Usunięcie dwóch pań z szeregów Prawa i Sprawiedliwości zdominowało dzisiejsze tytuły, podejrzewam więc, że zaglądając do mojego ogródka, spodziewali się Państwo kontynuacji tematu. Nic bardziej mylnego - na dwóch paniach świat się nie kończy. Zwłaszcza, że przed nami czas intensywnych działań przedwyborczych. Tym bardziej śmieszą mnie pojawiające się przy tej okazji w różnych komentarzach dywagacje na temat parytetu i traktowania kobiet w partii.
Proponuję wobec tego porzucenie warszawskich emocji i spojrzenie na pozornie szarą, prowincjonalną, ale jakże bliższą krwioobiegu rzeczywistość. Na przekór wszelkim medialnym prawdom i zestawieniom okazuje się, że kobiety w komitetach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości mają się dobrze. W Toruniu jest nas 15 - energicznych, wykształconych, świadomych swoich umiejętności i pozytywnie nastawionych do świata. Zauważamy realne problemy naszego Miasta, mamy też konkretne pomysły i zamierzenia. Chcemy porozmawiać o nich publicznie w najbliższy wtorek (o szczegółach dotyczących czasu i miejsca poinformuję niebawem) i dlatego spotkałyśmy się dziś, by omówić szczegóły organizacyjne. Ogromną przyjemność sprawiło mi przyglądanie się moim bądź co bądź kontrkandydatkom. Pomyślałam sobie: jak bardzo przydałybyśmy się wszystkie Toruniowi, zwłaszcza, że reprezentujemy różne dziedziny - prawo, służbę zdrowia, kulturę, oświatę, sport.
Czy mamy szansę zrealizować nasze plany? Sceptykom dedykuję chińskie przysłowie: "Osoba, która twierdzi, że coś jest niemożliwe, nie powinna przeszkadzać osobie, która właśnie to robi."


Komentarze
Pokaż komentarze (8)