Zastanawiam się często, dlaczego świat tak mało się nami, jako Polakami, Polską interesuje?
Dlaczego wiele rzeczy, które uważamy za niezwykle istotne jest traktowane poza nami z przymrużeniem oka i często z uśmieszkiem politowania?
Dlaczego rzeczy dla nas niezwykle istotne jak znikające pancerne brzozy, czy nurtujący nas temat wyższości kogoś, kto grywał na podwórku w piłkę nad kimś z "salonów", kto próbował ukraść księżyc tak mało kogokolwiek obchodzą i często wystawia nas na śmieszność? ( Nawiasem mówiąc uczynienie posła Macierewicza przewodniczącym zespołu, co do którego potrzeby istnienia wątpliwości nie mam przypomina wpuszczenie małpy do magazynu z porcelaną, wśród której porozrzucane banany i tak upolityczniło sprawę, ze wyjaśnienie przyczyn raczej oddali).
Dlaczego po dwudziestu latach od odzyskania „niezależności” bagietka kupiona w Polsce przez amerykańskiego polityka staje się taką sensacją, ze ileś osób dochodzi do stanu, o którym dla przyzwoitości nie wspomnę?
Dlaczego tak rzadko poruszane są tematy rzeczywiście dla obywateli ważne?
Jakie tematy np. mam na myśli?
Czy milczenie n/t kryzysu, jaki dotknął świat 5 lat temu jest poprawnością polityczną wobec „ wujka Sama”, który to podpalił lont pod tą bombą?
Czy wystarczy pokazywać obywatelom, których tysiące straciło połowę lub więcej dorobku życia i to przede wszystkim ciułaczom, którzy na te pieniądze ciężko pracowali, bo „cwaniaczki” świetnie sobie poradzili, mapy z „zieloną wyspą” jest wystarczające dla zamknięcia tego tematu?
Owszem, w sferach finansowych dyskusje zapewne trwają do dziś. Zawodowi finansiści i bankowcy mają pełną diagnozę problemu, oczywiście sobie rzadko mając cokolwiek do zarzucenia, ale jeśli problem nie będzie poruszany i tłumaczony szerzej to należy się liczyć z tym, ze i tak niski poziom zaufania ludzi do usług finansowych będzie raczej spadać. Pomijam tu lokalne w Polsce afery jak „Amber Gold”. (Wiemy, że za czasów Gomółki właściciele firmy dostaliby „czapę”, ale teraz wiedzieli, że mogą. Oczywiście nie jestem za „czapą”, ale afera udowadnia, jak bardzo niezorganizowanym i prowincjonalnym państwem nadal jesteśmy).
Temat, który poruszam jest bardzo szeroki i nie do ujęcia w jednej notce.
Jest to jednak temat uzdrawiający, bo diagnoza zawsze jest najważniejsza.
Tylko uświadomienie sobie problemu może prowadzić do poprawy stanu, więc postawmy sobie te problemy. Zadajmy sobie te pytania.
Dlaczego wciąż nadal w nas tyle kompleksów?(m. in. odnośnie wspomnianej „bagietki”)
Dlaczego wciąż jesteśmy mało szanowanym i cenionym państwem?
Dlaczego wciąż jesteśmy światowym „wieśniakiem”? (termin nie dotyczy pochodzenia i nigdy nie dotyczył. Termin dotyczy mentalności).
Tak wiec warto się zastanawiać, czy jesteśmy postrzegani wlasciwie, czy pozycja najpierw w Unii i szerzej jest godna, czy szacunek do Nas jest pozorowany, jest kurtuazją czy szczery?..
Najprościej z mostu jak można: czy jesteśmy „światowymi wieśniakami”, a jeśli to, co zrobić, aby się zmienić i to zmienić?



Komentarze
Pokaż komentarze