Oczywiście, że zawracanie głowy, gdyż Ci wszyscy specjaliści, a co jeden tomądrzejszy, nie są w stanie od dwudziestu lat zaproponować rozwiązania systemowego. Żaden z nich. Więc może skoro się nie da, albo nie potrafią, to skończmy z fikcją i przyznajmy otwarcie - tak wybór poszczególnych anten ma związek z polityką, zamiast szlochać po próżnicy.
Widzę to tak:
1. Czasowy wynajem na długość kadencji parlamentu poszczególnych anten radiowych partiom politycznym, wg. wyniku osiągniętego w wyborach.
2. Zwiększenie dotacji dla partii
3. Anteny utrzymywane z funduszy paryjnych
4. Każda z partii przeznacza na radio tyle ile chce, według własnego uznania.
5. Partie odpowiadają finansowo za prowadzone przez siebie stacje. Może niektóry uda się nawet zarobić.
Jeśli ktoś widzi wady takiego rozwiązania to chętnie się z nimi zapoznam.
Ja widzę zalety:
1. Mamy z głowy piski poszczególnych ugrupowań o braku dostępu do mediów
2. Każde ugrupowanie robi radio tak jak chce, niech słuchacze weryfikują
3. Przy obecnej mnogości prywatnych stacji radiowych (także tych tematycznych), nikt nie jest skazany tylko na radio partyjne
4. Jest jasna sytuacja, bez owijania w bawełne i zwalania na innych za ewentualne niepowodzenia.





Komentarze
Pokaż komentarze