Mówi się wiele złego o PR i marketingu, ale kiedy spojrzeć na świat z perspektywy PR-owca można dostrzec wiele ciekawych rzeczy.
Do refleksji (kolejnej) nad WOŚP – skłoniła mnie ostatnia strona ulubionego tygodnika i nie chodzi mi tutaj o felieton Waldemara Łysiaka, a o dosłownie ostatnią stronę, gdzie co numer trafiam na reklamę. Tym razem była to pewna sieć telefonii komórkowej. Wspomniana sieć, wykorzystała w swojej reklamie WOŚP, zapewne legalnie, bo logo firmy widniało również na puszkach z serduszkami, którymi atakowano ludzi ostatniej niedzieli (wiem, wiem, większość powie że nie czuła się atakowana, a raziło to tylko takich „zwyrodnialców” jak Łukasz Warzecha, czy z mniej znanych- jego imiennik Bardziński).
Co w tym złego, że na puszce pojawia się logo firmy, skoro jest sponsorem akcji, lub wykorzystuje WOŚP w swojej reklamie prasowej? Nic, płaci więc ma prawo mieć z tego jakieś profity. Tylko w takiej sytuacji, nie lansujmy WOŚP jako coś super spontanicznego ( spontaniczni są w tym wszystkim tylko wolontariusze), a cała reszta to biznes, który sprawia, że WOŚP tym tylko różni się od fundacji np. TVNu czy Polsatu, że jest mniej wydajna. Serduszko WOŚP, to w tej chwili brand, który można sobie „kupić” i wykorzystać w reklamie, wszystko jest kwestią pieniędzy.
Gdyby przyjrzeć się reklamom wspomnianej sieci, możemy również uzyskać odpowiedź, na pytanie skąd taki atak agresji na osobę publiczną, która nie przyłączyła się do orkiestrowego chóru – Łukasza Warzechę. Otóż, PRowcy starają się zawsze realizować obraną strategię ukierunkowaną na konkretny target. A co mówią nam reklamy wspomnianej sieci? Na jednym filmiku jegomość, o nazwisku Gminny, czy Powiatowy – nie pamiętam dokładnie, znany z tego, że pomimo zbliżania się do wieku przedemerytalnego wciąż intelektualnie pozostaje w gimnazjum, rozmawia z telefonem. O przepraszam, to nie był byle jaki telefon, bo smartfon, co z pewnością wzniosło dyskusję na intelektualne wyżyny. Podkreślam, że rozmawia Z telefonem, a nie przy pomocy telefonu. Jak wiadomo, Pan Powiatowy, czy jak on się tam nazywa, to idol konkretnej grupy społeczeństwa, lubującej się w żartach na poziomie Rowu Mariańskiego (informacja dla zwolenników Pana Powiatowego- wikipedia + IQ powyżej 75 wystarcza aby zrozumieć o co chodzi).
Oczywiście, nie oznacza, to że wszyscy korzystający ze wspomnianej sieci, czy angażujący się w WOŚP to lemingi i kretyni, dla których robienie „żywego krzyża” jest zabawne. Jednakże, obserwując strategię sieci wspierającej WOŚP, ciężko nie odnieść wrażenia, że ztargetowała ona sobie między innymi pewną grupę osób, która skłonna jest do zachowań niemalże fanatycznych, nie dopuszczając jakiegokolwiek słowa krytyki pod adresem swoich idoli i autorytetów ( Owsiak, Wojewódzki), rzecz jasna mają zapewne oni wypisanych o wiele więcej cech identyfikujących taką grupę, ale to z punktu widzenia tego felietonu jest już mniej istotne. Istotne jest to, że możemy zaobserwować jak grupa do której skierowana jest reklama z Powiatowym częściowo zazębia się z odbiorcami reklamy z serduszkiem – podejrzewam, że reklama wykorzystująca WOŚP była skierowane do szerszej grupy odbiorców.
Oczywiście nie świadczy to wcale źle o samej sieci- po prostu jej marketingowy mają strategię, ukierunkowaną na zysk (o to chodzi przecież w biznesie) i wiedzą jak zarobić na pewnej grupie społecznej, dla której prymityw to autorytet, a znaczek WOŚP, stał się bezkrytycznie czczonym totemem, którego za wszelką cenę będą bronić.
Na marginesie, pragnę pozdrowić telemarketera opisanej sieci, który swego czasu, oferował mi super promocyjny abonament, moje wątpliwości zbijając argumentem, że dzwoni on do mnie z Warszawy, co miało gwarantować większą wiarygodność jego słów, niż opinie znanych mi użytkowników tej sieci.
Pragnę, również przeprosić tych użytkowników tej sieci, którzy poczuli się obrażeni tym tekstem. Podkreślam, że opisałem tylko jeden typ potencjalnego odbiorcy, do którego firma się zwraca, a PR-owcy przecież nie ograniczają się tylko do jednej grupy.


Komentarze
Pokaż komentarze