Kochani, nie mogłam odmówić sobie przyjemności, by o Was napisać. Przed chwilą kolejny raz spotkaliśmy się na Klasowej Wigilii. W wielu szkołach odbywały się dziś takie spotkania, więc właściwie spotkanie, jakich wiele. Pozornie tak, ale Wy przestaliście być uczniami trzy lata temu. Mimo to, jak każdego roku, stawiliście się w swojej starej sali lekcyjnej, by przy choince udekorowanej przez młodszych kolegów, podzielić się opłatkiem, usiąść przy świątecznym stole, porozmawiać.
Co powoduje, że w świecie, który preferuje tylko takie działania, które się opłacają, kradniecie z własnego życia chwile poświęcone na przedświąteczne przygotowania, rezygnujecie z bardzo ważnych zajęć na uczelni i przemierzacie setki kilometrów?! Przecież tam, w nowym świecie czeka Was wiele atrakcji, przy których nauki dawnej wychowawczyni powinny zblednąć, przecież wspaniałe wielkie miasta oferują Wam towarzystwo nowocześniejszych kolegów niż znający Wasze słabości kumple ze szkolnej ławy?! Dlaczego nie rozmawiacie o celebrytach, najmodniejszych fasonach czy snobistycznych koncertach?! Wszakże dyskusje o polityce lub kondycji ludzkiej są takie nudne?! Jak to jest, że to Wy, a nie moi stateczni rówieśnicy, pojawialiście się, gdy potrzebowałam wsparcia i pomocy w różnych działaniach?! Czemu nie chcecie wpasować się w popularny medialnie wizerunek "młodych, wykształconych, z wielkich miast"?!
Czasem ci, których uczę, oburzają się, gdy mówię, że nie każdy zasługuje na miano Mojego Ucznia. Nie nazwę tak dziobaków i paznokciowców spijających z moich ust każde słowo, by skrzętnie skopiować je na najbliższej klasówce. Ten tytuł jest zastrzeżony dla ludzi samodzielnych, odważnych i mądrych. Takich jak Wy. Mam ogromne szczęście, że dane mi było Was spotkać na ścieżkach mojego życia. Szczęście ma nasza Ojczyzna, ponieważ jesteście jej nadzieją.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)