LesJot LesJot
364
BLOG

"Narodowy" na tor lodowy

LesJot LesJot Rozmaitości Obserwuj notkę 8

 Piłkarstwo nigdy nie było i nie będzie naszym narodowym sportem. Tylko chwilowo przynosiło nam trochę radości i do dziś „ku pokrzepieniu serc” musimy wspominać drużyny sprzed 40 i 30 lat.

U nas jednak wszystko kręci się wokół piłki tylko dlatego, że parę tysięcy facetów, którzy nawet rzadko kojarzą, kto na tym boisku właściwie biegał, chętnie zapłaci za bilet, aby obić sobie mordy i pościgać się z policją. W zasadzie mają rację.

Oglądać nie ma czego więc można sobie czas przed, w trakcie i po meczu jakoś urozmaicać.

Państwo powinno ograniczyć do minimum, lub wstrzymać wszelkie dotacje do footballu.

Niechże wśród opasłych, szukających okazji do turystyki na koszt podatnika, niczego niewnoszących, bo intelektualistów tam tylu, co kot napłakał działaczy znajdzie się jakiś „Owsiak”.

Kibole chętnie napełnią puszki, aby podtrzymać okazję do dobrej zabawy.

W ogóle to w Polsce ciągnie się wiele srok za ogon, prowadzi wiele dyscyplin, a niewiele na najwyższym poziomie, co kończy się tym, że kilkusetosobowa reprezentacja kraju przywozi z Londynu dużo mniej medali niż nasi bokserzy z olimpiady sprzed 50 lat.

Tymczasem np. Holendrzy doprowadzają do perfekcji jedną dziedzinę i znacznie wyprzedzają nas, państwo i Naród znacznie większe w klasyfikacji medalowej. Zdołali nawet wyprzedzić Niemców tylko za sprawą łyżwiarstwa szybkiego.

W profesjonalnym sporcie dzisiaj liczą się efekty: medale i już nikogo nie bawi sam fakt udziału.

 Już nikogo nie bawią skoczkowie pokroju Edwardsa z GB, czy egzotyczna drużyna bobslejowa.

Dla splendoru danego państwa ważna jest ilość medali, za którymi też idą nie małe pieniądze.

Mówi się dużo n/t kosztów olimpiady w Soczi i n/t ewentualnych kosztów tej w Krakowie.

Nikt jednak nie próbuje podsumować efektów nie tylko finansowych organizowanego w Polsce Euro.

Olimpiada w Soczi, obok obiektów, które zostaną na lata i na lata uczynią z tego miasta rosyjskie centrum sportów zimowych przyniosła Rosjanom wielki splendor za sprawą sukcesów ich sportowców.

Nasze Euro obok wstydu, jaki przyniosła reprezentacja pozostawiło stadiony, na których managerowie muszą się bardzo gimnastykować, aby bilans wyszedł na zero.

Przeróbmy więc te stadiony na tory lodowe. Niechże Holendrzy mają z kim rywalizować.

Kiedy niesiony tysiącami gardeł Bródka po roku jedną bródkę z 4,3 cm zmieni na 43 cm, po pięciu latach na 4,3 m a po dziesięciu na 43 m to Holender będzie w siódmym niebie, kiedy zdobędzie srebrny medal i nie straci do Bródki więcej jak 50 m.

A Bródek może się pojawić wiele. Jeszcze kilka lat temu mielismy tylko Małysza.

Reasumując. Zamiast rozwijać profesjonalnie wiele dziedzin sportu, inwestować we wschodnie sztuki walki, w których Japończycy nigdy nikogo na podium nie wpuszczą należy skoncentrować się na kilku dziedzinach sportu i doprowadzić je do światowych wyżyn.

Inaczej zawsze będziemy wysyłać na olimpiady liczne ekipy i liczyć ilość czwartych, ósmych i jedenastych miejsc. Olimpiada w Londynie to istne kuriozum.

Nie jesteśmy w gronie najbogatszych państw tego globu, aby inwestować w tylu miernych sportowców, dlatego powinniśmy mieć własne kryteria wyboru tych, których do olimpiady przygotowujemy, przesuwać środki na ich szkolenie z dziedzin rokujących mniejsze szanse, wysyłać mniejsze ekipy, nie fundować wczasów z olimpiadą tak wielu działaczom (nagrody dla nich powinny mieć konkretny, finansowy wymiar, a nie nieokreślony kwotowo w postaci fundowanego wyjazdu na olimpiadę) i przywozić więcej medali.

Olimpiada w Londynie powinna być nauką na przyszłość, jednak w mediach trudno usłyszeć głosy  n/t temat i znowu tylko: Polacy ..nic się nie stało!!!

Jednoczenie przy tych wszystkich, źle lokowanych przez ministerstwo środkach w dziedziny niedające nadziei na sukces, a lokowanych tylko dlatego, ze jacyś działacze mają „siłę przebicia” większą od innych rozwój sportu masowego, inwestycja w zdrowie młodzieży jest na żałosnym poziomie.

Jeśli zaniedba się tą dziedzinę, nie zainteresuje młodych również z małych miast i wiosek sportem to obok tego, ze wychowamy społeczeństwo cherlaków to za jakiś czas trudno będzie sobie poradzić z narkomanią w Polsce.

Przyroda nie znosi próżni, a młodzież potrzebuje, aby czas im zagospodarować.

Jeśli nie zagospodaruje go nauczyciel bądź działacz sportowy to dealer narkotykowy zrobi to chętnie.

Minister sportu powinien mieć w Polsce tyle samo trosk, problemów, być „pod lupą” i krytyką opozycji, co minister zdrowia. Tymczasem odnosi się wrażenie, że jest to ministerstwo „honorowe”, w którym rola ministra ogranicza się do roli reprezentacyjnej..

Ot takie dla ładnych panienek i wypomadowanych panów.

Wiem, że wszystko, co piszę to tylko pobożne życzenia nie do zrealizowania, ale jeśli choć jeden działacz z pokaźnym podbródkiem, ale bez bródki skazi swoją głowę jakąś myślą, przyszły minister sportu zastanowi się nad przyjęciem nominacji nawet dwa razy, a nie przyjmie ją bez zastanowienia i choć jeden potencjalnie niewydarzony piłkarz, bo prawie tylko takich mamy, zamieni korki na łyżwy to Bóg mi zapłać za tą pisaninę.

LesJot
O mnie LesJot

wolny,niezależny ,uparty, acz na wiedzę nie odporny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości