Mamy wiosnę. Piękna pogoda sprzyja spotkaniom na świeżym powietrzu. Ulicami miast zaczną podążać kolorowe korowody domagających się tolerancji mniejszości.
I co wtedy mogę sobie pomyśleć?
Że wobec moich wartości i przekonań na błękitnym wiosennym niebie gromadzą się czarne chmury. Moje życie można by uznać za pasmo udręk.
Jakaś klątwa historii kazał mnie umieścić, właśnie w czasach współczesnych. Nie w jakimś średniowieczu, ale akurat w jaśnie oświeconym XXI wieku.
Ciężko jest żyć współcześnie. Trudny jest los kogoś kto posiada na tyle uformowany światopogląd by mieć szacunek dla tradycji. Poczuć się mogę, jak obywatel w państwie totalitarnym, gdzie wmawia mi się, że dobrem jest to co ewidentnie mi szkodzi. Oto postawiono naprzeciw mnie bożka tolerancji i zmusza się do oddawania czci. Nie pomagają tłumaczenia, że jestem katolikiem. To absurd!!! Powoływanie się na jakiekolwiek nauki kościoła jest niedorzeczne, więc zamilcz! Słyszę, gdy zabrać głos próbuję. Jesteś zły bo wierny jesteś zasadą ciemnogrodu! Ale oświecone społeczeństwo niczym Święta Inkwizycja zaradzi temu, uwolni społeczeństwo od niebezpiecznego osobnika. Dostanę tytuł „oszołoma” i na margines społeczeństwa zostanę zesłany…
Kapłani Poprawności Politycznej wciąż starają się mnie nawrócić i wyleczyć. W swej łaskawości próbują mnie przywrócić na łono normalności. Bo ja nie rozumiem tolerancji. W dzisiejszym społeczeństwie nie ma miejsca dla kogoś kto przejawia uczucia religijne. Oto pierwsze przykazanie współczesnej tolerancji. Ale jest i na to lekarstwo, będą moje uczucia religijne plugawione dla mojego dobra. Muszę tylko patrzeć, a najlepiej uczestniczyć w Paradach Równości. Wskazane by było, gdybym doszedł do wniosku, że kobiety mnie nie pociągają. Będzie na początku bolało, ale w końcu się nawrócę, wyzbędę się kajdan światopoglądu konserwatysty i wtedy znajdzie się miejsce dla mnie w tolerancyjnym społeczeństwie.
I jeśli tylko zaakceptuję te zasady, wyrzeknę się religii, wartości…
Zdrowy rozsądek wyrzucę na śmietnik jak zabawkę, na zabawę którą jestem już za stary. Będę wtedy mógł błyszczeć moim intelektem, moją mądrością. Wtedy to ja poskramiać będę tych co szkodzą tolerancji. Ja wyroki będę wydawał. Powiem, że ktoś jest homofobem, bo racje swoje niepoprawne przedstawiał. Wyśmieję przeciwnika w dyskusji, że ciemnogród prezentuje, bo nie głosował na partie polityczne prezentujące jedyna słuszna część społeczeństwa.
Będę bronił morderców i gloryfikował eksterminacje niewinnych, nienarodzonych dzieci w imię oświeconej, tolerancji. Z hasłami mądrości i inteligencji na sztandarze.
Pokusa to piękna. Jednym epitetem wskazywać miejsce przeciwnikowi w dyskusji. On niech przytacza argumenty, a ja będę krzyczał: Homofob! Ciemnogród! Nietolerancja! I to ja będę tym mądrzejszym.
Ale chyba jednak nie skorzystam. Wolę poczucie, że zdrowy rozsądek nadal gości w mojej głowie. Preferuję wierność wartością. I jeśli tolerancja ma oznaczać nietolerancje dla mnie. To ja dziękuje.
Zostaję w moim ciemnogrodzie. Tu jest mi dobrze. Wiem, że w tym zaścianku zawsze będą wartości do których mogę wrócić. Mogę być prześladowany, ale przynajmniej nie będę czuł się winny, ze odebrałem dzieciom Świętego Mikołaja, bo obrażał on uczucia religijne wyznawców Islamu ( pomysł radnych w jednej z miejscowości w Wielkiej Brytanii)
Wszystko to jakby przejaskrawione? No cóż… może pora by głos zabrała druga strona walcząca o tolerancje dla swoich wartości. Nie tylko homoseksualistom , jest ciężko.
Skoro coś obraża moje uczucia religijne, to mam chyba prawo to powiedzieć.
Nie zależnie czy jestem Chrześcijaninem, Żydem czy Muzułmaninem, uważam, że osobie wierzącej należy się prawo do poszanowania jej religii. Bo jeśli zabraknie nam pewnych zasad, praw, to co będzie nam oświecać drogę? Tolerancja absolutna, otwartość?
Obawiam się, że takie drogowskazy mimo, że są potrzebne, jeśli nie zostaną uświęcone innym wartościami, nigdzie nas nie zaprowadzą.
I właśnie świadom tego konserwatysta ma prawo do uśmiechu. Bo czy warto nam płakać, nad niedorzecznością poprawności politycznej? Czasami śmiech, może pobudzić drugą stronę do refleksji? Bo gdy zawalą się kruche fundamenty tak zwanej tolerancji, gdy ujawnią się jej negatywne skutki, konserwatysta powie: A nie mówiłem? Nie tędy droga szanowne Panie i Panowie!


Komentarze
Pokaż komentarze