Blog
Marek Ciesielczyk
Marek Ciesielczyk
Marek Ciesielczyk dr politologii /Uniwersytet w
9 obserwujących 316 notek 194118 odsłon
Marek Ciesielczyk, 25 maja 2018 r.

Adam Bąk rezygnuje z członkowstwa w polonijnej radzie!

508 2 0 A A A


image
3

Z dokumentów w IPN – sygnatura IPN BU 01591/443 dowiadujemy się, iż Adam Bąk stał się obiektem zainteresowania PRL-owskim służb specjalnych w 1984 (a nie jak twierdzi Sommer w 1985) roku, kiedy to Naczelnik Wydziału X Departamentu I MSW (czyli kontrwywiadu zagranicznego), pułkownik Dyonizy Gliński zezwolił na „przeprowadzenie rozmowy sondażowej z obyw. USA: BĄK Marian Adam (dalej „BAMBO”) s. Antoniego i Balbiny Matysiak, ur. 1947-12-08 w Rajczy, żonaty, właściciel firmy „ADAMBA” w Nowym Jorku, zam…(dokładny adres zamazany przez MC)….Manhasset, N.Y. 11030”. (zdj. 3)

23 października 1985 roku pułkownik Gliński otrzymuje „Raport z rozmowy sondażowej” z Bąkiem, na którym widnieje na marginesie uwaga: „Należy traktować B. jako potencjalnego współpracownika…” (zdj. 4)


image
4

„Nasze zainteresowanie ‘BAMBO’ – piszą esbecy - datuje się od połowy 1984 r. kiedy to oficer rezydentury w Nowym Jorku ps. ‘HOK’ poinformował o wizycie funkcjonariusza FBI w mieszkaniu ‘BAMBO’. Z przekazanych danych wynikało, że ‘HOK’, z tytułu kontaktów z ‘BAMBO’, jest poddany rozpracowaniu przez FBI. Poza ‘HOKIEM’ w zainteresowaniu funkcjonariusza FBI Carl’a HENDERSON’A pozostawał oficer ‘WATWORD’ oraz nasz KO ps. ‘Johnson’. „

Esbecy wiedzieli, iż mogą traktować Bąka jako potencjalne źródło informacji, gdyż musi on sobie zdawać sprawę, iż bez pomocy Służby Bezpieczeństwa nie ma szans na kontynuowanie działalności gospodarczej na terenie PRL, która przynosiła mu przecież potężny zysk. Poza tym Bąkiem zajął się kontrwywiad zagraniczny, gdyż SB chodziło o rozpracowanie siatki agentów FBI, którzy zaczęli rozpracowywać wówczas agentów PRL-owskich w USA. Bąk był w stanie przekazać SB informacje na temat oficerów FBI, gdyż miał wówczas z nimi kontakt. Tak więc Bąk był traktowany przez SB nie jako zwykły kapuś, lecz cenne źródło informacji na temat amerykańskich służb specjalnych.

Sommer sugeruje, że Bąkowi „udało się uniknąć spotkania z SB 17 października 1985 w Warszawie, zaś faktycznie – jak czytamy w raporcie SB: ”Z uwagi na niesprzyjające okoliczności nie przeprowadzono rozmowy, lecz zapewniono sobie możliwość jej odbycia poza pomieszczeniami biurowymi ‘AGROSU’,” dzień później w kawiarni hotelu ‘FORUM’.

Bąk mógłby być postrzegany – jak tego chce Sommer, jako „bohater”, gdyby po prostu odmówił spotkania się z esbekami, a tego nie zrobił.

W raporcie SB z tej rozmowy czytamy:  „Wszystkie przekazywane przez niego dane zgodne były z posiadanym rozeznaniem jego osoby. Z uwagi na fakt, iż ‘BAMBO’ pozytywnie ustosunkował się do rozmowy, podkreślał nawet, iż zadowolony jest z nawiązania znajomości, gdyż – wg niego – może to pomóc jego interesom, przystąpiono do konkretnych tematów związanych z jego związkami z FBI /było to główne założenie nawiązania z ‘BAMBO’ bezpośrednich rozmów/. ‘BAMBO’ potwierdził fakt, że faktycznie odwiedzany jest przez funkcjonariuszy FBI… „ (zdj. 5)


