Propozycja przeprowadzania aborcji na dzieciach tuż po urodzeniu nazywana jest dyskusją akademicką, a zrzucanie noworodków ze skał przez Spartan, mordowanie nowo narodzonych dzieci wszelkimi brutalnymi sposobami, jakie tylko potwór może wymyślić, nazywane jest okrucieństwem, morderstwem etc. Proponuję nazwać te wszystkie czyny, których dopuszczali się bolszewicy, naziści i in. oprawcy, zwykłą aborcją. Przecież aborcja to nic złego. Prawda?
Do rzeczy. Alberto Giubilini i Francesca Minerva twierdzą, że noworodki nie mają jeszcze ustalonej osobowości, a tym samym „nie posiadają moralnego prawa do życia. Napisali:
„Noworodek nie jest osobą, ponieważ nie ma świadomości własnej egzystencji. Nie ma, podobnie jak dziecko jeszcze nienarodzone, wykształconego poczucia nadziei, marzeń i celów życiowych „
Każde nowo narodzone dziecko wtula się w swoją mamę, przy niej czuje się bezpiecznie, a ci idioci z tytułami naukowymi uznali, że żywą istotę ludzką – CZŁOWIEKA – zabić można, jeśli rodzice są ubodzy lub gdy po prostu stwierdzą, że nie są w stanie wychować tego dziecka. Przyczyną może być na przykład plany zawodowe matki, ojca, niechęć do dzieci lub lenistwo.
Apeluję teraz do tych, którym nie straszna broń, np. palna. Niechaj ktoś weźmie rewolwer i spotka się z Albertem Giubilinim oraz Francescą Minervą. Niech każdemu z nich przystawi lufę rewolweru do skroni i zapyta: „przeprowadzić na tobie aborcję po urodzeniu?”. Po tym pytaniu i odpowiedzi obojętnie jakiej udzielonej przez każdego z tychże „uczonych”, pociągnąć za spust. Dzieci bronić przed aborcją się nie mogą. Prosta logika. POCIĄGNĄĆ ZA SPUST!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)