• Od stycznia do września 2026 r. upadłość konsumencką ogłoszono wobec 18 370 osób. To o około 19 proc. więcej niż rok wcześniej. Przy utrzymaniu tempa w całym roku będzie ich ponad 24 tys.
• Prawie połowa osób, które ogłosiły upadłość z pierwszego półrocza (46 proc.) figurowała w KRD już trzy lata wcześniej. Wierzyciele mieli więc czas na reakcję przed ogłoszeniem upadłości.
• Najnowszy projekt nowelizacji przepisów proponuje przenieść nadzór nad planem spłaty z sądu na wierzycieli. Przy dużych portfelach oznacza to konieczność śledzenia setek planów jednocześnie.
• Na zgłoszenie wierzytelności wierzyciel ma co do zasady 30 dni od obwieszczenia upadłości w KRZ. Automatyczny monitoring portfela i składanie pism z poziomu systemu skracają czas reakcji.
Od stycznia do końca września 2026 r. sądy ogłosiły upadłość konsumencką wobec 18 370 osób, o około 19 proc. więcej niż rok wcześniej (15 397). Według Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej (COIG) w samym wrześniu było to 2277 przypadków, czyli drugi wynik miesięczny w historii po marcu (2305). Jeśli obecne tempo się utrzyma, rok zamknie się wynikiem powyżej 24 tys. To wyraźny skok wobec poprzednich trzech lat, gdy liczba upadłości oscylowała w okolicach 21 tys. rocznie. Jak przebiega procedura w przypadku upadłości, wyjaśnia ekspert firmy On The Go, dostawcy oprogramowania dla firm zarządzających wierzytelnościami.
Rekord w liczbach
Drugi i trzeci kwartał 2026 roku przyniosły odpowiednio 6352 i 6115 upadłości, czyli najwyższe wyniki kwartalne w historii upadłości konsumenckiej w Polsce. Próg 2 tys. ogłoszeń miesięcznie przekroczono w tym roku sześciokrotnie, a poniżej niego znalazły się tylko trzy miesiące: styczeń, luty i sierpień (w tym ostatnim 1824 przypadki). Wśród przyczyn wskazuje się m.in. coraz łatwiejszy dostęp do oddłużenia: od 2015 r. do końca czerwca 2026 r. upadłość konsumencką ogłoszono wobec ponad 149 tys. osób. Tendencja wzrostowa może niepokoić, jednak dla podmiotów, które na co dzień zajmują się wierzytelnościami, nie jest zaskoczeniem.
Dla wierzyciela każda upadłość to jedna z wielu spraw w portfelu, czyli zbiorze wszystkich należności, którymi zarządza. Im większy portfel, tym bardziej kluczowe jest to, jak wcześnie można zauważyć kłopoty dłużnika.
– Upadłość rzadko jest pierwszym sygnałem, zwykle poprzedzają ją miesiące narastających opóźnień i wpisów w rejestrach. W tym czasie wierzytelność traci na wartości, bo z każdym tygodniem maleje szansa na ugodę, a o majątek dłużnika zaczyna się ubiegać coraz więcej wierzycieli. Dlatego reakcja musi być szybka, a to wymaga stałego wglądu w sytuację dłużników. Na rynku są już narzędzia, które cyklicznie sprawdzają wskazane portfele w KRZ i same wychwytują zmiany, więc nikt nie musi ręcznie uruchamiać zapytań. Przy kilku tysiącach spraw to różnica między reakcją w pierwszych dniach a po kilku tygodniach – mówi Michał Kik, kolejny z ekspertów On The Go.
Sygnały były widoczne wcześniej
Czy takie ostrzeżenia rzeczywiście pojawiają się z wyprzedzeniem, najlepiej sprawdzić na osobach, które już ogłosiły upadłość. Krajowy Rejestr Długów podaje, że niemal 5,7 tys. osób, wobec których ogłoszono upadłość w pierwszym półroczu, figurowało w jego bazie już trzy lata wcześniej. To około 46 proc. całej grupy. W dniu ogłoszenia upadłości w rejestrze widniało już 7,3 tys. osób w upadłośći, a ich niespłacone zobowiązania wyniosły 297,3 mln zł.