image
5

Wbrew sugestiom Sommera Bąk przekazywał dane i to zgodne ze stanem faktycznym oraz akceptował sytuację, nie próbował „się wywinąć”, jak chce Sommer. Co więcej,  całkowicie świadomie, można by rzec z pełnym wyrachowaniem, nie kryjąc swych intencji przed esbekami, postanowił współpracować z nimi, gdyż zdawał  sobie sprawę, iż to może mu pomóc prowadzić interesy na terenie PRL-u. Oczywiście tym bardziej musiał zdawać sobie sprawę, iż odmowa współpracy z SB oznaczałaby poważne problemy, czytaj: finansowe straty dla jego firmy. Pamiętać musimy, że informacje, które przekazuje PRL-owskiemu kontrwywiadowi zagranicznemu Bąk nie dotyczą jakiegoś zwykłego polonijnego robotnika, lecz jego spotkań z agentami FBI.

Komunistyczny kontrwywiad przekazał Bąkowi konkretne instrukcje dotyczące jego zadań: „zadowoleni bylibyśmy, gdyby podczas następnej rozmowy dysponował bliższymi danymi na temat zainteresowań FBI obywatelami polskimi oraz ich nazwiskami. (…)  W dalszej części rozmowy podniesiono kwestię zachowania zasad konspiracji kontaktów podkreślając nasze dążenie dla zapewnienia mu pełnej dyskrecji faktów prowadzenia rozmów z funkcjonariuszami MSW. ‘BAMBO’ zgodził się z tym stwierdzeniem oraz potwierdził, że nie poinformuje o prowadzonych rozmowach osób postronnych, w tym funkcjonariuszy FBI i ‘HOKA’.” 

Bąk miał co prawda jakieś „opory” i prosił, aby kontakty nie wyszły „poza określone ramy” (obawiał się, by informacje o jego spotkaniach z SB nie wyszły na światło dzienne), ale wyraził w końcu jednak zgodę na przekazywanie informacji SB. Trzeba tu zauważyć, że choć Bąk niczego nie podpisał (SB nie formalizowała kontaktów z Bąkiem, nie chcą go przestraszyć, zrazić etc.), to raport mówi, iż i SB, i Bąk zobowiązywali się do zachowania w tajemnicy sprawy tych kontaktów. Właśnie do tego także zobowiązywali się przecież (na piśmie) formalni TW SB!

Bąk wiedział z kim rozmawia, zabiegał o zachowanie tych rozmów w tajemnicy, gdyż ich ujawnienie groziłoby mu nie tylko kompromitacją w środowisku polonijnym, ale po prostu aresztowaniem i postawieniem przed sądem amerykańskim, odebraniem obywatelstwa czy też deportacją z USA. Dzisiaj Sommer próbuje przedstawiać Bąka jako zasłużonego działacza polonijnego, filantropa. Jednak ta część dokumentów z IPN, o których nie wspomina Sommer, pokazują drugą stronę medalu.

Po wizycie Bąka w Polsce St. Inspektor Wydziału X Departamentu I MSW, major Tadeusz Tyszkiewicz stwierdził, iż należy poinformować rezydenturę SB w USA o kontaktach SB z Bąkiem i polecić jej utrzymywanie z nim dalszych kontaktów, by rozpracowywać dalej oficerów FBI. 24 lutego 1987 został sporządzony „Raport operacyjny ze spotkania kolejnego z ‘BAMBO’”. Wynika z niego, iż po spotkaniu w firmie Bąka 18 lutego 1987 (a więc w USA!), oficer SB został przez niego zaproszony na kolację do pobliskiej restauracji. Nie ma więc racji po raz kolejny Sommer, starając się wmówić swym czytelnikom, że Bąk był zmuszany, molestowany, szantażowany, że próbował się wywinąć SB etc…..

2 czerwca 1987, tym razem w Polsce, w kawiarni hotelu GRAND dochodzi do kolejnego spotkania Bąka z oficerem SB. Bąk cały czas jest traktowany jako „figurant sprawy wstępnej ps. ‘BAMBO’”. Bąk bardzo chętnie przekazywał esbekowi informacje na temat FBI. W raporcie czytamy: „…Odpowiadając na stawiane pytania ‘BAMBO’ powiedział m.in.:

1.     Do chwili przejścia na emeryturę przez ‘kontaktującego’ go oficera FBI – HENDERSON’a – był regularnie odwiedzany w miejscu pracy, sporadycznie w domu. W trakcie spotkań HENDERSON był zainteresowany charakterem kontaktów z polskimi przedstawicielstwami w USA, konkretnymi pracownikami – oficer ps. ‘HOK’ – oraz kontaktami w czasie pobytów w Polsce.

