Okazało się bowiem, że zboczeniec „z Austrii rodem” to nie żaden rdzenny Austriak, ani też potomek nazistów (jak sugerowała większość serwisów informacyjnych), ale jeden z ocalałych z holokaustu Żydów, który jest dosyć mocno przywiązany do syjonistycznej tradycji, skoro nawet schron w którym przetrzymywał swoją córkę i spłodzone z nią dzieci, przyozdobił gwiazdami Dawida.
Do prześwietlenia pochodzenia Fritzla skłoniło mnie nachalne podkreślanie przez dziennikarzy medialnych molochów „austriackiej” narodowości. Bo czy normalne jest mówienie o facecie z Austrii w co drugim zdaniu: „Austriak Josef Fritzl” i niejasne sugerowanie jego „nazistowskiego wychowania”? Jakoś nie zetknąłem się z mówieniem „Belg Marc Ditroux” czy nawet „Niemiec Josef Mengele”...
Redakcja „Wprost” poszła jednak dalej i na okładce tygodnika (nr 21; 25 maja 2008) umieściła „austriackiego” potwora z włosami a la Michał Wiśniewski w koszulce z podobizną Adolfa Hitlera. W „okładkowym” artykule p. Monika Florek- Moskal (ta sama, która twierdziła kiedyś, że opętanie Annaliessy Michel było spowodowane stresem i trudami życia w akademiku) analizuje psychikę Fritzla i pobudki, jakie nim mogły kierować. P. Florek życzę, żeby doczekała się książki autobiograficznej Józefa Fritzla, a p. Michałowi Wiśniewskiemu współczuję wykorzystania jego podobizny do przyozdobienia żydows... pardon- „austriackiego” zboczeńca.
Moim celem nie jest ukazanie „kolejnego parszywego Żyda” (wówczas tekst zapewne znalazłby swoje miejsce w którymś ze świńskich pisemek Bubla), ale zwrócenie uwagi na kretynizm prywislanskich redakcyjek, których wiara w polit - poprawność przysłoniła etykę dziennikarską. Ludzie chcą rzetelnych informacji, a nie bełkotu, który „nie może nikogo urazić”. Tyle, że „nikogo” znaczy mniejszości seksualne i Żydów. Są bowiem zbrodnie o których mówić nie wolno wcale albo tylko w „odpowiedni” sposób. Jak widać od sprawy Leo Franka z 1913 r. wiele się nie zmieniło.
Rodzime gryzipiórki wykazały się przy okazji kolektywistyczną manierą pociągania wszystkich do odpowiedzialności. I tak mieliśmy z tuzin pytań czy mieszkańcy Amsteetten nie czują się współodpowiedzialny za wybryk starego psychopaty. P. Janusz Korwin- Mikke niedawno zakpił na swoim blogu, że równie dobrze można byłoby szukać związków wszystkich 73-latków (w końcu Fritzl jest w tym wieku) z tą sprawą. Pana redaktora Korwin-Mikkego muszę jednak zmartwić- nie chodzi tylko o kolektywistyczne zapędy dziennikarzy. W tej sprawie górę bierze bowiem duch Teodora Hertzla...


Komentarze
Pokaż komentarze (6)