„Autor zawsze jest zachwycony, gdy jest czytany, nawet wtedy gdy określa się go jako wampira historiografii” W ten sposób skomentował J.T. Gross zarzuty z jakimi spotyka się jego pisarszczyzna w Polsce.
W dodatku informację, że będzie wezwany do prokuratury uznał za skandal dla Polski.
Kiedy dowiaduje się o takich wypowiedziach, przychodzi mi do głowy tylko to, że J.T. Gross to musi być biedny człowiek.
Żal mi pisarza, który musi uciekać się do wywoływania skandali, żeby było o nim głośno, bo widocznie jego pisarstwo nie jest na tyle wartościowe żeby zostało docenione za wartość jaką zawierają karty jego książek.
Żal mi również człowieka, który popada w niesłychaną megalomanie i każdą próbę egzekwowania od niego odpowiedzialności za czyny uznaje za skandal.
Nie zauważył tego, że stawiając się ponad prawem staje się tego prawa największym wrogiem. Potępiając totalitaryzm jednocześnie sam stawia się ponad obywatelami równymi wobec prawa.
Ale cóż skoro będąc wielbionym przez pewne środowiska J.T. Gross przyzwyczaił się, że w jako przedstawiciel salonu może więcej niż przeciętny człowiek, to nie można się dziwić wspomnianemu pisarzowi.
Niestety wpływy pewnych środowisk słabną, a niektórym – casus Grossa, trudno to zrozumieć i chyba dlatego robią wrażenie jakichś zagubionych oderwanych od rzeczywistości.
Ale może potencjalny wyrok sądu skazujący Grossa wyjdzie pisarzowi na dobre. Taka odsiadka w polskim więzieniu była by na pewno dużym doświadczeniem dla pisarza, mógłby napisać kolejną, tym razem w końcu opartą na faktach historię. Mieliśmy doskonałą książkę „Rozmowy z Katem”, to może skoro nazistów już nie ma w więzieniach pan Gross zamieszkał by sobie w przytulnej celi z wielokrotnym gwałcicielem i mordercą. Wspomnienia kogoś takiego to świetny materiał na książkę, a że pan Gross jak daje do zrozumienia lubi robić sobie reklamę poprzez czarny PR, to książkę mógłby reklamować szokujący opis gwałtu.
Ale wypowiedzi Grossa mogą nie tylko wskazywać na to, że pisarz jest zagubiony i należy biedakowi współczuć. Powinny również być sugestią dla przeciwników Grossa. Tych, którzy walczą o prawdę.
Największą karą będzie dla niego gdy przestanie istnieć medialnie. Kiedy zamilkną komentarze, salonowe pieśni pochwalne zaczną przez to przypominać nudne wywody. Obecnie codziennie słyszymy o Grossie, co podejrzewam wielu może skłonić do zakupienia książki „Strach”, bo przecież skoro tyle się o nim mówi, skoro tyle kontrowersji, to musi to być ciekawe. Wywody Grossa stracą na atrakcyjności kiedy będą komentowane jednostronnie, zacznie to przypomina przeintelektualizowany bełkot i do przeczytania ksiązki „Strach” nikogo nie zachęci.
Ale czy mamy być bierni na antypolską propagandę?
Oczywiście, że nie. Jak napisałem w tytule tego felietonu „Zostawmy Grossa”, zajmijmy się głoszeniem prawdy o stosunkach Polsko – Żydowskich.
Byli i dobrzy i źli Polacy, tak jak byli dobrzy i źli Żydzi.
W obecnej debacie nad problemem Grossa mógłby się bardziej uaktywnić profesor Bartoszewski., jego wspomnienia z czasów II Wojny Światowej mogą być znakomitym świadectwem tamtych czasów. Przypomnijmy o Żegocie. Mówmy o tych sprawach jak najczęściej, ale pomijajmy Grossa. Niech przestanie istnieć w debacie na ten temat. To będzie dla niego zasłużona kara. Kiedy jego przeciwnicy zaczną zachowywać się tak jakby on nie istniał, to jego pisarstwo straci rację bytu, bo przestanie być o nim głośno.
Obecnie odnoszę wrażenie, że wszelka krytyka sprawia Grossowi masochistyczną radość, bo w swoim przekonaniu utwierdza się w głoszonych farmazonach. Bo oto on biedny Żyd, który głosi „prawdę” jest atakowany przez żydożerczych Polaków.
W dodatku całą sprawę chętnie nakręcają media, mniej lub bardziej świadomie wzbogacając konto Grossa.
Dlatego myślę, że warto by było, aby zareagowały w tej dyskusji władze, ale nie bezpośrednio względem Grossa. Realizacja dobrze zrobionego filmu o Żegocie była by dobrym pomysłem, pomoc prawdziwym badaczom historii z IPN w pracach nad odkrywaniem prawdy, wystąpienie prof. Bartoszewskiego poświecone jego wspomnieniom z czasów wojny mogły by być antygrossowską „Ofensywą prawdy”. Jednocześnie, podkreślam, bez oficjalnego odnoszenia się do pisarza. Jemu należy już podziękować, widać, że zasłużył już na odpoczynek i pisarską emeryturę. Niech zapomniany przez wszystkich, odcięty od fleszów i medialnego zgiełku chociaż spróbuje wysilić się na refleksję nad stosunkami Polaków i Żydów.
Skoro dla Grossa jesteśmy antysemitami, to zróbmy to, czego prawdziwy Żyd by oczekiwał od antysemity – zostawmy go w spokoju.
Myślę, że dla Grossa nie ma nic gorszego niż brak komentarza ze strony „polskiego antysemity”


Komentarze
Pokaż komentarze (2)