2.     Około roku temu HENDERSON przedstawił ‘BAMBO’ następnego pracownika FBI, który po odejściu HENDERSONA na emeryturę miał podtrzymać ‘robocze kontakty z ‘BAMBO’”. Była to kobieta, o polskobrzmiącym nazwisku. ‘BAMBO’ nie był w stanie przypomnieć sobie tego nazwiska ale zobowiązał się, iż podczas kolejnego pobytu w kraju przekaże nam wizytówkę pozostawioną przez tę kobietę.

3.     Z wypowiedzi ‘BAMBO’ wynika, iż pracownica FBI, która mówiła bardzo słabo po polsku, była szczególnie zainteresowana:

- z kim z polskich pracowników ‘BAMBO’ spotyka się najczęściej i dlaczego, (…)

- szczegółową charakterystyką oficera ps. ‘HOK’ /któremu ‘B’ miał wystawić pozytywną ocenę jako doskonałemu fachowcowi/.

(…) „BAMBO” zorientował się, iż pracownica ta (agentka FBI, z którą rozmawiał, przyp. MC) ma mieszkać w New Jersey i traci około godziny na dojazdy na Federal Plaza do siedziby FBI. Dla „BAMBO” rozmówczyni przedstawia sobą ‘bardzo nieciekawy typ kobiety’. Jest niska, jasny kolor włosów i grube rysy. …. (BAMBO) zaznaczył, iż chciałby utrzymywać nasze ‘kontakty’ na takim poziomie, który nie stanowiłby zagrożenia dla jego osoby …..”

Po raz kolejny widzimy, jak wybiórczo potraktował dokumenty z IPN Sommer. „BAMBO” przekazuje bowiem nie tylko informacje, ale te informacje są dość szczegółowe (włącznie z rysopisem i okolicą, w jakiej mieszkała agentka FBI).  Sommer eksponuje fakt, że „BAMBO” nie chciał przekroczyć pewnej granicy współpracy z SB. Jak wynika z w/w raportu było to związane z obawą Bąka o własne bezpieczeństwa w sytuacji, gdyby wyszło na jaw, że spotyka się z agentami komunistycznych służb specjalnych, a nie z jakichś hamulców natury etycznej. Bąk doskonale zdawał sobie sprawę z ryzyka, jakie stanowią dla niego spotkania z oficerami PRL-owskiego kontrwywiadu. Słusznie obawiał się o swój los, gdyby informacje o tych kontaktach przejęło FBI czy CIA.

Oficer SB, używający pseudonimu „TELLER”, przesyła do centrali w Warszawie raport sporządzony w Nowym Jorku 28 lipca 1987, w którym pisze m.in, że spotkał się  z Bąkiem w dniu 14 lipca 1987. „Bambo” potwierdził, iż będzie się spotykał w dalszym ciągu z esbekami w kraju. „TELLER” zauważył, iż Bąk „doszukuje się możliwości wykorzystywania układu z MSW na swoją rzecz”. Bąk cały czas widział więc w tych kontaktach sposób na zwiększenie dochodów swej firmy.

22 października 1987 roku  st. inspektor Wydziału X Departamentu I MSW major Tadeusz Tyszkiewicz oraz inspektor tegoż wydziału porucznik Konrad Swierad kierują „Raport operacyjny z kolejnego spotkania z figurantem SMW krypt. ‘BAMBO’” do ówczesnego zastępcy naczelnika wydziału, majora Gromosława Czempińskiego (późniejszego szefa Urzędu Ochrony Państwa – w latach 1993-96).

Spotkanie miało miejsce 16 października 1987 w restauracji hotelu FORUM w Warszawie.

Bąk oczywiście najpierw zadbał o swe interesy, przedstawiając swą działalność gospodarczą na terenie PRL-u (hodowla zwierząt futerkowych). Zrelacjonował swe kontakty w Nowym Jorku  ze wspomnianym wyżej oficerem SB o pseudonimie „TELLER” (z rezydentury SB w konsulacie PRL w Nowym Jorku) oraz z osobą, która faktycznie była kontaktem operacyjnym SB o pseudonimie „AREV”. Bąk stwierdził, iż nie obawia się negatywnych reakcji ze strony amerykańskich służb na to, iż przed jego firmą parkują samochody z tablicami konsularnymi, gdyż „specyficzne usytuowanie parkingu ogranicza taką możliwość”. Bąk obiecał SB, że będzie na bieżąco informował o ruchach FBI, a kolejny przyjazd do kraju planuje na początek 1988 roku.

