http://www.sierakowska.pl/
http://www.sierakowska.pl/
Lextrant Lextrant
699
BLOG

Zabicie dziecka jako aborcja po urodzeniu!

Lextrant Lextrant Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 4

 

Propozycja przeprowadzania aborcji na dzieciach tuż po urodzeniu nazywana jest dyskusją akademicką, a zrzucanie noworodków ze skał przez Spartan, mordowanie nowo narodzonych dzieci wszelkimi brutalnymi sposobami, jakie tylko potwór może wymyślić, nazywane jest okrucieństwem, morderstwem etc. Proponuję nazwać te wszystkie  czyny, których dopuszczali się bolszewicy, naziści i in. oprawcy, zwykłą aborcją. Przecież aborcja to nic złego. Prawda?

Do rzeczy. Alberto Giubilini i Francesca Minerva twierdzą, że noworodki nie mają jeszcze ustalonej osobowości, a tym samym „nie posiadają moralnego prawa do życia. Napisali:

„Noworodek nie jest osobą, ponieważ nie ma świadomości własnej egzystencji. Nie ma, podobnie jak dziecko jeszcze nienarodzone, wykształconego poczucia nadziei, marzeń i celów życiowych „

Każde nowo narodzone dziecko wtula się w swoją mamę, przy niej czuje się bezpiecznie, a ci idioci z tytułami naukowymi uznali, że żywą istotę ludzką – CZŁOWIEKA – zabić można, jeśli rodzice są ubodzy lub gdy po prostu stwierdzą, że nie są w stanie wychować tego dziecka. Przyczyną może być na przykład plany zawodowe matki, ojca, niechęć do dzieci lub lenistwo.

Apeluję teraz do tych, którym nie straszna broń, np. palna. Niechaj ktoś weźmie rewolwer i spotka się z Albertem Giubilinim oraz Francescą Minervą. Niech każdemu z nich przystawi lufę rewolweru do skroni i zapyta: „przeprowadzić na tobie aborcję po urodzeniu?”. Po tym pytaniu i odpowiedzi obojętnie jakiej udzielonej przez każdego z tychże „uczonych”, pociągnąć za spust. Dzieci bronić przed aborcją się nie mogą. Prosta logika. POCIĄGNĄĆ ZA SPUST!

Lextrant
O mnie Lextrant

Ja z motłochu się wywodzę – wiem to dobrze. W nim jest mój początek i w nim także koniec. Wyższe sfery nie są dla mnie – jestem chłopem: Zwykłym chamem kiedy bywam na salonie. Szkoły ukończyłem – europejskie wszakże. Władam mową więc Anglików i Francuzów. Przyznam szczerze – dla mnie to nie było łatwe, Jednak miłym wyjść jest spośród chłopskich tłumów. Sztućce umiem trzymać sprawnie: nóż, widelec, I łyżeczkę, i kieliszek, szklankę, szmatkę, Którą przed posiłkiem na kolana ścielę, Aby wszystko wyglądało nader ładnie. Małe kęsy zamiast dużych jak to na wsi Bywa nieraz , kiedy dorwie się do chleba. Tu zaś przecież nie chlew lecz panowie zacni, To też umieć się zachować ciągle trzeba. Po posiłku skromnym lampka wina skromna: Pierw smakować woń należy nosem znawcy, Później wlać na język soku z winogrona I udawać, że się jest w krainie baśni. Wszystkie te reguły znam na pamięć dobrze, Temu, panem jestem przy dębowym stole. Znać niuanse mowy, postępować mądrze. Przyznam szczerze, właśnie takie życie wolę. Krew jednakże chłopa krąży we mnie stale, Ma się więc ochotę pierdnąć, beknąć, przekląć, Lecz nie mogę, nie wypada – jestem panem: Pozostaje tylko duszy, ciału więdnąć.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Technologie