozumiałe gdyż dane nam było żyć w demokracji wcześniej jedynie dwadzieścia lat i musimy uczyć się w niej żyć, ale…

Czy demokracja może funkcjonować bez zasad?

I to chodzi nie tylko o zasady ujęte w konstytucji, gdyż nie wszystko można w niej ująć.

Mam wrażenie, że w prawdzie w gospodarce sukcesów nie osiągamy, bo pozbawione demokracji i naruszające prawa człowieka Chiny dawno w tym peletonie przestały być dla nas widoczne i nie dlatego, że mamy ich za plecami, ale w demokracji chcemy pokazać światu, że jesteśmy świętsi od papieża.

Dlatego np. jakakolwiek ustawa w Rosji regulująca życie społeczne czy słuszna czy nie wywołuje u nas uśmiech politowania, ze: komuna, zamordyzm, stalinizm, putinizm czy co tam jeszcze…

Zastanówmy się. Do czego prowadzi demokracja bez zasad? Wszak mamy przykłady z historii.

Porewolucyjny chaos w Francji doprowadził do dyktatury, gilotyny, morza krwi, a w dalszej kolejności do koronowania nowego cesarza.

Chaos w porewolucyjnej Rosji doprowadził do dyktatury bolszewików, a w dalszej kolejności do jedynowładcy, dyktatora Stalina.

Chaos w Niemczech lat 20-tych doprowadził do sytuacji, w której dyktator Hitler uzyskał ogromne poparcie Narodu bardzo cywilizowanego, który należy do tych, które do naszej kultury europejskiej w ostatnim 1000-leciu wniosły najwięcej.

Nie o tym jednak ta notka.

Zastanawiało mnie od wielu miesięcy czy dziennikarz, który za swoją niezależność jest gotowy położyć głowę pod topór ma prawo publicznie nawoływać jakąkolwiek grupę społeczną do wyjścia na ulicę przeciwko władzy?

Czy to jest jeszcze demokracja czy już anarchia?

I nie chodzi tutaj o związki zawodowe, bo za to, aby miały prawo do demonstracji i strajków parę osób w niedawnej historii Polski oddało życie, ale nawoływać można różne grupy i środowiska.

Można nawoływać np. kibiców i wcale nie sugerować, aby zabrali ze sobą kije baseballowe (sami się domyślą), lub np. bezrobotnych, lub, jak Andrzej Lepper w przeszłości, niezadowolonych i zadłużonych chłopów (później się okazało jak bardzo byli „zadłużeni” funkcjonariusze jego partii)

I nie chodzi mi tutaj o to, jaką stronę ten „niezależny” dziennikarz tutaj reprezentuje, bo dzisiejsza opozycja może być jutro partią władzy o borykać się z podobnym problemem.

Chodzi o zasadę.

Czy wolno niezależnemu dziennikarzowi, któremu nie wiadomo, kto i za co płaci, którego niezależność często kojarzy się z niezależnością nimfy stojącej przy drodze wylotowej, takie rzeczy robić?

Oczywiście taki dziennikarz ma duże możliwości, dlatego jest atrakcyjnym partnerem dla kogoś, komu na rozruchach i niepokojach może zależeć. Wszak nie ma tak wielkiej bzdury po napisaniu której straciłby czytelników… Z uwagi na nazwisko może pisać wszystko, a czytelników i tak będzie mieć wielu…

Nie to, co bloger- amator, który czasem cos tam skrobnie, czasem nawet mądrego a i tak mało kto zechce zajrzeć i do końca ze zrozumieniem przeczytać.

Zatem:

Czy demokracja może funkcjonować bez zasad?

Gdzie są granice, w których możemy jeszcze mówić o demokracji, a po przekroczeniu których już tylko o anarchii, która zwykle kończy się tym, o czym pisałem na wstępie?

Obserwuję życie polityczne z oddali, bez żadnego osobistego interesu (niedowiarkom udowadniać nie będę, bo i tak uwierzą mi nie bardziej niż w niezależność tego dziennikarza) i dla mnie działania obecnej opozycji to przygnębiający kosmos…

Nasilenie agresji, przekraczania wszelkich zasad także tylko przez szarych zwolenników nastąpiło zwłaszcza po kwietniu 2010.

W którym państwie Europy ma miejsce tak wulgarne lżenie prezydenta jak w Polsce?

W dodatku prezydenta o tak dużym poparciu i zaufaniu społecznym?

O ile lżenie partii rządzącej mogę zrozumieć, choć to, co ma miejsce w Polsce jest bliższe demokracji ukraińskiej niż tej, do której chcielibyśmy dążyć i tylko czekać, aż w lawach sejmowych zasiądą bokserzy lub ”politycy”, przy których Alfonso Capone będzie niewinnym aniołkiem, o tyle lżenie prezydenta ( jak w dalekiej przeszłości króla) kojarzy mi się z profanacją takich symboli narodowych jak godło, flaga czy hymn.

I to tylko z powodu frustracji szefa opozycji, który z nim wybory przegrał.

Mam pytanie do zwolenników PanaprezesaPolskęzbawiającego, którzy udzielają się na różnych forach:

czy istnieje jeszcze taka wazelina, której nie zdążyliście zastosować?

Jeśli tak to już się boję.

 

LesJot
O mnie LesJot

wolny,niezależny ,uparty, acz na wiedzę nie odporny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Rozmaitości