– Ten sam dłużnik bywa jednocześnie klientem banku, operatora telekomunikacyjnego i wspólnoty mieszkaniowej, więc wpis w rejestrze od innego wierzyciela to dla nas cenna informacja o jego sytuacji. Dane o dłużniku można dziś weryfikować automatycznie, na podstawie informacji, które firma ma już w sprawie, i powtarzać to cyklicznie. Wczesny kontakt, zanim dłużnik zacznie rozważać upadłość, to najlepszy moment na ugodę, bo ma on jeszcze dochody i gotowość do rozmowy – mówi P. Maciągowski.
Nadzór przechodzi na wierzycieli
Jeśli przed upadłością wierzyciel ma sporo czasu na reakcję, warto zapytać, co dzieje się po jej ogłoszeniu. Tu czeka go zmiana. Rosnąca liczba postępowań zbiega się z pracami nad przepisami, które mogą przenieść część obowiązków z sądów na wierzycieli.
Na początku września do Sejmu wpłynął rządowy projekt zmian w Prawie upadłościowym i ustawie o KRZ (druk nr 3085). Przepisy nie obowiązują jeszcze, ale kierunek jest wyraźny: sąd przestałby z urzędu kontrolować wykonanie planu spłaty i reagowałby głównie na wniosek uczestnika postępowania, na przykład wierzyciela. Według uzasadnienia projektu zmiana ma odciążyć sądy od czynności, które nie są sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości. Niezłożenie sprawozdania przez dłużnika nie byłoby już automatyczną podstawą uchylenia planu. Dla wierzycieli z dużymi portfelami oznacza to konieczność śledzenia planów spłaty setek dłużników jednocześnie.
Po zakończeniu planu zobowiązania mają być umarzane z mocy prawa po trzech miesiącach, jeśli w tym czasie nikt skutecznie nie zainicjuje zmiany lub uchylenia planu. Data umorzenia wynikałaby już z postanowienia ustalającego plan, a dane dłużnika zniknęłyby z KRZ trzy lata po obwieszczeniu informacji o umorzeniu. Projekt dopuszcza też skrócenie planu po wcześniejszej spłacie, więc terminy w poszczególnych sprawach mogą się przesuwać.
– Plan spłaty trwa długo, a w portfelu jest wiele takich spraw z różnymi datami rozpoczęcia i zakończenia. Jeśli wierzyciel ma sam zauważyć problem z realizacją planu, a na zastrzeżenia ma trzy miesiące, liczy się każdy tydzień. Datę umorzenia będzie znać z góry, więc można ją zaplanować w procesie. Rozwiązania, które trzymają historię zapytań, pism i odpowiedzi przy konkretnej sprawie, wspierają rozliczalność: widać, kiedy wierzyciel się czegoś dowiedział i jak zareagował – dodaje M. Kik.
Trzydzieści dni na zgłoszenie
Zmiany dopiero się szykują, a już dziś wierzyciel działa w ściśle określonych terminach. Pierwszy z nich biegnie od obwieszczenia upadłości w KRZ. Obecne przepisy dają wierzycielowi co do zasady 30 dni, liczone od dnia obwieszczenia, niezależnie od tego, kiedy wierzyciel się o nim dowiedział. Wierzyciel, który nie zgłosi wierzytelności, nie uczestniczy w podziale środków, a niezaspokojone zobowiązanie może zostać umorzone. Zgłoszenie po terminie jest możliwe, ale wiąże się z kosztami, a czynności wykonane wcześniej w postępowaniu są dla spóźnionego wierzyciela wiążące.
– Majątek upadłego bywa ograniczony, a wierzycieli jest wielu, więc wpływy z postępowania rzadko pokrywają całość długu. Dlatego największą szansę odzysku daje działanie jeszcze przed ogłoszeniem upadłości. Jeśli do niej dochodzi, liczy się czas od zmiany w rejestrze do złożenia pisma. Obecnie pismo do KRZ da się złożyć z poziomu systemu obsługi spraw, na podstawie danych sprawy, a kolejki zadań pozwalają robić to dla większych wolumenów – wskazuje P. Maciągowski.
Rekord upadłości jest więc także sygnałem dla wierzycieli. Odpowiedź na pytanie z tytułu zależy od perspektywy. Skala fali była widoczna w statystykach od początku roku, a sytuacja poszczególnych dłużników bywała odnotowana w rejestrach latami. Wierzyciel ma trzy momenty na działanie: przed ogłoszeniem upadłości, w ciągu 30 dni od obwieszczenia i po zakończeniu planu spłaty, jeśli projekt wejdzie w życie. Im więcej obowiązków przejmą od sądów wierzyciele, tym bardziej będą potrzebować narzędzi do pilnowania terminów.


Komentarze
Pokaż komentarze