leszek.sopot leszek.sopot
201
BLOG

Złoty zegarek dla Wałęsy

leszek.sopot leszek.sopot Gospodarka Obserwuj notkę 14

Trwa wojna o telewizję publiczną. Wojują głównie twórcy. Trwa wojna prezesa Farfała z całym światem o stołek. Wojuje także prezes Siwek z częścią całego świata o stołek. Przestał wojować chyba prezes Urbański. Wszyscy wojownicy biorą wciąż swoje comiesięczne pensje. Bierze je wciąż była pani dyrektor gdańskiego ośrodka - bo jest od wielu miesięcy na chorobowym...

Była pani dyrektor kojarzyła misję publiczną TVP z kupowaniem prezentów - oczywiście nie dla byle kogo lecz dla swojego byłego przełożonego, u którego była sekretarką by z sekretarki na początku lat 90. stać się pracownicą TVP Gdańsk. Kojarzyć więc należy wręczenie prezentu kupionego z pieniędzy przeznaczonych na realizację misji z prezentem prywatnym jako wdzięczność za minione lata, przeznaczonym na realizację planów na przyszłość.

Nie byłobyt w tym nic dziwnego. Różni dyrektorzy, prezesi nie ze swoich pieniędzy kupują prezenty ludziom dzięki którym coś zawdzięczają. Dziwi jednak to, bo była pani prezes była protegowaną prezesa Siwka i Jacka Kurskiego. I na prawdę miała jedyne słuszne poglądy. Cóż, rzeczywistość układów, świat wolnego rynku wymaga jednak by człowiek był sprytny i giętki, i szukał sposobów, aby móc dalej dysponować pieniędzmi na realizację misji.

Osobiście jestem zaszokowany informacjami o tym, co działo się w TVP Gdańsk. Mam nadzieję, że większość zarzutów się nie potwierdzi, ale ten złoty zegarek mnie obezwładnił. Cóż za hipokryzja i dwulicowość. Jedną z pierwszych decyzji po objęciu funkcji przez panią dyrektor Strzemieczną-Wielczyk (wóczas, dziś Rozen) było zdjęcie z anteny programu "Podaj rękę", w którym przedstawiano problemy najbiedniejszych, mających potworne kłopoty ludzi, którzy z nikąd nie mogli doczekać się pomocy. Nieraz autorka programu apelowała skutecznie do telewidzów o udzielenie pomocy. Program został zdjęty z anteny, gdyż misją TVP Gdańsk miało nie być.... promowanie żebractwa.

To, co działo się w TVP Gdańsk to jedynie mały odprysk zwyczajów "telewizji publicznej". Telewizji pełnej układów i koterii, a przede wszystkim hipokryzji "twórców". Na podobnych zasadach jak w Gdańsku musiały funkcjonować podobne inicjatywy realizacji "misji publicznej" w centrali. Tam jednak o wiele grubsze pieniądze chodzi, zbyt wielu ludzi ma umoczone ręce i nic do publicznej wiadomości nie wyciknie. Rączka rączkę myje. Niech góra walczy o stołki, twórcy o misję, a my będziemy robić swoje - to samo, co od zarania TVP w latach 60.

Takie zwyczaje ułatwia upartyjnienie mianowania zarządu TVP, rady nadzorczej i obsady dyrektorskich stołków w oddziałach. Nikt poza partyjnymi kacykami przecież się nie przyczepi. Jedynie nadzór reprezentacji społeczeństwa mógłby to ukrócić, jak i właściciel prywatny - ale temu jestem przeciwny. Jak jednak taki nadzór powołać, aby nie wmieszali się w to twórcy, którzy są bardzo zainteresowani w powstanie nowych lub ugruntowanie pewnych starych układów?

http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,6895112,Jak_wyciekly_pieniadze_z_TVP_Gdansk.html

Pod jaki dział salonu.24 to się nadaje? Chyba pod ekonomię i biznes.

"W gwałtownych przemianach społecznych grozi zawsze niebezpieczeństwo i pokusa nadmiernego skupiania się na rozgrywkach personalnych. [...] Nie idzie o to, aby wymieniać ludzi, tylko o to, aby ludzie się odmienili, aby byli inni, aby, powiem drastycznie, jedna klika złodziei nie wydarła kluczy od kasy państwowej innej klice złodziei". Prymas kardynał Stefan Wyszyński, słowa do delegacji "Solidarności" Warszawa, 06.09.1980 r. __________________________________________________ O doborze reklam na moim blogu decyduje właściciel salonu24 Igor Janke. Nie podobają mi się, ale nie mam na nie wpływu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Gospodarka