48 obserwujących
221 notek
436k odsłon
  3484   0

Kościół wobec prostytucji

W tradycji biblijnej prostytucja nie była przedstawiana jako centralny problem moralny człowieka, zawsze jednak była surowo piętnowana (Pwt 23,18; Jr 5,7; Oz 4,14; Am 2,7), co wyróżniało moralność Starego Testamentu na tle ówczesnej, dość pobłażliwej obyczajowości. Tora rozróżnia między zwykłą prostytucją (zōnāh) a nierządem świątynnym (kedēšāh), zakazując surowo zwłaszcza tego ostatniego (Wj 34,16; Kpł 17,7; 20,5; Lb 14,33; Pwt 31,16; Sdz 2,17; 8,27). Asa i Jozafat zwalczają prostytucję świątynną w królestwie północnym (1Krl 15,12; 22,47), a Jozjasz w świątyni jerozolimskiej (2Krl 23,7). Kodeks kapłański zabrania kapłanowi ożenku z prostytutką (Kpł 21,7.14), zaś literatura mądrościowa ostrzega młodego człowieka przed powabem nierządnic (Prz 6,26; 7,6-27, Syr 23,16nn).

Świat helleńsko-rzymski traktował prostytucję bardziej liberalnie niż ludy Bliskiego Wschodu, stąd też w nowotestamentalnych listach apostolskich nie brak stosownych potępień i przestróg (Rz 1,24n; 1Kor 6,9.15-20; 2Kor 12,21; Gal 5,19n, Ef 5,3; Kol 3,5; 1Tes 4,3nn). W Apokalipsie Babilon (Rzym?) zyskuje miano „Wielkiej Nierządnicy” (Ap 17-19).[4]

Biblijnym wzmiankom nt. prostytucji towarzyszy pewien stały wątek teologiczny, w którym moralność i teologia wzajemnie się wspomagają. Ponieważ prostytucja w każdej kulturze jest postrzegana negatywnie, dlatego w teologii pełni ona rolę parenetycznego synonimu zdrady wobec Boga (Iz 1,21; 57,7-13; Jr 2,20; 3,1-4.6-10; Ez 16; 23; Oz 1-3). Tak jak małżeństwo jest symbolem miłości do Boga, tak prostytucja jest parafrazą bałwochwalstwa. Objawienie nie zatrzymuje się wszakże na samych symbolach. Biblijny zakaz prostytucji burzy ludzkie piekło i robi to w ten sposób, że zakazuje również prostytucji sakralnej. Starożytny Wschód tolerował tę ostatnią, sugerując niejako, że jest ona jakimś „innym” rodzajem nierządu. Ale właśnie na tym polegał cały tragizm sytuacji. Tolerując ludzką krzywdę w najbliższym otoczeniu ołtarza pierwotny człowiek postępował okrutnie względem własnych wyobrażeń o Bogu i względem swoich bliźnich. Dopiero oczyszczenie świątyni z moralnych zabobonów umożliwiło sformułowanie poprawniejszej teologii, poprawniejszej antropologii oraz faktyczną poprawę ludzkiego losu.

Wzywając człowieka do budowania nowej rzeczywistości Chrystus zaznacza, że to dzieło ma charakter wspólnotowy, a zarazem bardzo osobisty. On sam pochyla się nad każdą ludzką biedą, „nie łamie trzciny nadłamanej”, ani nie gasi „tlącego się knota” (por. Iz 42,3). Swoich współczesnych niepomiernie zadziwia tym, że przed nikim nie stroni. W Izraelu sierota, wdowa i cudzoziemiec zawsze mogli liczyć na gościnność (Pwt 14,29), a najemnik na godziwą zapłatę jeszcze przed zachodem słońca (Pwt 24,15). Kobieta porzucona przez męża miała prawo do listu rozwodowego, dzięki któremu odzyskiwała możność decydowania o własnym losie (Pwt 24,1). Chrystus zaprasza do czegoś więcej, do świętości na Bożą miarę, do osobistej więzi z miłującym Ojcem. Swoje przykazanie miłości zapisuje już nie na kamiennych tablicach, w żywej tkance wspólnoty, która gromadzi się „w jego Imię”. Tego samego domaga się od następnych pokoleń swoich uczniów (por. J 15,12).

Ewangelie przynoszą wiele narracji o spotkaniach Jezusa z „kobietami grzesznymi”, które dzięki niemu zmieniły swoje życie. Jedno z tych spotkań ma miejsce w Jerozolimie podczas Święta Namiotów (J 8,3-11). To spotkanie jest fragmentem większej całości, a mianowicie dłuższego sporu, jaki Jezus wiedzie wtedy z autorytetami duchowymi Izraela (J 7,1–10,42). Przedmiotem sporu jest sam Jezus. Oponenci chcą zdyskredytować go za wszelką cenę, ale on wytrąca im z rąk kolejne argumenty pytaniem o ich osobisty stosunek do Boga. Faryzeusze i uczeni w Piśmie uparcie bronią własnej teologii. Robią to tak agresywnie, że gotowi są uśmiercić nie tylko tego, kto tę teologię kwestionuje, a także racje, które za nim stoją. Taką niepożądaną „racją” już wkrótce okaże się wskrzeszony przez Jezusa Łazarz. Łazarz ma zginąć (J 12,10). Natomiast kobieta pochwycona na cudzołóstwie jest czymś w rodzaju karty rzuconej na stół. Niezależnie od tego, jakie stanowisko zajmie wobec niej Jezus, ona ma będzie przyczyną jego potępienia. Jeśli Jezus okaże jej współczucie, to sprzeciwi się Prawu Mojżesza. Jeśli przyzwoli na jej ukamienowanie, to okaże nieposłuszeństwo rzymskiemu okupantowi, który nie pozwala na ferowanie wyroków śmierci. Jezus jednak przezwycięża tę aporię. Nie pozwala na składanie ofiar z ludzi w imię fałszywego spokoju sumienia.

Co powinien obywatel?

Obojętność na ludzką krzywdę jest zatem formą bałwochwalstwa. Czy jednak prostytucja rzeczywiście jest krzywdą człowieka? Engels, Reich, S. de Beauvoir bardziej podejrzliwie traktowali małżeństwo niż na samą prostytucję. Dla Engelsa typowe burżuazyjne małżeństwo było formą „zalegalizowanej prostytucji”, ponieważ często jego motywem był „interes ekonomiczny”, a nie więzi międzyosobowe. Z kolei Marks był przekonany, że prostytucja jest jednym z przejawów ogólnej „prostytucji społecznej”, której główną ofiarą jest klasa robotnicza. Teorie feministyczne tłumaczą prostytucję wpływami kulturowymi, zwłaszcza tymi, które generuje patriarchalna struktura społeczna. „Prostytucja skupia w sobie wszystkie formy zniewolenia kobiety” – powiada Simone de Beauvoir (Deuxième sexe, Paris 1977).

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale