Przywitajcie go zatem godnie. Wszak z Was pochodzi, chwilowo, jak niegdyś jego wielki protagonista Nikodem Dyzma, znalazł się „na salonach”, ale wraca i znowu będziecie cieszyć się jego bujnymi, wzbogaconymi o nowe doświadczenia opowiastkami.
Pamiętajcie, ze w międzyczasie przyzwyczaił się do nieco innych trunków, wiec zanim otworzycie swój fioletowy specyfik pozwólcie, aby on was uraczył.
I spokojnie, nie próbujcie „podskakiwać”, bo może potraktować właśnie jak Nikodem, gdyż, jak sam publicznie wyznał, ani on, ani jego współpracownicy grzecznymi chłopcami nie są.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)