9 obserwujących
195 notek
132k odsłony
580 odsłon

Minister ideologiczny jak oficer polityczny

Wykop Skomentuj28

No i po wielkiej zadymie w koalicyjnej dzielnicy. Ilość pary, jaka poszła przy tej okazji w gwizdek, była tak duża, że w pewnym momencie zaczęto się zastanawiać czy prezes nie wyda jednak wyroku politycznej śmierci na prokuratora, a w odwecie prokurator nie nakaże aresztować prezesa. Na szczęście w wielkiej zjednoczonej rodzinie prawicowej wybaczono sobie to i owo. Koniec końców, w ramach sprawczości prezesa, przystawki zachowały to co miały, a nawet dostały więcej, bo premier już chyba zrozumiał, że bycie paprotką to nic takiego złego.

W ramach zdobyczy negocjacyjnych przystawki dostały po ministrze bez teki. Ten z Solidarnej Polski ma zajmować się sprawami obywatelskimi i tożsamością europejską, będzie dawał odpór agendzie lewicowej. No jednym słowem minister ds. światopoglądu. Jeśli rewelacje Dziennika, którego cytuję wyżej, okażą się prawdą, będziemy mieli w końcu kogoś, kto w będzie czuwał w rządzie nad poprawnością polityczną ideologiczną.

A może to dobry wzór do powszechniejszego zastosowania? Może warto, żeby tacy przedstawiciele od światopoglądu zostali zatrudnieni w urzędach wojewódzkich, powiatowych, a może nawet i gminnych? Wszyscy podlegaliby ministrowi bez teki i wykonując jego zalecenia, dbaliby o porządek ideowy.

I tutaj śpieszę z pomocą, skierowaną do pełnomocników (to dobra nazwa stanowiska) od światopoglądu. Niezbyt cenzuralny żarcik, który jednak dobitnie pokazuje, jak powinni oni rozmawiać z pracownikami nadzorowanego urzędu. Gdyby jednak – ku ogólnonarodowej szkodzie – nie powołano terenowych przedstawicieli ministra bez teki, to poniższa dość obrzydliwa historyjka, przyda się też samemu ministrowi. 

Czasy PRL. Do pewnej jednostki wojskowej przydzielono młodego oficera politycznego. Wszyscy się go trochę bali, bo wiadomo: polityczny. Jedynie stary oficer, którego wykształcenie stanowiło doświadczenie zdobyte na froncie w czasie wojny, nie przejmował się groźnym gościem. Frontowiec niewieloma rzeczami się przejmował i chyba dlatego polityczny czuł przed nim pewien respekt.

Pewnego pięknego dnia urządzono apel, na którym dowództwo nagradzano wyróżniających się żołnierzy. Każdy po wyczytaniu i nagrodzeniu wykrzykiwał „Ku chwale ojczyzny”, na co stary frontowiec mamrotał pod nosem „I tobie też”. Polityczny politycznie nie odzywał się w trakcie apelu, ale po wszystkim zadał pytanie:

Po co pan powtarza Po co powtarzacie za każdym razem „i tobie też”? (zmiana po uwadze p. WH)

– Wy młodzi macie te swoje studia, ale nie uczą was tam w ogóle psychologii. A w wojsku do ludzi należy podchodzić psychologicznie.

– Psychologicznie?

– Chodzi o to, że wyczytany żołnierz powiedział na głos „ku chwale ojczyzny”, ale patrząc na oficera pomyślał sobie „ch(...) ci w d(...)”. Na to ja muszę mu odpowiedzieć: „I tobie też!”.

Dowcip nie należy do najprzyzwoitszych. Ale zgodnie z postulowaną przez prawicę walką z poprawnością polityczną, zdecydowałem się go zacytować. Oczywiście wykropkowałem brzydkie wyrazy, bo jednak ta poprawność polityczna to trochę mnie omotała.

Wykop Skomentuj28
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka