Roman Giertych zainicjował panikę i jednocześnie obławę na premiera w związku z posiadanymi przez niego hakami na polityków i dziennikarzy. Z pewnością był to już element kampanii wyborczej LiSu, jednak warto się zastanowić nad szkodami jakie takie stwierdzenie może wywołać. Głos Giertycha został bowiem wzmocniony przez media, wcześniej jemu niechętne oraz polityków innych antyPiSowskich opcji.
Dochodzi bowiem do sytuacji, ze jeżeli ukaże się informacja niekorzystna dla jakiegoś polityka, to podniesie się od razu chór głosów: Widzicie! Mówiliśmy, ze Kaczyński zbierał haki, a teraz atakuje ciosami poniżej pasa.
Czy taka sytuacja nie jest powrotem do mentalności IIIRP?
Może dojść do sytuacji, o której poprzednie ekipy zapewne marzyły. Przy kolejnych aferach będą powstawać komisje do zbadania w jaki sposób PiS zdobył te informacje, zawiązywane będą komitety obrony przestępców przed Kaczyńskimi. W dyskusjach nad problemem za meritum uzna się rolę Pisowczyków w tej sprawie, a nie winę przestępcy.
Bo jeżeli premier posiada jakieś haki to jakie treści mogą one zawierać?
Informacje o korupcji, przekrętach itp. Czy o takich faktach społeczeństwo nie powinno mieć wiedzy? Jedynie długotrwałe ukrywanie haków i terroryzowanie osób zainteresowanych może być negatywne.
I chyba właśnie dyskusja nad tym czy polityk powinie ukrywać wiedze o przestępstwach innych powinna zastąpić gdybanie nad tym jakież to haki są w biurku premiera.
Wydawać by się mogło, że odpowiedź na temat przeze mnie zaproponowany powinna być jednoznaczna, ale jak widać nie w państwie polskim.
Podobnie wyglądała sytuacja kiedy minister Ziobro przedstawił dowód na swoją niewinność złożony w prokuraturze.
Dla niektórych komentatorów nie było najważniejsze to, że pojawiły się dowody na kłamstwo Leppera, a to, że minister nagrywał rozmowę z Lepperem.
Nagrywanie można nazwać nie etycznym, tylko czy ktoś kto jest uczciwy boi się nagrywania jego rozmów?
Domaganie się dymisji za nagrywanie Leppera jest wiec próba oszukania „opinii publicznej”, ucieczka od sedna sprawy.
Oczywiście, jeżeli chodzi o haki negatywnym działaniem było by długie oczekiwanie z ich ujawnieniem, jak w przypadku Michnika i Rywingate. Czasami może być dyskusyjne źródło ich zdobycie, jeżeli uzyskały takie informacje służby specjalne to one powinny je ujawnić. Tak jak było w przypadku afery gruntowej, kiedy od momentu podania informacji społeczeństwu znana była rola CBA.
Nie zapominajmy więc o meritum, mamy przestępcę, który kłamie, a to że ktoś go nagrał jako osoba prywatna nie jest niczym złym. Znając reputacje Leppera włączenie dyktafonu przez ministra sprawiedliwościę było słuszną decyzja. Głosy zaś potępiające ten czyn jak widać opowiadają się za chronieniem prawdziwych przestępców


Komentarze
Pokaż komentarze (2)