W/w autorzy raportu zgodnie stwierdzają, iż „Przebieg obecnego spotkania wykazał przydatność ‘BAMBO’ dla naszej służby oraz potwierdził jego związki z FBI”. Bąk tłumaczył się, iż te kontakty z FBI wynikają jedynie z „racji prowadzenia rozległych interesów na terenie USA” i jego obawami „przed utrudnieniami” w biznesie. Bąk działał więc – można by rzec – na dwa fronty. W USA utrzymywał kontakty z FBI, by nie zaszkodzić swym interesom w Ameryce, zaś w PRL-u z SB, by móc zarabiać tam pieniądze. Esbecy doceniali jego „przydatność”, wykorzystując go prawie do samego końca tj. do grudnia 1989 roku. Sommer pisze jedynie o roku 1989, podkreślając, że SB mogła dłużej kontaktować się z Bąkiem, bo przecież dalej działała. Przemilcza jednak fakt, że chodzi tu o grudzień 1989 roku, gdy rozsypywała się i PRL i SB. To kolejna manipulacja Sommera.

Na uwagę zasługują kolejne zdania w/w raportu, z których wynika, iż Bąk współpracę z komunistycznymi służbami specjalnymi „tłumaczy głębokim patriotyzmem oraz obawami przed konsekwencjami odmowy”. Rozbrajająca jest ta szczerość późniejszego członka Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu RP. Oficerowie SB Tyszkiewicz i Swierad przekonują Czempińskiego, iż „Na obecnym etapie należy skoncentrować się na doprowadzeniu ‘BAMBO’ do składania ‘pełnych i wyczerpujących relacji’ z przebiegu współpracy z FBI”. (…) W czasie kolejnego pobytu ‘BAMBO’ w kraju odbyć spotkanie w trakcie którego:

- należy dążyć do uzyskania dalszych danych dot. kontaktów z FBI,

- podejmie się starania w celu dalszego wiązania figuranta z pozyskiwania jego zaufania.

W spotkaniu brał udział tow. Mjr. T. TYSZKIEWICZ”.

Zmiany polityczne w Polsce w roku 1989 musiały oczywiście skutkować zmianami w Służbie Bezpieczeństwa, w tym także w sposobie prowadzenia współpracowników i formowalnych (TW, KO i KI) i nieformalnych informatorów. Dopiero 15 grudnia 1989 roku starszy inspektor Wydziału X Departamentu I, kapitan Andrzej Talar skierował do zastępcy naczelnika tegoż wydziału, podpułkownika Ryszarda Sznajdera „Notatkę końcową”, wskutek której sprawa współpracy Adama Bąka „BAMBO” została zdana do archiwum Wydziału X Departamentu I MSW. (zdj. 6)

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

_________________________________________________ w czasie mojego wykładu w Chicago w lutym 2009 _________________________________________________ image _________________________________________________ patrz: www.marekciesielczyk.com _________________________________________________ dr politologii Uniwersytetu w Monachium, Visiting Professor w University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy w Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, Fellow w European University Institute we Florencji, europejski korespondent Radia WPNA w Chicago, autor pierwszej książki w jęz.polskim nt.KGB, 12 lat radny Rady Miejskiej w Tarnowie, Dyrektor Centrum Polonii w Brniu do 31 marca 2011, Redaktor naczelny pisma i portalu Prawdę mówiąc - www.prawdemowiac.pl _________________________________________________ skopiuj poniższy adres i wklej - jest tu relacja telewizji POLONIA z mojego wykładu w Chicago w lutym 2009: http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=52245621 _________________________________________________

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Radosław123  skoro tarnowska firma podpisala umowe na sprzedaz swych produktow, to jest to...
  • @Radosław123  nie czytal Pan calego tekstu , wymieniam konkretne efekty, a Pan wydaje sie byc...
  • Myli się Pan. 1. Jest mnóstwo Polonusów, którzy jako przedsiebiorcy płaca podatki i za...

Tematy w dziale Polityka