104 obserwujących
216 notek
918k odsłon
5302 odsłony

OPOLSKA WPADKA MIN. SIENKIEWICZA

Wykop Skomentuj14

 

W sprawie skandalu obyczajowego w opolskiej policji ( celowo nie używam głupkowatej nazwy „seksafera”, bo żadnej seksafery tam nie było) głos zabrał minister spraw wewnętrznych, pan Bartłomiej Sienkiewicz. Nie było to udane wystąpienie. Pan Sienkiewicz pokazał przede wszystkim funkcjonariuszom, że jest politykiem zagubionym, słabym, który daje sobą manipulować dziennikarzom, feministkom oraz – co najgorsze – swoim podwładnym.
Tak krytyczną ocenę należy uzasadnić, co poniżej czynię. Odwołać się trzeba nie do mniemań, ale faktów i przepisów prawa.
Co powiedział pan minister?
1.     że sytuacja nas przerosła. (Nie wiadomo kogo minister miał na myśli, ale niech będzie, zasadniczo prawda)
2.     że romanse w policji nie są zakazane (prawda)
3.     że słuszna była decyzja o natychmiastowym przyjęciu raportu o odejście ze służby byłego komendanta wojewódzkiego w Opolu ( była słuszna)
4.     że komendant główny policji zachował się profesjonalnie ( ocena co najmniej wątpliwa)
5.     że postępowanie wobec opolskiej policjantki musiało być wszczęte. - Takie są procedury wobec osób, które chcą nadal pozostawać w policji. (całkowita nieprawda i koronny dowód, ze pan minister daje się wodzić za nos podwładnym)
6.     że minister powołuje swojego pełnomocnika do spraw równego traktowania ( może i taki pełnomocnik jest potrzebny, ale związek ze skandalikiem w Opolu jest żaden i pan minister pokazuje, że daje się wodzić za nos feministkom)
A jakie są fakty i prawo?
 23 maja w regionalnej prasie opublikowano zapis z nagrania rozmowy komendanta wojewódzkiego policji w Opolu  i jego podwładnej pani naczelnik wydziału komunikacji społecznej w komendzie wojewódzkiej. Nagranie zostało dokonane nielegalnie. Para w rozmowie omawiała techniczno- uczuciowe kwestie związane łączącą ją relacją intymną; korzystanie z usług prostytutek podczas pełnienia obowiązków służbowych przez jednego z funkcjonariuszy opolskiego garnizonu; kwestię mianowania nowego rzecznika prasowego komendy wojewódzkiej. Nagranie i zapis stenogram błyskawicznie wyciekły do internetu i zostały rozpowszechnione przez ogólnopolskie środki masowego przekazu. Także 23 maja komendant wojewódzki został odwołany ze stanowiska. 26 maja został przyjęty jego raport o odejście ze służby. Tego samego dnia wszczęto postepowanie dyscyplinarne wobec pani naczelnik i zawieszono ją na 3 miesiące, co skutkuje obniżeniem uposażenia o połowę. Decyzję tę podjął inspektor Lach p. o. komendanta wojewódzkiego. Do Opola wysłano kontrolę z Komendy Głównej, która złożyła raport w pierwszych dniach czerwca, a więc długo po podjęciu decyzji o wszczęciu postepowania dyscyplinarnego i zawieszeniu. Także w początkach czerwca głos zabrały feministki, stwierdzając, że skoro komendant odszedł na emeryturę bez postępowania dyscyplinarnego, a panią naczelnik zawieszono i wszczęto wobec niej postepowanie dyscyplinarne, to mamy do czynienia z przykładem dyskryminacji wobec kobiet. Końcowym aktem ciągu zdarzeń była konferencja ministra Sienkiewicza i stwierdzenie, ze pani naczelnik nie dało się potraktować inaczej, bo takie są procedury w policji.
Jeśli chodzi o treść nagrania, to kwestie dotyczące współżycia seksualnego należy zostawić w spokoju. Romanse biurowe i policyjne się zdarzają, kochankowie niekiedy omawiają różne aspekty stosunków intymnych, z nagrania wynika, że był to seks za zgodą obu stron. Nic w nagraniu nie wskazuje na to, że pani naczelnik wykorzystywała swój związek z komendantem dla uzyskania dla siebie lub osób trzecich jakichś korzyści. Jeśli chodzi o mianowanie nowego rzecznika prasowego, to z kim ma zwierzchnik omawiać tę sprawę, jeśli nie z naczelnik wydziału komunikacji społecznej, niezależnie od tego, czy z nią sypia, czy też nie?
 Pozostaje kwestia omawiania korzystania z usług prostytutek przez innego funkcjonariusza. Pani naczelnik poinformowała o tym komendanta. Albo to była prawda, albo oszczerstwo. I ten fragment nagrania jest wedle wszelkiego prawdopodobieństwa przedmiotem postępowania dyscyplinarnego, bowiem według informacji prasowej postępowanie wobec pani naczelnik wszczęto z dwóch paragrafów zasad etyki zawodowej policjanta – 2 i 14, czyli:
 
 § 2
W sytuacjach nieuregulowanych przepisami prawa lub nieujętych w niniejszych zasadach etyki zawodowej policjant powinien kierować się zasadami współżycia społecznego i postępować tak, aby jego działania mogły być przykładem praworządności i prowadziły do pogłębiania społecznego zaufania do Policji.
 
§ 14
Stosunek policjanta do innych policjantów powinien być oparty na przestrzeganiu zasad poprawnego zachowania, poszanowania godności, a także tolerancji w zakresie nienaruszającym porządku prawnego.
 
