Podczas sobotniej konferencji prasowej Andrzej Lepper ogłosił szumnie zapowiadaną prawdę w sprawie przecieku o akcji CBA. Niestety jak się okazało był kolejny powrót do „praktyk warcholskich” jak powiedział prawie rok temu premier Jarosław Kaczyński.
Próbując uratować swoje oblicze i byt parlamentarny powrócił do korzeni samoobrony.
Maska socjalliberała opadła już dawno z twarzy wicepremiera, Ale ostatnie wystąpienia coraz bardziej nawiązują do początków parlamentarnej przygody obrońcy rolników.
Kłamstwo i szukanie sensacji tak można scharakteryzować postawę Leppera.
Szopkę rozpoczął od analizy swojego stanu zdrowia. Zaprezentował dwa rysunki i tłumaczył problemy z układem krwionośnym.
Cóż można powiedzieć o tej części wystąpienia? Chyba niewiele. Oto mamy obraz człowieka chorego, przestraszonego swoja sytuacją. Próbując za wszelka cenę ratować swoją osobę odwołuje się do najniższych instynktów. Niech masy zobaczą biednego Leppera, stojącego nad grobem, ale walczącego o „prawdę”.
Wspomnianą „prawdę” miał ujawnić w drugiej części konferencji.
W zasadzie ograniczył się do stwierdzenia, że minister Ziobro jest odpowiedzialny za przeciek o akcji CBA. Szkoda tylko, że sam zdyskredytował swoje wystąpienie.
Bo o czym, może świadczyć błyskawiczne zakończenie konferencji, kiedy dziennikarze zaczęli dopytywać się dlaczego tej sensacji nie ujawnił wcześniej? Kiedy rozpoczęła się cała historia z aferą gruntową Lepper mówił o tajemniczym mężczyźnie, który ostrzegał go o niebezpieczeństwie. Dlaczego wtedy nie mówił o informacjach od ministra Ziobry? Wówczas brzmiało by to trochę bardziej wiarygodnie. W końcu powołał by się na jednego z najbardziej szanowanych przez „opinię publiczną” polityków. Z pewnością wywołało by to większe zamieszanie niż powstanie LiSa. Natomiast takie sensacje ujawnione po kilku tygodniach brzmią raczej niedorzecznie. Bo dlaczego Lepper miał by tak długo zwlekać z taką sensacją? Zastanawiające jest tez dlaczego określany przez niektórych jako „mąż stanu polityk” tak długo ukrywał by „prawdę” przed opinią publiczną?
Odpowiem tu trochej humorystycznie, że dopiero w szpitalu doznał natchnienia w tej sprawie. Kto, wie może to środki podane przed zabiegiem tak „oświeciły” Leppera?
W końcu nie uratował byłego wicepremiera LiS, więc trzeba było przygotować kolejny fortel pomagający wyjść z twarzą z afery gruntowej. Tym razem były wicepremier przeszedł już do ostrej ofensywy, która wcześniej mimo swojej niedorzeczności pomagała Samoobronie dostać się do sejmu. A przecież wybory coraz bliżej. Kto wie może nawet jesienią?
Jednak to co najbardziej mnie rozbawiło podczas wystąpienia Leppera to powtarzanie obietnicy stawienia się przed sądem w sprawie afery gruntowej. Powtarzał to Lepper kilka krotnie. A przecież Lepper na sali sądowej, to mimo wielu „zaproszeń” ze strony sądu, obrazek dość rzadki.
Wracając do oświadczenia Leppera , można dostrzec pewne sprzeczności. Osobiście odkryłem dwie.
Po pierwsze. Najpierw Lepper powiedział, że informacje od ministra sprawiedliwości były dla niego niezrozumiałe, nie wiedział o co chodzi i sugerował, że sprawę zbagatelizował. W dalszej części wypowiedzi stwierdził, że podzielił się informacją od Ziobry ze swoimi współpracownikami, gdyż uznał, że nie można takiej sprawy pozostawić bez reakcji.
Po drugie. W dniu odwołania Lepper miał pretensje, że nikt, go nie informował o działaniach CBA, a czym więc była rozmowa z ministrem sprawiedliwości? Słowa jakie przypisał Lepper politykowi PiSu jednoznacznie informowały o całym problemie, który miał spotkać Leppera.
Lepper podczas konferencji nie podał szczegółów co do „taśm prawdy” o PiSie. Jak na razie ogranicza się on do straszenia PiSu prawda o tej partii. Sugeruje jedynie, że ma informacje o zbieraniu przez partię rządzącą haków na koalicjantów, opozycje i dziennikarzy. Mówiąc wprost, Lepper straszy, ze ma haki, na PiS, że ta partia zbierała haki. A co więc robi Lepper?
Taką postawą raczej się ośmiesza. Nawiązuje do nieprawdziwych plotek o działalności PC. Odgrzewanie afery FOZZ, której rozliczenie popierał PiS i próbowanie wplatania w to PC, co było już podejmowane przez część środowisk III RP jest raczej nielogiczne.
Przywoływanie również wypowiedzi Ziobry, na temat posądzania ministra o chęć zemsty na lekarzu za śmierć ojca może i robi wrażenie. Dodaje wspomnianej rozmowie Ziobry z Lepperem wiarygodności. Bo oto najpierw Ziobro szczerze się zwierza z problemów Lepperowi, a potem go ostrzega. Wszystko ładnie, tylko te żale Ziobry, były już wcześniej znane. Podejmowali ten temat dziennikarze Newsweeka w książce poświęconej ministrowi sprawiedliwości.
Pozornie więc Lepper konferencję Leppera można określić jako blamaż. Niestety myślę, że była ona skierowana nie do wszystkich wyborców. Samoobrona wróciła do źródeł. Odwołała się do swojego tradycyjnego elektoratu. Społeczeństw byłych pegieerów, które nie koniecznie kierują się merytorycznymi argumentami, ale za to chętnie działają pod wpływem działań odwołujących się do najniższych instynktów.
Lepper równie może, o ironio, liczyć na wsparcie tz. elit. Bo Lepper który oskarża posłów PO I SLD to przestępca, ale jak atakuje PiS to jest wiarygodny. Zainteresowanych odsyłam do ostatnich wypowiedzi Jacka Żakowskiego.
Dla niektórych nieszczęście Leppera nie polega na tym, że potencjalnie mógł uczestniczyć w korupcji, ale na tym, że ktoś z tego faktu wyciągnął wnioski.
20
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)