Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
61
BLOG

Pod rozwagę przeciwniką lustracji.

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 0

Po ogłoszeniu przez Trybunał Konstytucyjny uchybień w ustawie lustracyjnej, postanowiłem opublikować mój tekst, który ukazał się wcześniej na prawicy.net.

Zachęcam do lektury i refleksji nad lustracją.

Czy warto szukać prawdy?

Wydarzenia które miały miejsce w poprzednim roku, po raz kolejny przypomniały o problemie, który już od ponad piętnastu lat niczym ciemne chmury zwiastujące burze krąży nad polskim życiem politycznym, a nawet nad kondycja mniej lub bardziej świadomego tego faktu społeczeństwa. Także w ostatnich miesiącach wybuchła panika związana z tym co w normalnym społeczeństwie jest nieuniknione.

Mowa oczywiście o lustracji, dramacie, który elektryzuje nieustannie życie publiczne w naszym kraju. Jak dotąd najważniejszym aktem tego „utworu” pozostają wydarzenia z początku lat dziewięćdziesiątych związane z tak zwana „Listą Macierewicza” i kwestia agenta „Bolka”, które to doprowadziły do upadku rządu Jana Olszewskiego.

W poprzednim roku 2006 można wyliczyć kilka kolejnych aktów:
Akt 1 ad.2006-Szok! W rządzie Kazimierza Marcinkiewicza ma zasiadać TW Beata – Zyta Gilowska, którą określano jako „gwiazdę rządu” Prawa i Sprawiedliwości.

Szok był tym większy, że mimo wiary w niewinność pani Gilowskiej jej zaplecza politycznego, bardzo szybko następuje jej dymisja. Zachowanie normalne w dojrzałych demokracjach, ale w polskich warunkach decyzja dość niespodziewana i wręcz wywołująca podejrzenia.

Akt 2 ad.2006 – Delegat – kim jest Delegat? Ogólnopolskie show wypaczające ideę lustracji, a jednocześnie koleiny sygnał, że lustracja w kościele, to rzecz konieczna dla dobra tej wspólnoty, tak samo jak spowiedź dla czystości duszy. Problem Delegata wpisuje się w ciąg zdarzeń, które jako osobny rozdział dramatu lustracji przypominają o problemie „złamanych” duchownych.

Akt 3 ad. 2006 Tym razem na biedne polskie podwórko spada niczym bomba dramat międzynarodowy. Oto znany noblista, autorytet moralny i krytyk rządów prawicy w Niemczech, okazuje się byłym, SS-manem. Choć nie ma to nic wspólnego z polskimi TW, to jednak niczym złowrogi cień przypomina, że w Polsce także nie nastąpiło ostateczne rozliczenie z przeszłością.

Akt 4 ad. 2006. Pewna gazeta donosi, iż świętej pamięci opozycjonista Jacek Kuroń miał nawiązywać kontakty z SB przygotowując grunt pod okrągły stół. W tym momencie problemem Polaków staje się kwestia zrozumienia, co tak naprawdę ten zapis w archiwach ma znaczyć.

Wobec tych wydarzeń warto postawić sobie pytanie czy lustracja jest potrzebna? Czy warto niszczyć legendy w imię prawdy? Komu zależy na wypatrzeniu idei lustracji?

Jak już zauważyłem problem rozliczenia z przeszłością „straszy” polskie społeczeństwo od końca epoki zwanej PRL-em. Polska scena polityczna dzieli się od tego okresu na zwolenników lustracji, oraz jej zagorzałych przeciwników. Najczęstszym argumentem krytyków rozliczenia się, jest wola zapomnienia tego, co było, odcięcia się od przeszłości i skupienia się na gospodarce. Osobiście mogę się zgodzić tylko z koniecznością polepszenia gospodarczej sytuacji naszego państwa.

Ale nie jest to możliwe dopóki funkcje publiczne sprawują osoby powiązane z dawnym układem. Możemy mieć najlepsze na świecie proprzedsiębiorcze przepisy, ale jeżeli za ich wykonanie będą odpowiedzialni ludzie nieuczciwi, powiązani wzajemnymi zależnościami, to nasz rozwój będzie cały czas hamowany. Jak poza tym maja reformować Polskę politycy, jeżeli ciągle wisi nad nimi groźba ujawnienia ich teczki. Wydarzenia z panią vice premier Gilowską dowodzą, że teczki mogą być orężem niebezpiecznym w polityce, nawet wobec zwolenników lustracji. Co prawda polityk, może przyjąć postawę byłego marszałka i premiera z partii nawiązującej i bezpośrednio wywodzącej się z tradycji PZPR, ale takie zachowanie stawia Polskę na marginesie kultury politycznej państw cywilizacji zachodniej.