Jeżeli nawet pani naczelnik swojego kolegę obmówiła, to wszczynanie z tego powodu postępowania dyscyplinarnego wydaje się bardzo wątpliwe, zwłaszcza, że obmawiała go dyskretnie. W policji, administracji, wojsku, korporacjach, organizacjach społecznych, wśród sąsiadów ludzie plotkują, obmawiają się, rzucają różne oszczerstwa pod swoim adresem. Oczywiście zwłaszcza oszczerstwa mogą i powinny rodzić konsekwencje prawne i dyscyplinarne, ale nie sądzę, by opolski przypadek do nich należał (zakładając, że mamy do czynienia z oszczerstwem) Z kontekstu wynika, że podjęty temat miał raczej charakter plotkarski, służył wyrażeniu estetyczno-obyczajowej dezaprobaty.
Zajmijmy się teraz stwierdzeniem ministra Sienkiewicza, że wobec pani naczelnik postąpiono jak należy, bo niestety takie są w policji procedury. Najpierw kwestia zawieszenia. Pan minister powiedział nieprawdę, bo zapewne jego podwładni uważając go za mięczaka i gamonia przekazali mu nieprawdę.
Zawieszenie policjanta reguluje art. 39 ustawy o policji. W ustępie 1 mowa o obligatoryjnym zawieszeniu – jeśli wobec policjanta wszczęto postępowanie o przestępstwo z winy umyślnej ścigane z oskarżenia publicznego. Natomiast ust. 2 mówi o możliwości zawieszenia, jeśli wszczęto postępowanie o przestępstwo nieumyślne lub postępowanie dyscyplinarnejeżeli jest to celowe z uwagi na dobro postępowania lub dobro służby. Żadnego przymusu zawieszenia w opolskim przypadku nie było. Tu rzeczywiście mamy przypadek zemsty lub szykany, bo nic nie wskazuje na to, że przesłanka dobra postępowania lub służby wchodzi tutaj w grę.
Teraz zajmijmy się samym wszczęciem postępowania dyscyplinarnego wobec pani naczelnik. I znowu, pan minister pobłądził.
Po pierwsze, art. 132 ustawy o policji pozwala w przypadku przewinienia dyscyplinarnego mniejszej wagi postępowania dyscyplinarnego nie wszczynać w ogóle lub ograniczyć się do przeprowadzenia rozmowy dyscyplinującej. Po drugie, art. 134i ust. 4 wspomnianej ustawy pozwala na to, by w przypadku wątpliwości co do popełnienia przewinienia wszcząć trwające nie dłużej niż 30 dni postępowania wyjaśniające, którego celem jest rozwianie tych wątpliwości.
Tak zatem, wbrew temu co podsunięto p. ministrowi do wygłoszenia, postępowanie dyscyplinarne nie musiało być wszczęte, bo w tym wątpliwym przypadku najwłaściwsze byłoby wszczęcie postepowania wyjaśniającego, a po drugie całkowicie nieuzasadnione jest zawieszenie. Polityczny i służbowy sens wypowiedzi p. ministra jest taki, że przyklepał decyzje swoich podwładnych zwłaszcza zaś komendanta głównego policji, który nie zachował się profesjonalnie. A miał możliwość ucięcia całej sprawy w zarodku. Widząc co wyprawia p.o. komendanta wojewódzkiego policji w Opolu p. Lach mógł jako wyższy przełożony dyscyplinarny przejąć postepowanie dyscyplinarne i panią naczelnik co najmniej odwiesić.
Zajmijmy się na koniec argumentem feministycznym, któremu uległ p. minister powołując pełnomocnika ds. równego traktowania. Otóż wcale nie wykluczam, że mamy tu przypadek dyskryminacji, choć wydaje mi się to bardzo wątpliwe. Możliwe jest wyjaśnienie inne: alternatywne lub komplementarne. Mianowicie p. Lach podjął decyzje o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego bez postępowania wyjaśniającego oraz o zawieszeniu pani naczelnik nie dlatego, że pani naczelnik jest panią, ale dlatego, że należy do korpusu młodszych oficerów policji, a były już komendant – do korpusu starszych oficerów policji. Niewykluczone, że p. Lach postanowił też rzucić młodszą oficer policji na żer prasie lub też dokonać wewnątrzśrodowiskowej pomsty – stosunki międzyludzkie w KW Opole muszą być potwornie zabagnione. Feministki uważają, ze skoro komendantowi wszystko się upiekło, a pani naczelnik – nie, to mamy do czynienia z dyskryminacją. Nie zwracają uwagi na to, że wprawdzie oboje kochankowie utracili zdolność kierowniczą i powinni być odwołani ze stanowisk, ale wobec obojga nie powinno być wszczynane postępowanie dyscyplinarne( w każdym razie bez postepowania wyjaśniającego). Podejrzewam, że gdyby komendantem wojewódzkim była kobieta w stopniu inspektora z uprawnieniami do emerytury policyjnej i wdała się w romans z komisarzem bez takich uprawnień, toczyła ze swoim kochankiem rozmowę podobną do opolskiej i ta rozmowa wyciekłaby do prasy, to finał byłby podobny. Pani inspektor uciekłaby pod kapelusz z sutą odprawą, a pan komisarz zostałby zawieszony.
Za wcześnie na ugruntowaną, negatywną ocenę zdolności kierowniczych ministra Sienkiewicza na zajmowanym stanowisku. Będzie musiał sporo się napracować, by odrobić straty wywołane popełnionymi w opolskim mini-kryzysiku błędami. Świat służb jest twardy. Ludzi, którzy się gubią, tracą orientację, dają sobą w widoczny sposób manipulować w świecie tym nie szanuje się i nie ceni.
 
 
 
.
 
 
Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale