Misja Rosyjska w rejonach Arktyki mająca na celu umieszczenie flagi tego kraju na dnie morza wywołała ostrą reakcję innych państw zainteresowanych wpływami w regionie. Szczególnie ostro zareagowała Kanada, która postanowiła stworzyć bazy wojskowe na terytorium Arktyki. Ma to na celu, podobnie jak w przypadku działań Rosji pokazanie światu, do kogo należą tereny wokół Bieguna Północnego.
Jak podkreślają media tereny te są bogate miedzy innymi w surowce energetyczne. I chyba właśnie to stwierdzenie tłumaczy postawę zainteresowanych Arktyką państw. Nie chodzi tutaj jednak o sam prestiż posiadania cennych terenów. Dość agresywne zachowania wynikają z faktu, że przemysł na naszym globie potrzebuje coraz więcej energii, a jej zasoby zaczynają się wyczerpywać. Dlatego mamy działania na rzecz odnawialnych źródeł energii, ale również próby uzyskania wpływów w Arktyce.
Posunięcie Rosji nie wynikało tylko z chęci zaznaczenia swojej mocarstwowości. Oczywiście znaczenia symboliczne było również istotne dla Kremla, o czym za chwilę. Wydaje mi się jednak, że zaznaczeni e swoich wpływów w Arktyce ma uspokoić Rosyjski rynek energetyczny. Plany Rosji, aby zaopatrywać w gaz Europę oraz Azję, z Chinami na czele są bardzo ambitne. Niestety może się okazać, że dotychczas eksploatowane złoża z czasem mogą okazać się niewystarczające na zaspokojenie tak dużej ilości nabywców, z którymi Rosja, albo już podpisała, albo planuje podpisać korzystne kontrakty na dostawy energii.
Wracając do wspomnianego wymiaru symbolicznego ma on na celu umocnienie korzystnej opinii o władzach Rosyjskich wśród obywateli. Z pewnością większość czytelników widziała relacje z telewizji, podczas których Rosjanie cieszyli się z umieszczenia flagi ich ojczyzny na dnie morza. Z pewnością nie każdy Rosjanin cieszył się z tego fakty, jednak sama oprawa wokół tego wydarzenia z pewnością nie powiększy grona przeciwników Putina.
A poparcie społeczne dla Kremla jest potrzebne. Przecież zbliżają się wybory. Prezydent Putin nie może po raz drugi ubiegać się o reelekcję, musi więc pomóc swojemu następcy. A poczucie triumfu i dumy narodowej wśród Rosjan z pewnością pomorze namaszczonemu przez prezydenta kandydatowi w wyborczym sukcesie. A ekipa kremlowska nie może sobie pozwolić na porażkę wyborczą. Porażka takiego kandydata jak namaszczony wskazany przez Putina polityk, była by nieporównywalnie większym dramatem w Rosji, od porażki w Polsce Tuska podczas ostatnich wyborów prezydenckich.
Działania Rosji są również obliczone na efekt propagandowy w zimnej wojnie do której kilka miesięcy temu nawiązał w swoim wystąpieniu Putin.
Rosja chciała pokazać USA, że nawet jeżeli przegra w sprawie tarczy antyrakietowej, to nadal pozostanie liczącym się graczem na arenie między narodowej.
Świadczy również o tym wybudowany radar w okolicach Petersburga, który według władz Rosyjskich ma być elementem systemu obronnego spadkobiercy ZSRR.
Reasumując Rosja kontynuuje obraną już wcześniej strategię. Stara się pokazać zachodowi, że nadal jest znaczącym pionkiem w globalnych szachach. Jednocześnie swoje problemy wewnętrzne minimalizuje poprzez organizowanie „igrzysk dla ludu” i fetowanie umieszczenia flagi na dnie morza.
Samo wydarzenie z flagą tak naprawdę poza pokazaniem roszczeń rosyjskich nic nie oznacza. Minęły bowiem czasy kiedy odkrywcy wbijając flagę przejmowali terytorium.
Tak wiec na razie nic poważnego się nie stało. Jednak dostaliśmy wyraźny sygnał, że tereny wokół bieguna północnego mogą być źródłem konfliktów (nawet zbrojnych) szybciej niż nam się może wydawać. Przyszłe wojny mogą zmienić swój charakter ideologiczny. Zmarginelizowane zostaną kwestie etniczne, na pierwszy plan natomiast wysunie się walka o surowce.
Rosja nadal jednak jest państwem z problemami etnicznymi. Konflikty w byłych republikach sowieckich pozostają poważnym problemem Kremla. Z tego powodu mimo, że Rosja zaczęła jako pierwsza w tak wyraźny sposób wskazała miejsce przyszłych konfliktów, nadal pozostaje pod tym względem państwem anachronicznym. W tej chwili jest to państwo z predyspozycjami na światowe mocarstwo, jednak czy chęcią pokazania swojego potencjału nie wzięła zbyt wiele na swoje barki?
„Zdobycie” terenów na północy z pewnością pozwoli zatuszować problemy wewnętrzne. Jeżeli jednak dojdzie do intensyfikacji działań innych krajów w okolicach bieguna Rosja może zostać wciągnięta we właściwą zimną wojnę. A to jeżeli potencjał ekonomiczny tego kraju nie zostanie racjonalnie wykorzystany doprowadzi do rozpadu tego państwa od wewnątrz. Tuszowanie problemów pod płaszczykiem sukcesów nigdy w dłuższej perspektywie się nie opłaci. Może więc władze Kremla powinny sobie przypomnieć o kwestiach etnicznych, korupcji, biedzie większości społeczeństwa, która jest nieproporcjonalna do rozwoju ekonomicznego.
Niestety próba rozwiązania tych problemów z punktu widzenia Kremla nie jest opłacalna, bo godzi w jej prywatne interesy, oraz ich zwierzchników.
Tutaj wydaje się, że ratunek dla zwykłych Rosjan może nadejść z zachodu. Wsparcie opozycji może przynieść zmiany na Kremlu. Jednak czy będzie to możliwe przy najbliższych wyborach?
Jedno jest pewne, mimo doraźnych korzyści (np. dla Niemiec w kwestii rurociągu na dnie Bałtyku), w interesie zachodu leży wiarygodny sąsiad na wschodzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)