Istotniejszy dla mnie jest jednak aspekt moralny lustracji, bowiem jak wiadomo polityka to brudna gra, pełna nieczystych zagrań

W starożytnym Rzymie sprawowanie funkcji publicznej było honorem, dziś jest raczej źródłem nie zawsze legalnych dochodów. Oczywiście nie powinniśmy w owczym pędzie stosować się do standardów, które doprowadziły III RP do schyłku, który w najbliższej dekadzie powinien nastąpić.

Wiele osób podnosi glos, że lustracja niszczy ludzi. Ale czy oni już sami nie są zniszczeni, czy ich sumienie może być czyste, wobec nieustannej zdrady, jakiej się dopuszczali nie tylko wobec ojczyzny, ale wobec przyjaciół, wobec rodziny…

Oczywiście mogło być tak, że ktoś mógł być terroryzowany, ktoś mógł mieć sfałszowaną teczkę. I właśnie, dlatego rozliczenie z przeszłością powinno opierać się nie na otwarciu archiwum i udostępnieniu wszystkim wszystkiego. Należy zbadać każdy przypadek indywidualnie, należy rozpatrywać każdego człowieka jako istotę ludzką, a nie jako litery TW. Taki proces choćby trwać miał kilka lat jest potrzebny naszemu narodowi jak czyste powietrze. Tylko prawda może pozwolić nam pozbyć się kompleksów wobec innych nacji. Ktoś z oburzeniem niczym Rejtan rozedrze teraz koszule i zakrzyczy, ze przecież takie ujawnianie prawdy niszczy polskie autorytety.

Ale, po co nam autorytety zakłamane. Od dawna pewne środowiska kreują i narzucają nam autorytety. Oto kiedyś nie lubiany były prezydent , znowu staje się społecznym idolem, jego wypowiedzi są komentarzem dla wielu bo poparł odpowiednich ludzi, bo jego syn jest w odpowiednie j partii. Dlaczego zapominamy ile to cytatów dostarczył nam zdobywca pokojowego Nobla.

Dziwne jak to dotyka nas amnezja, gdy krytykujemy obecnego prezydenta za niedociągnięcia w protokole dyplomatycznym, za brak obycia. A jakoś zapominamy o tym jak nasz były prezydent, który stał na czele państwa przez dziesięć lat przynosił nam „chlubę” drwiąc sobie z prawa i komisji śledczych, jak to bał się rzucić cień na swój nieskazitelny, według własnego i swoich towarzyszy zdania wizerunek głowy państwa. Jak łatwo zapominamy, o problemach z „goleniom”, na cmentarzu gdzie spoczywają bohaterowie prawdziwie wielcy, bo uświęceni swoją krwią, a nie wyniesieni na piedestał przez Gazetę, która pragnie zachować monopol na myślenie polskiej inteligencji, zapominając, że o inteligencji świadczy nie jedyna słuszna myśl, a niezależność głoszonych poglądów, nie zawsze zgodnych z poprawnością polityczną, ale umiejętnie uargumentowanych.

Pewne środowiska od dłuższego już czasu narzucają nam swoją wizje historii, czyniąc z osób, które nie uznawały kompromisów w walce ze zbrodniczym reżimem, zwyczajnych oszołomów. Nurt antylustracyjny wpisuje się w postawę czegoś, co można by nazwać salonem poprawnym politycznie.

Salon ten dość oryginalnie interpretuje historię. Oto, bowiem broni tolerancji i walczy z ksenofobia, zarzucając każdemu, kto np. powie coś przeciwko wyznawca judaizmu antysemityzm. Szkoda, ze ta elita nie zauważa głosów pojawiających się w Internecie, ludzi pochodzących z konserwatywnych środowisk żydowskich, które wzywają do rozliczenia się ich społeczności z bagażem PRL-owskich grzechów, otwarcie przyznając, ze zbrodniczy aparat Polski Ludowej, był pełen ludzi wyznania mojżeszowego.

Uważam, ze takie głosy powinny być dla nas przykładem. Oto pojawili się ludzie, którzy nie boja się zmierzyć z bolesna historią, w imię prawdy, zrzucają ochronę martyrologii czasów holocaustu, by świadomie zmierzyć się z kłamstwem,które narzucała im poprawność polityczna. Dla każdego społeczeństwa to prawda powinna być najwyższym autorytetem, nie bójmy się niszczyć autorytety, bo co to za autorytet, który można podważyć?

Podsumowując moje rozważania, stwierdzam iż rozliczenie z przeszłością jest konieczne dla zdrowia społecznego. Nie może być tak, że Nobliści, którzy chcą być sumieniem swojego narodu, nie rozliczyli się ze swoich grzechów, nie można nikogo nazywać nazistą, samemu chodząc w ss-mańskim mundurze, jak to czynił Guinter Grass.

Pamiętajmy by w zgiełku rozliczeń i dochodzenia prawdy nie dotknęła nas amnezja, wywołana przez wpływowe media. Nie bójmy się krytycznego podejścia do autorytetów, bo prawdziwy autorytet zawsze się obroni, czego dowodzi postać największego Polaka Karola Wojtyły, który, na wieki pozostanie nieskazitelny.

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka