Uważam się za konserwatystę, a także antykomunistę. Jedno z drugiego zresztą wynika.
Myślałem, że mój antykomunizm w dzisiejszych czasach sprowadza się już głównie do dyskusji z ludźmi o lewicowych poglądach. Niestety, dziś okazał się jak daleki byłem od prawdy. Przekonałem się, że Stalin potrafi nawet po śmierci triumfować.
Nie przepadam za premierami w kinie. Jest na nich sporo ludzi i panuje ogólny zgiełk. Do kina chodzę zazwyczaj w drugim tygodniu wyświetlania filmu, kiedy to sale są puste i można spokojnie rozkoszować się walorami ósmej muzy.
Dlatego na „Katyń” wybrałem się dopiero dzisiaj. Mimo, że film ten wyświetlany jest od dawna trudno było zdobyć bilety na seans o odpowiadającej mi godzinie. Ostatecznie udało mi się zasiąść w pierwszym rzędzie i z głową uniesiona do góry w stronę ekranu oczekiwałem na rozpoczęcie. Tymczasem miejsca wokół mnie i towarzyszącej mi koleżanki zaczęli zajmować uczniowie, najprawdopodobniej, liceum.
Gdy zgasły światła dobiegł mnie za pleców głos: „Wiesz, słyszałem, że film ma fajną końcówkę”. Odwróciłem się, ale wśród ogólnie roześmianych twarzy nie udało mi się zlokalizować autora tych słów. Później padały kolejne stwierdzenia. Kiedy walczący w partyzantce chłopak zerwał plakat „Karzeł reakcji” usłyszałem gdzieś w oddali: „Ale idiota”.
Już po kilku minutach dobiegł mnie inny głos „Tomek masz jeszcze piwo?”.
W tej chwili pomyślałem, że gorzej być nie może. Ale jakże się myliłem.
Przy scenie mordowania polskich oficerów słyszę: „ w chu… tych trupów”.
No i na koniec gdy pokazały się napisy końcowe jeden ze „światlejszych” uczniów tłumaczył drugiemu: „Nie wiesz dlaczego przed napisami na ekranie było ciemno i grała muzyka? – żebyś wiedział jak się leży pod piachem”. Na to ktoś inny podsumował: „Bez sensu ten film”.
Rozejrzałem się, ale nawet trudno było znaleźć autorów tych słów, bo wciąż widziałem tylko roześmiane twarze nastolatków. Ale czy miała sens dyskusja z kimś takim, skoro jego nauczycielka z obojętną twarzą znajdowała się niedaleko?
Dyskusja zawsze ma sens, choć wątpliwym pozostaje, czy ktoś kto mówi takie rzeczy będzie wstanie przyjąć jakikolwiek argument, no może poza argumentem siły.
Dlatego ponieważ nie udało mi się znaleźć winowajcy, postanowiłem chociaż ten tekst napisać. By chociaż zwrócić uwagę na problem. Bo czy jest szansa, by znaleźć kogoś kto wygłasza takie komentarze i z nim porozmawiać? Niestety Nie!!! Odwaga tych ludzi znika gdy wychodzą z ciemnej sali kinowej, gdzie byli anonimowi.
Teraz ktoś oczekuje, że rozpocznę wywód na temat wychowania, a raczej jego braku. Wina rodziców i nauczycieli jest niezaprzeczalna. Ale ja nie o tym…
Przyczyna w naszym polskim przypadku sięga dużo głębiej, niż myśleli by wszyscy specjaliści od psychologii i wychowania bezstresowego.
Symbolem tej przyczyny jest moim zdaniem właśnie LAS KATYŃSKI.
Tam zakopano polską inteligencję, tych którzy mieli budować powojenna Polskę. Jeszcze inni spoczęli na polach bitew, w obozach zagłady, w ruinach Warszawy i wielu innych miejscach z których każde zostało poświęcone krwią polskich bohaterów. A ta część, która przeżyła wojnę dość szybko zrozumiała, że w nowej ojczyźnie nie ma dla niej miejsca, że jeżeli chce żyć na polskiej ziemi, to musi zejść na margines.
Tak więc przez lata PRLu prawdziwa polska inteligencja została zmarginelizowana.
A nową Polskę budowali najczęściej, mieszkańcy sanacyjnych więzień, kolaboranci i tchórze, którzy wojnę przeżyli dzięki temu, że robili wszystko aby okupantowi nie podpaść. Oczywiście nie wszyscy, ale zdecydowana większość. Bo tych najlepszych już w naszym kraju nie było.
Tak więc po wojnie ojczyznę odbudowywał bezrefleksyjny motłoch podległy okupantowi, który mydlił nam oczy braterstwem ludzi radzieckich. I odbudował. Miasta zostały odbudowane, powstały nowe fabryki, powstał pałac kultury i stadion dziesięciolecia. Ale nie odbudowano prawdziwego ducha narodu. II RP można za wiele rzeczy krytykować. O młodych inteligentnych ludziach, którzy w 1939 roku zamiast indeksu wyższej uczelni dostawali do ręki karabin, a lata studiów, podobno najpiękniejsze w życiu, spędzili w partyzantce, nic złego nie można powiedzieć. Wręcz przeciwnie, do dziś są oni dumą naszej ojczyzny. Tylko jak niewielu o tym pamięta?
Ale czy nie o to chodziło Stalinowi, gdy podpisywał wyrok na polskich oficerów. Polska (i nie tylko) miała być wolna od inteligencji. Dominować miał człowiek sowiecki. Człowiek bezrefleksyjny, szara, posłuszna masa.
Gdy też wychodziłem z kina i patrzyłem na uśmiechniętych młodych ludzi (sam zresztą, jeszcze, do nich się zaliczam jako dwudziestotrzylatek) nie słyszałem śmiechu młodych ambitnych ludzi, którzy będą przynosić chlubę ojczyźnie. Nie, ja słyszałem chichot Stalina z zaświatów ( pewnie zasiada przy samym lucyferze). Bo oto spełnia się jego plan. W już wolnej, demokratycznej Polsce, nadal dorasta człowiek sowiecki, mimo że urodzony już w III RP, to idealnie pasujący do najwyższych sowieckich wzorców.
I tak oto Sowieci po raz kolejny triumfują. Ale jako antykomunista dodam, że to nie jest bitwa ostatnia i kajdany sowieckie w końcu znikną ostatecznie.
„…A jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto,
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz ludzkie dłuto,
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez - czas przeklęty…”
Krzysztof Kamil Baczyński
Wolność


Komentarze
Pokaż komentarze (4)